Historia uchodźców dostrzeżona w Paryżu
Brązowy medal w konkursie Prix de la Photographie Paris 2026 Grela otrzymała za serię „Europe’s Unseen Refugees: Ukrainian Roma”. To dokumentalna opowieść o ukraińskich rodzinach romskich, które po rosyjskiej inwazji na Ukrainę znalazły schronienie w Polsce. Fotografka pokazuje ich codzienność, rodzinne relacje, doświadczenie wojny i przymusowego przesiedlenia. To historie ludzi, którzy często pozostają niewidoczni w szerszej opowieści o uchodźcach.
Nagrodzony cykl zostanie zaprezentowany w Paryżu podczas wystawy „PX3 & State of the World Photo Exhibition”, organizowanej w Galerie 24b. Wernisaż zaplanowano na 10 listopada 2026 roku, natomiast ekspozycja będzie dostępna dla publiczności od 11 do 13 listopada.
30 historii z całego świata. Wśród nich praca fotografki z Podkarpacia
Na paryskim wyróżnieniu sukces Magdaleny Greli się nie kończy. Jej seria „Invisible Among Refugees” została wybrana przez Hosseina Farmaniego do międzynarodowej wystawy „State of the World 2026”.
Projekt obejmuje 30 fotograficznych opowieści dokumentujących najważniejsze ludzkie doświadczenia i problemy współczesnego świata. Jak podkreśla kurator wystawy, od lat ma on zaszczyt prezentować fotografie, które skłaniają do refleksji i pozwalają spojrzeć na rzeczywistość z perspektywy ludzi doświadczających wojny, niesprawiedliwości, migracji czy kryzysów społecznych.

Wystawa ma podróżować po świecie przez najbliższe 12 miesięcy, przybliżając te historie odbiorcom w różnych krajach. Jej ideą jest nie tylko pokazywanie fotografii, ale przede wszystkim budowanie świadomości i wrażliwości na los drugiego człowieka.
Nie tylko fotografowanie. Ważny jest powrót do bohaterów
Za międzynarodowymi sukcesami stoi wieloletnia praca nad projektem dokumentalnym „Lens for Ukraine”, który Magdalena Grela rozpoczęła w 2022 roku. Początkowo fotografka dokumentowała życie ukraińskich uchodźców w Polsce. Z czasem rozszerzyła swoje działania również na Ukrainę, koncentrując się szczególnie na doświadczeniach rodzin romskich.
W jej pracy istotne jest nie tylko samo utrwalanie obrazów. Fotografka wraca do swoich bohaterów z wydrukowanymi zdjęciami. Dzięki temu fotografie stają się czymś więcej niż dokumentacją wydarzeń – trafiają do rodzinnych albumów, wspomnień i osobistych historii ludzi, których życie zostało naznaczone wojną.
– W fotografii dokumentalnej najważniejsze jest dla mnie spotkanie z drugim człowiekiem i opowiedzenie jego historii z szacunkiem. Nie chcę, by moi bohaterowie pozostawali jedynie anonimowymi postaciami na zdjęciach. Dlatego wracam do nich, przynoszę odbitki i dzielę się z nimi tym, co wspólnie stworzyliśmy. Te fotografie należą również do nich – zdradza Magdalena Grela.
Fotografia nie zatrzyma wojny, ale może zmienić sposób, w jaki patrzymy na świat
– Od wielu lat mam zaszczyt być kuratorem wystawy „State of the World”. Każda kolejna edycja przypomina mi, jak niezwykłą siłę mają fotografie i jak wiele możemy dzięki nim zrozumieć. Tegoroczna wystawa obejmuje 30 historii z różnych zakątków świata. To opowieści o ludziach, którzy sprzeciwiają się wojnie i niesprawiedliwości, o rodzinach przekraczających morza i granice w poszukiwaniu bezpieczeństwa, a także o tych, którzy każdego dnia walczą o zachowanie własnej godności. Pokazują one zarówno cierpienie, jak i niezwykłą odporność, czułość oraz zdolność do odnajdywania nadziei nawet w najtrudniejszych okolicznościach.
Fotografia nie jest w stanie zatrzymać wojny, uciszyć broni ani przywrócić tego, co odebrała przemoc. Może jednak zrobić coś równie ważnego – wyrwać nas z poczucia wygody, obudzić obojętnych i sprawić, że tragedie rozgrywające się tysiące kilometrów od nas przestaną być abstrakcyjnymi wiadomościami. Kiedy zobaczymy ludzką historię, nie możemy już po prostu odwrócić wzroku. Stajemy się jej świadkami, a wraz z tym pojawia się odpowiedzialność za to, by na nią odpowiedzieć.
- Jestem wdzięczny fotografom, którzy powierzają nam swoje prace, ale przede wszystkim ludziom, którzy zgodzili się podzielić swoim życiem i pozwolili, by ich historie zostały opowiedziane. To właśnie oni są sercem tej wystawy – mówi Hossein Farmani, kurator „State of the World 2026”.
Jak podkreśla Farmani, zobaczyć oznacza być świadkiem. A kiedy już poznamy ludzkie historie, nie możemy udawać, że nic się nie wydarzyło. Wraz z nimi pojawia się również odpowiedzialność za to, by na nie odpowiedzieć.
Fotografie powstające z dala od największych światowych centrów artystycznych mogą trafiać do międzynarodowej publiczności i podejmować tematy o uniwersalnym znaczeniu. Dla fotografki z Głogowa Małopolskiego to docenienie wieloletniej pracy, ale także szansa, by historie jej bohaterów usłyszało znacznie więcej osób.

Napisz komentarz
Komentarze