Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 16 października 2026 23:33
RZESZÓW INFO
Reklama
Reklama

7000 km, które mają odkryć historię miłości sprzed 80 lat. Tomasz Cierpisz rusza śladami dziadków

Podziel się
Oceń

Znany rzeszowski fotograf Tomasz Cierpisz rozpoczyna międzynarodowy projekt artystyczno-dokumentalny, łączący fotografię ze sztuką filmową. Wspólnie z kuzynem, filmowcem Piotrem, wyrusza w podróż przez cztery kraje, by zderzyć dramatyczne, powojenne i wojenne listy swoich dziadków ze współczesnym obrazem miejsc ich katorgi.
7000 km, które mają odkryć historię miłości sprzed 80 lat. Tomasz Cierpisz rusza śladami dziadków

Źródło: Tomasz Cierpisz DRAW LIGHT STUDIO

W studiu DRAW LIGHT w Rzeszowie na biurku Tomasza Cierpisza spoczęły niezwykłe pamiątki – pożółkłe, kruche listy z lat 1941–1944. Pisane ręką jego babci, Emilii Malik, wysyłane były z kazachstańskiego specposiołku Priesnogorkowka.

- Projekt oficjalnie wystartował w mojej głowie i w moim studiu. Trzymam w dłoniach oryginalne listy mojej babci z 1941 roku. 85 lat historii na kruchym papierze. Kiedy patrzę na odręczny napis »Sybir« i porównuję go z surowymi, czerwonymi stemplami sowieckiego aparatu urzędowego, czuję potężny ciężar tej opowieści – wyznaje Tomasz Cierpisz.

Porażająca symetria dwóch totalitaryzmów

W 1941 roku dwa ludzkie życia dzieliło dokładnie 7 000 kilometrów absolutnej, wojennej samotności. On – dziadek artysty, Stanisław Cierpisz, ułan 6 Pułku Ułanów Kaniowskich, był więziony w zimnych barakach niemieckiego Oflagu II C Woldenberg. Ona – babcia Emilia, wywieziona bydlęcym wagonem w głąb kazachstańskiego stepu, toczyła codzienną, heroiczną walkę o przetrwanie swoje i rodzeństwa.

- Kiedy zestawiłem te kruche, dramatyczne zapiski z katorgi z wojennym losem mojego dziadka, dostrzegłem porażającą, bolesną symetrię. Dwoje kochających się ludzi, rzuconych przez dwie bezwzględne machiny totalitarne na dwa krańce kontynentu.

On za drutami w Dobiegniewie, ona w wykopanej w stepowej ziemi ściółce, poranionymi dłońmi wożąca cegły, by ocalić rodzeństwo od śmierci głodowej – opowiada fotograf.

Po latach wojennej gehenny dziadkowie odnaleźli się i zbudowali swój bezpieczny dom właśnie w Rzeszowie. W jednym z listów z 1944 roku babcia Emilia napisała zdanie, które stało się mottem całego przedsięwzięcia: „Minął trzyletni sen koszmarny”.

Gdy rodzinne archiwum staje się planem filmowym

Przez 17 lat pracy z aparatem Tomasz Cierpisz uczył się dystansu i precyzji, ale tym razem postanowił porzucić komercyjny bezpieczny ląd na rzecz szorstkiego dokumentu. Pierwszym krokiem było wykonanie studyjnej sesji kadrów samych listów.

- Zrezygnowałem ze sterylnego podejścia. Użyłem twardego, bardzo niskiego światła bocznego i głębokich cieni. Chciałem, aby każde zagniecenie papieru i ślad dotyku babci wyłoniły się z absolutnego mroku – tak jak jej życie wyłaniało się z mroku kazachstańskiej ziemianki – wyjaśnia artysta.

Do projektu dołączył kuzyn fotografa, Piotr. Rodzinna synergia pchnęła wizję artystyczną na nowe, filmowe tory.

