85 lat historii zapisanej na kruchym papierze
Wszystko zaczęło się od listów. W studiu DRAW LIGHT w Rzeszowie Tomasz Cierpisz położył na biurku niezwykłe rodzinne pamiątki – oryginalną korespondencję swojej babci Emilii Malik, pisaną w latach 1941–1944 z kazachstańskiego specposiołku Priesnogorkowka. To właśnie te pożółkłe kartki stały się impulsem do stworzenia projektu „7000 kilometrów koszmarnego snu”.
– Projekt oficjalnie wystartował w mojej głowie i w moim studiu. Trzymam w dłoniach oryginalne listy mojej babci z 1941 roku. 85 lat historii na kruchym papierze. Kiedy patrzę na odręczny napis „Sybir” i porównuję go z surowymi, czerwonymi stemplami sowieckiego aparatu urzędowego, czuję potężny ciężar tej opowieści – wyznaje Tomasz Cierpisz.
Fotograf nie chce jednak poprzestać na analizowaniu rodzinnych dokumentów. Zamierza dotrzeć do miejsc, o których pisała Emilia, zobaczyć, co po latach pozostało z zesłańczej rzeczywistości, a także spróbować odnaleźć ludzi i ślady pamiętające tamte wydarzenia.
Dwoje zakochanych, dwa totalitaryzmy i 7000 kilometrów rozłąki
Za projektem kryje się również historia niezwykłej wojennej rozłąki. W czasie II wojny światowej dziadkowie fotografa znaleźli się w dwóch różnych miejscach, poddani przemocy dwóch totalitarnych systemów.
Stanisław Cierpisz, dziadek Tomasza, był ułanem 6. Pułku Ułanów Kaniowskich i przebywał w niemieckiej niewoli, w oflagu II C Woldenberg w Dobiegniewie. Jego żona Emilia została deportowana w głąb Związku Radzieckiego. Trafiła do Kazachstanu, gdzie w niezwykle trudnych warunkach walczyła o przetrwanie swoje i rodzeństwa.
– Kiedy zestawiłem te kruche, dramatyczne zapiski z katorgi z wojennym losem mojego dziadka, dostrzegłem porażającą, bolesną symetrię. Dwoje kochających się ludzi, rzuconych przez dwie bezwzględne machiny totalitarne na dwa krańce kontynentu – opowiada fotograf.
Emilia musiała mierzyć się z głodem, zimnem i ciężką pracą. Jak wspomina Tomasz, poranionymi dłońmi woziła cegły, starając się ocalić rodzeństwo przed śmiercią głodową.
Po latach wojennej gehenny małżonkowie odnaleźli się i zbudowali wspólny dom w Rzeszowie. To właśnie tutaj zaczęła się ich powojenna historia, której ślady po latach Tomasz Cierpisz odnalazł w rodzinnych listach i dokumentach. W jednym z listów z 1944 roku Emilia zapisała zdanie, które dziś stało się mottem całego przedsięwzięcia: „Minął trzyletni sen koszmarny”.
Z rodzinnego archiwum powstanie film i wystawa
Projekt „7000 kilometrów koszmarnego snu” ma połączyć fotografię dokumentalną z produkcją filmową. W 2027 roku Tomasz Cierpisz planuje wyruszyć w podróż razem z ekipą filmową, w skład której wchodzą Piotr Kłeczek i Andrzej Łapkowski.
Trasa ma prowadzić przez cztery kraje – od miejsc związanych z niemiecką niewolą dziadka, przez Niemcy i Holandię, aż po kazachstański step, gdzie zesłana została Emilia. Najważniejszym celem będzie dotarcie do Priesnogorkowki i miejsc opisanych w odnalezionych listach.
Z wyprawy mają powstać fotografie, film dokumentalny oraz międzynarodowa wystawa. Twórcy chcą pokazać nie tylko miejsca i odnalezione ślady historii, ale również ludzi, których uda się spotkać. Ważnym elementem opowieści będzie także to, czego nie uda się już odtworzyć – cisza i brak odpowiedzi na pytania pozostawione przez przeszłość.
Cierpisz od kilkunastu lat pracuje z aparatem, jednak sam przyznaje, że to najbardziej wymagające przedsięwzięcie, z jakim dotychczas się zmierzył. Wymaga nie tylko przygotowania fotograficznego i filmowego, ale również historycznej rzetelności, licznych kwerend i organizacji wyprawy na dużą odległość.
– To jak dotąd największy i najbardziej wymagający projekt fotograficzny, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Emocjonalnie, logistycznie, ale też pod względem odpowiedzialności za historię, którą chcę opowiedzieć – podkreśla.
Historia jednej kobiety, ale także setek tysięcy innych
Dla rzeszowskiego fotografa to przede wszystkim osobista podróż do przeszłości własnej rodziny. Jednocześnie chce, by historia Emilii Malik stała się głosem kobiet, których losy przez lata pozostawały na dalszym planie opowieści o II wojnie światowej.
- Chcę dotrzeć do miejsc, o których pisała. Zobaczyć, co po nich zostało, i poszukać ludzi, którzy jeszcze pamiętają – opowiada Cierpisz.
Wojenne wspomnienia często koncentrują się na działaniach militarnych, żołnierzach i frontowych wydarzeniach. Tymczasem dramat deportowanych kobiet rozgrywał się z dala od pól bitewnych. Ich codziennością była walka o jedzenie, przetrwanie rodziny, zachowanie godności i nadziei na powrót do domu.
– Emilia Malik jest dla mnie kimś więcej niż babcią – staje się symbolem i głosem setek tysięcy polskich kobiet, których krzyk tęsknoty wsiąkł w kazachstańską ziemię – mówi Tomasz Cierpisz.
Jak zaznacza, nie chodzi mu o rozgłos, ale o przywrócenie pamięci o ludziach, których doświadczenia nie powinny zostać zapomniane.
Rzeszowski fotograf uruchomił zbiórkę. Potrzebne wsparcie na wyprawę
Realizacja projektu wymaga znacznych nakładów finansowych. Konieczne jest zabezpieczenie kosztów podróży, pracy ekipy filmowej, dokumentacji fotograficznej i produkcji filmu.
Tomasz Cierpisz od kilku tygodni pracuje nad przygotowaniami. Prowadzi rozmowy z historykami, przedstawicielami instytucji i samorządu, poszukuje kontaktów oraz wsparcia organizacyjnego. Część wydatków zamierza pokryć z własnych środków, ale liczy również na pomoc osób prywatnych i firm.
W tym celu uruchomił zbiórkę internetową. Dla przedsiębiorstw zainteresowanych wsparciem przedsięwzięcia przygotował specjalne pakiety mecenatu.
Osoby, które chciałyby pomóc w realizacji projektu, mogą wesprzeć go za pośrednictwem strony:
Zbiórka na projekt „7000 kilometrów koszmarnego snu”.
Powstał również specjalny blog projektu, na którym Tomasz Cierpisz prowadzi dziennik przygotowań. Można tam śledzić kolejne etapy pracy, spotkania, poszukiwania archiwalne i kulisy organizacji wyprawy.
To opowieść, która zaczęła się od kilku kruchych kartek papieru, a może stać się ważnym świadectwem historii. Za liczbą 7000 kilometrów kryje się nie tylko odległość dzieląca dwa miejsca. Kryje się dramat rozdzielonej rodziny, doświadczenie zesłania i historia kobiety, która mimo niewyobrażalnych przeciwności nie przestała walczyć o swoich najbliższych.
Finał projektu w Rzeszowie. Fotografie i listy wyjdą z rodzinnej szuflady
Projekt ma zakończyć się jesienią 2027 roku w Rzeszowie. Dzięki wsparciu miasta twórcy mają otrzymać do dyspozycji przestrzeń Rzeszowskich Piwnic, a wielkoformatowe fotografie będą mogły zostać zaprezentowane również na Rynku, obok Ratusza.
Wystawa połączy współczesne fotografie wykonane podczas wyprawy, archiwalne dokumenty oraz fragmenty korespondencji Emilii Malik. W podziemiach Rzeszowskich Piwnic planowana jest ekspozycja wzbogacona o warstwę dźwiękową, która pozwoli odbiorcom jeszcze mocniej zanurzyć się w opowiadanej historii. Szczegółowa koncepcja wystawy jest obecnie przygotowywana. Organizatorzy zapowiadają, że wstęp na ekspozycję będzie bezpłatny.
– Chciałbym, żeby ta historia dotarła również do ludzi, którzy w losach Emilii i Stanisława rozpoznają doświadczenia własnych rodziców i dziadków. Być może skłoni kogoś do otwarcia rodzinnej szuflady, przeczytania listu albo zadania pytania, na które wciąż jest czas – podkreśla Tomasz Cierpisz.
Projekt otrzymał Honorowy Patronat Prezydenta Miasta Rzeszowa, fotograf czeka także na decyzję patronacką ze strony rzeszowskiego IPN-u. Warto dodać, że wsparcie zbiórki to nie tylko pomoc w realizacji samej wyprawy. To także szansa, by historia jednej rzeszowskiej rodziny stała się częścią wspólnej pamięci o losach Polaków zesłanych na Wschód.

Napisz komentarz
Komentarze