Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
RZESZÓW INFO
Reklama

Głośna sprawa z parkingu Mrówki. Matka oskarżyła policjanta, KPP Kolbuszowa odpowiada

Podziel się
Oceń

29 czerwca na facebookowej stronie „Nasza Kolbuszowa” pojawił się niepokojący wpis opisujący sytuację, do której miało dojść na parkingu sklepu Mrówka w Kolbuszowej. Autorka relacji zarzuciła osobie odbierającej zgłoszenie alarmowe lekceważące potraktowanie dramatycznej sytuacji, gdy jej półtoraroczne dziecko zostało zamknięte w samochodzie podczas upału. Choć od tego wydarzenia minęło już kilka tygodni, dzisiaj możemy wyciągnąć z niego kilka lekcji. Przede wszystkim - pochwalić mamę za szybką reakcję i nieocenianie jej pochopnych oskarżeń.
Głośna sprawa z parkingu Mrówki. Matka oskarżyła policjanta, KPP Kolbuszowa odpowiada

Źródło: freepik (zdjęcie ilustracyjne)

Opublikowany post szybko wywołał duże poruszenie i falę komentarzy, w których pojawiła się krytyka pod adresem kolbuszowskiej policji. Po kilku dniach do sprawy odniosły się zarówno sama autorka wpisu, jak i Komenda Powiatowa Policji w Kolbuszowej.

Dziecko zostało zamknięte w samochodzie

Jak opisała mieszkanka, po zakończeniu zakupów na parkingu sklepu Mrówka zapięła swoje 1,5-roczne dziecko w foteliku i na chwilę przymknęła drzwi samochodu. W tym momencie pojazd miał się samoczynnie zaryglować, a kluczyki pozostały w środku – w rękach dziecka.

Kobieta relacjonowała, że w obawie o bezpieczeństwo dziecka natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy. Twierdziła, że osoba odbierająca zgłoszenie miała zapytać, czy zgadza się na wybicie szyby, a następnie zasugerować kontakt z osobą zajmującą się awaryjnym otwieraniem pojazdów, nie wskazując jednak konkretnej pomocy ani numeru telefonu. Przy czym z relacji wynikało, że odpowiedzi operatora były znacznie bardziej lekceważące i aroganckie.

Według autorki wpisu, w stresie próbowała samodzielnie znaleźć odpowiednią firmę, jednak bezskutecznie. Ostatecznie o pomoc zwróciła się do pracowników sklepu Mrówka.

Jak opisuje, jeden z pracowników zdecydował o wybiciu szyby i wydobyciu kluczyków z wnętrza auta. Dzięki temu dziecko zostało szybko uwolnione. Kobieta wielokrotnie podziękowała pracownikom sklepu za zdecydowaną reakcję, nazywając ich bohaterami całej sytuacji.

Wpis wywołał szeroką dyskusję

Relacja bardzo szybko rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych. Wielu internautów wyrażało współczucie wobec matki i krytycznie oceniało sposób obsługi zgłoszenia alarmowego.

Pojawiły się również komentarze oceniające zachowanie samej kobiety. W późniejszej aktualizacji wpisu autorka przyznała, że takie wypowiedzi były dla niej bardzo krzywdzące.

Podkreśliła, że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia dziecka działała pod wpływem ogromnego stresu i nie była w stanie spokojnie analizować wszystkich możliwych rozwiązań.

Sprostowanie po rozmowie z policją

Po nagłośnieniu sprawy kobieta opublikowała aktualizację swojego wpisu.

Poinformowała, że podczas rozmowy z przedstawicielami Policji została poinformowana, iż nie rozmawiała bezpośrednio z policjantem Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej. Jak przekazano jej podczas wyjaśnień, po wybraniu numeru 997 połączenie zostało przekierowane do operatora numeru alarmowego 112, a nie do dyżurnego kolbuszowskiej jednostki Policji.

Jak napisała, zapewniono ją również, że sprawa jest wyjaśniana, ponieważ dotyczyła sytuacji mogącej stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia dziecka. Istotnie, reakcja operatora numeru 112 należała do karygodnych.

Autorka podkreśliła jednocześnie, że nie zależy jej na obwinianiu kogokolwiek, lecz na tym, aby podobne zgłoszenia w przyszłości były traktowane z należytą powagą.

Zapytaliśmy oficera prasowego KPP Kolbuszowej, podkom. Adriana Kocoja o to, czy rzeczywiście zgłaszająca problemy z zatrzaśniętym autem i dzieckiem w środku, kontaktowała się bezpośrednio z kolbuszowskim komisariatem.
Jak przekazał, opisana przez mieszkankę sytuacja rzeczywiście miała miejsce, jednak – jak podkreślił – zgłaszająca nie rozmawiała z policjantem Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej, lecz z operatorem Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

– Kobieta w panice wybrała numer alarmowy 112, nie wiedziała jednak, że rozmawia z operatorem Centrum Powiadamiania Ratunkowego, a nie z policjantem KPP w Kolbuszowej. Cała sytuacja miała charakter dynamiczny i była bardzo stresująca dla zgłaszającej – wyjaśnia podkom. Adrian Kocój.

Jak zaznacza rzecznik, dyżurny kolbuszowskiej jednostki tego dnia nie otrzymał żadnego zgłoszenia dotyczącego dziecka zamkniętego w samochodzie.

Gdyby tylko taka informacja do nas dotarła, policjanci na pewno pojawiliby się na miejscu – podkreśla.

Podkom. Kocój dodaje, że zebrane informacje wskazują, iż niezadowolenie zgłaszającej po rozmowie z operatorem zostało błędnie skierowane pod adresem kolbuszowskich policjantów.

– Z uwagi na medialny charakter tego zdarzenia Komenda Wojewódzka Policji zamieściła pod internetowym wpisem wyjaśnienie, informując, że rozmowa nie była prowadzona z policjantem kolbuszowskiej jednostki. Po opublikowaniu tego wyjaśnienia fala negatywnych komentarzy wyraźnie opadła – mówi rzecznik.

Na zakończenie podkreśla, że policjanci rozumieją emocje towarzyszące podobnym sytuacjom.

Rozumiemy zdenerwowanie osób znajdujących się w takich okolicznościach. Niejednokrotnie pretensje są niewłaściwie adresowane, ale naszym zadaniem jest również rozwiewanie wszelkich wątpliwości i upewnianie mieszkańców, że jesteśmy po to, aby pomagać – podsumowuje podkom. Adrian Kocój.

Ważna lekcja dla wszystkich

Bezsporne pozostaje, że doszło do niebezpiecznej sytuacji, w której małe dziecko zostało zamknięte w samochodzie podczas wysokiej temperatury, a pomoc ostatecznie nadeszła dzięki szybkiej reakcji osób znajdujących się na miejscu.

Jednocześnie opublikowane później wyjaśnienia wskazują, że krytyka skierowana początkowo pod adresem funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej wynikała z błędnego przekonania, że zgłoszenie odebrał policjant tej jednostki. Zarówno stanowisko Policji, jak i późniejsze sprostowanie autorki wpisu potwierdzają, że rozmowa odbywała się z operatorem Centrum Powiadamiania Ratunkowego, a nie z dyżurnym kolbuszowskiej komendy.

Sprawa stała się jednocześnie przypomnieniem, jak ważne jest zachowanie ostrożności podczas wysiadania z samochodu z dzieckiem, szczególnie w nowoczesnych pojazdach wyposażonych w automatyczne systemy ryglowania drzwi, oraz jak istotne jest sprawne funkcjonowanie całego systemu przyjmowania zgłoszeń alarmowych w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama