Piekło w czterech ścianach i pasmo brutalnych ataków
Śledczy przeanalizowali wydarzenia, do których dochodziło w jednym z dębickich mieszkań między 28 sierpnia a 24 września 2026 roku. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Dębicy wynika, że Janusz S., będąc pod wpływem alkoholu, systematycznie wywoływał domowe karczemne awantury.
Mężczyzna bezustannie poniżał 68-letnią partnerkę, obracał wulgaryzmami, a także wyładowywał swoją agresję na wyposażeniu domu – tłukł szkło i rzucał słoikami. Na wyzwiskach i niszczeniu mienia się jednak nie kończyło, bo wobec kobiety stosowana była również bezpośrednia przemoc fizyczna.
Dzień po wyroku usłyszał kolejne zarzuty
Podejrzany stanął przed obliczem prokuratora i usłyszał zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobą najbliższą. Mężczyzna przyznał się do winy w pełnym zakresie, lecz odmówił składania szczegółowych wyjaśnień. Porażający w tej sprawie jest fakt bezczelnego powrotu do przestępstwa.
Zaledwie dzień przed rozpoczęciem opisywanej serii ataków, 27 sierpnia 2026 roku, Janusz S. wyszedł z sali sądowej z nieprawomocnym wyrokiem skazującym za wcześniejsze znęcanie się nad żoną, uszkodzenie jej ciała, narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, groźby karalne oraz naruszenie miru domowego.
Decyzja o izolacji. Mężczyźnie grozi surowa kara
Z uwagi na bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia pokrzywdzonej kobiety, obawę ponownego popełnienia ciężkiego przestępstwa oraz ryzyko matactwa polegającego na wywieraniu presji na ofierze, prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego.
Sąd Rejonowy w Dębicy 26 września 2026 roku w pełni podzielił argumentację oskarżyciela publicznego, wysyłając 68-latka za kratki na 3 miesiące. Za znęcanie się nad członkiem rodziny Januszowi S. grozi do 5 lat pozbawienia wolności, a uwzględniając wyjątkową bezczelność i natychmiastowy powrót do przestępczego procederu, kara może zostać orzeczona w górnej granicy.
O szczegółach sprawy poinformował Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, prokurator Krzysztof Ciechanowski.

Napisz komentarz
Komentarze