Dramatyczny finał niebezpiecznej pasji
Do mrożących krew w żyłach scen doszło w piątkowe popołudnie, tuż po godzinie 16:30. To właśnie wtedy rzeszowscy policjanci otrzymali pilne zgłoszenie o eksplozji na jednej z prywatnych posesji w miejscowości Stobierna. Huk, który rozniósł się po okolicy, pochodził z wolnostojącego murowanego garażu.
Na miejscu natychmiast zjawiły się służby ratunkowe oraz policja. Bilans zdarzenia okazał się dramatyczny. Skutki wybuchu najdotkliwiej odczuł 52-letni mieszkaniec posesji. Mężczyzna doznał bardzo poważnych obrażeń ciała. Ze względu na krytyczny stan poszkodowanego i realne zagrożenie jego życia, na miejsce wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Śmigłowiec przetransportował rannego 52-latka do najbliższego specjalistycznego szpitala.
Prywatne muzeum czy fabryka śmierci?
Gdy ratownicy medyczni walczyli o życie mężczyzny, do akcji wkroczyli policyjni specjaliści. Pierwsze oględziny przeprowadzone przez grupę rozpoznania minersko-pirotechnicznego z komendy miejskiej nie pozostawiały złudzeń co do przyczyny tragedii. Wewnątrz zniszczonego pomieszczenia funkcjonariusze ujawnili spalone łuski oraz ślady świadczące o detonacji materiałów wybuchowych.
Skala zagrożenia okazała się jednak znacznie większa, niż przypuszczano na początku. Do Stobiernej musieli zostać skierowani kontrterroryści z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Rzeszowie. Doświadczeni minerzy-pirotechnicy dokładnie przeszukali cały obiekt oraz przyległy teren. Efekt ich pracy poraża – w garażu składowanych było kilkadziesiąt sztuk zardzewiałych, ale wciąż skrajnie niebezpiecznych pocisków artyleryjskich z zapalnikami, pochodzących z okresu I i II wojny światowej.
Po zakończeniu niebezpiecznych działań przez speców od pirotechniki, do pracy przystąpiła grupa dochodzeniowo-śledcza. Policjanci zabezpieczyli wszelkie ślady, które pozwolą dokładnie odtworzyć przebieg tego tragicznego piątku. Odnalezione militaria zostały bezpiecznie wywiezione przez policyjnych kontrterrorystów na specjalny poligon, gdzie poddano je neutralizacji.
Policja ostrzega: Śmiertelne niebezpieczeństwo pod ziemią
Tragedia w Stobiernej to bolesne przypomnienie o tym, że historia potrafi ranić nawet po ponad ośmiu dekadach od zakończenia globalnego konfliktu. Niewybuchy i niewypały, które regularnie są odnajdywane w lasach, na polach czy – jak w tym przypadku – gromadzone przez nieodpowiedzialnych kolekcjonerów, nie tracą swoich właściwości niszczących. Czas i korozja sprawiają wręcz, że stają się one jeszcze bardziej nieprzewidywalne i podatne na najmniejszy wstrząs czy zmianę temperatury.
Służby mundurowe przypominają o żelaznych zasadach bezpieczeństwa. W przypadku natknięcia się na przedmiot przypominający pocisk, granat czy bombę, pod żadnym pozorem nie wolno go dotykać, przenosić, a tym bardziej próbować rozbrajać na własną rękę. Jedyne właściwe zachowanie to natychmiastowe oddalenie się na bezpieczną odległość i zaalarmowanie służb pod numerem alarmowym 112. Każde inne działanie to igranie ze śmiercią.
Napisz komentarz
Komentarze