Nagle stracili go z oczu
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 15 sierpnia po południu w rejonie ulicy Plażowej. 46-latek przyjechał nad tarnobrzeski akwen ze znajomymi - opisuje zdarzenie Tygodnik Nadwiślański. W pewnym momencie postanowił wejść do wody, by popływać. Gdy czas mijał, a mężczyzna nie wracał na brzeg ani nie dawał znaków życia, zaniepokojeni towarzysze zaczęli go szukać na własną rękę.
Po blisko 40 minutach bezskutecznych poszukiwań i rosnącej niepewności o ostatecznym zagrożeniu powiadomiono służby ratunkowe. Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu dokładnie o godzinie 17:12.
Natychmiastowa mobilizacja służb i dramatyczne poszukiwania
Na miejsce natychmiast skierowano znaczne siły ratownicze. Do akcji ruszyło kilka zastępów strażaków ze specjalistycznym sprzętem i łodziami motorowymi. Rozdysponowano również Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wodno-Nurkowego, której funkcjonariusze niezwłocznie rozpoczęli przygotowania do zejścia pod wodę. Do działań dołączyli ratownicy WOPR oraz policjanci patrolujący akwen.
Walka z czasem trwała na oczach wypoczywających na plaży ludzi. Nim jednak strażaccy nurkowie zdołali zanurzyć się w głębinie, na ślad zaginionego natrafił policjant pełniący służbę na skuterze wodnym - pisze Tygodnik Nadwiślański. Zauważył on ciało mężczyzny spoczywające na dnie jeziora pod powierzchnią wody. Funkcjonariusz natychmiast wydobył 46-latka i przetransportował go na brzeg.
Bolesna reanimacja na brzegu
Na plaży natychmiast rozpoczęła się dramatyczna reanimacja. Pierwszej pomocy poszkodowanemu udzielili strażacy, którzy bez zbędnej zwłoki prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową do czasu przybycia Zespołu Ratownictwa Medycznego. Po przyjeździe karetki walkę o życie mężczyzny kontynuowali ratownicy medyczni.
Kilkadziesiąt minut intensywnych zabiegów resuscytacyjnych nie przyniosło niestety oczekiwanego rezultatu. Lekarzom i ratownikom nie udało się przywrócić funkcji życiowych u 46-latka. Na miejscu stwierdzono zgon.
Śledztwo wyjaśni przyczyny czarnej soboty
To pierwsza tego typu tragedia nad Jeziorem Tarnobrzeskim w tym sezonie letnim. Akwen ten od lat cieszy się opinią jednego z najbezpieczniejszych i najlepiej strzeżonych miejsc do kąpieli w południowo-wschodniej Polsce, co czyni to zdarzenie jeszcze bardziej poruszającym.
Z nieoficjalnych informacji Tygodnika Nadwiślańskiego wynika, że 46-latek mógł wejść do wody w miejscu niesześciennym i znajdującym się poza obszarem wyznaczonego, strzeżonego kąpieliska. Dokładne przebieg zdarzenia, przyczynę podtopienia oraz okoliczności śmierci mieszkańca sąsiedniego województwa wyjaśni śledztwo prowadzone przez tarnobrzeską policję pod nadzorem prokuratora.

Napisz komentarz
Komentarze