- Usiedliśmy przy stole z moim kuzynem Piotrem. Położyłem przed nim oryginały listów i kadry studyjne. Bez sekundy wahania podjął decyzję: wchodzi w ten projekt całym sobą. To niesamowite uczucie, gdy prywatne archiwum z szuflady zamienia się w profesjonalną machinę produkcyjną – dodaje Cierpisz.

7 000 kilometrów przez cztery kraje

Projekt „7 000 kilometrów koszmarnego snu” połączy fotografię z wielkoformatową produkcją filmową. Ekipa planuje wyprawę śladami odysei przodków – od drutów Dobiegniewa, przez drogi Niemiec i Holandii, aż po surowy step północnego Kazachstanu. Finałem przedsięwzięcia będzie międzynarodowa wystawa oraz film dokumentalny, które powstaną po powrocie twórców do Rzeszowa.

- Oficjalnie otwieram produkcyjny dziennik tej drogi. Będę w nim bezkompromisowo i bez cenzury opisywał każdy krok: od kwerend w archiwach, przez spotkania z historykami i urzędami, aż po surowe kulisy stepowej wyprawy.

Twórcy zapraszają mieszkańców Rzeszowa i całego kraju do śledzenia powstawania projektu i wspólnego przejścia tej wyjątkowej drogi pamięci. Na potrzeby projektu powstał blog, a w zasadzie wspaniale opisywany dziennik. 

- Emilia Malik jest dla mnie kimś więcej niż babcią – staje się symbolem i głosem setek tysięcy polskich kobiet, których krzyk tęsknoty wsiąkł w kazachstańską ziemię – podsumowuje Tomasz Cierpisz.

Nie tylko babcia. Symbol milczącego bohaterstwa polskich kobiet

Dla Tomasza Cierpisza postać Emilii Malik wykracza daleko poza ramy prywatnej, rodzinnej pamięci. W rękach fotografa pożółkłe listy z kazachstańskiego specposiołku Priesnogorkowka stają się świadectwem historii całej generacji – dokumentem losu setek tysięcy polskich kobiet, matek, sióstr i córek, na które w latach 40. spadł ciężar nieludzkiego systemu.

Na płaszczyźnie osobistej to próba przelania na język obrazu dziedzictwa, które Tomasz nosi w rodzinnych pamiątkach. Historia babci – młodej dziewczyny wywiezionej w bydlęcym wagonie na bezkresny step, poranionymi dłońmi lepiącej cegły z gliny i słomy, by uratować rodzeństwo przed śmiercią głodową – przestała być tylko rodzinną opowieścią przekazywaną przy niedzielnym stole. Stała się artystycznym powołaniem i osobistym imperatywem.

- Nie ja potrzebuję rozgłosu, projekt wynika z mojej potrzeby. Uważam jednak, że warto wspomnieć o nim szerzej, bo historię moich Dziadków dzieliły tysiące innych zesłańców – kwituje Cierpisz.

Jednocześnie w wymiarze historycznym i społecznym Emilia Malik staje się głosem zbiorowym.

Historia wojennej Polski często skupia się na frontach, bitwach i męskim czynie zbrojnym – tak jak w przypadku jej męża, ułana Stanisława Cierpisza, walczącego i więzionego w niemieckim oflagu. Tymczasem los polskich kobiet deportowanych na „nieludzką ziemię” to równoległa, cicha walka o przetrwanie i zachowanie godności. To heroizm bez karabinu w ręku, mierzony codziennym zmaganiem z mrozem, głodem i bezdusznością sowieckiego aparatu.

Dzięki temu projektowi Emilia Malik przestaje być anonimową ofiarą systemowej przemocy. Jej postać urasta do rangi symbolu setek tysięcy polskich kobiet, których krzyk tęsknoty i cicha walka wsiąkły w kazachstańską ziemię, a których historie zbyt długo pozostawały w cieniu oficjalnej historiografii.

Tomasz Cierpisz Draw Light Studio

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama