Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
RZESZÓW INFO
Reklama

Mężczyzna skoczył z korony zapory w Solinie, najprawdopodbniej zlokalizowano jego ciało [ZDJĘCIA]

Podziel się
Oceń

Nocna akcja ratunkowa na Jeziorze Solińskim. Służby ratunkowe prowadzą intensywne poszukiwania mężczyzny, który w środku nocy skoczył z korony zapory wodnej do jeziora. Na miejscu pracują ratownicy Bieszczadzkiego WOPR, strażacy oraz policja.

Dramatyczne zgłoszenie

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło we wczesnych godzinach porannych. O godzinie 3:35 policja przekazała zgłoszenie do Bieszczadzkiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z informacją o osobie, która oddała skok z dużej wysokości z korony solińskiej zapory prosto do wody.

Na miejsce natychmiast skierowano wyspecjalizowane siły ratownicze. W rejonie zdarzenia niezwłocznie pojawiły się dwie jednostki Bieszczadzkiego WOPR, które podjęły przeczesywanie akwenu. Do działań dołączyli również funkcjonariusze policji oraz zastępy Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.

Sonar zlokalizował miejsce poszukiwań

Kluczową rolę w prowadzonej akcji odgrywa specjalistyczny sprzęt do ratownictwa wodnego. Ratownikom udało się wytypować dokładny obszar, w którym może znajdować się poszukiwany mężczyzna, wykorzystując urządzenia sonarowe.

Sytuacja na miejscu pozostaje dynamiczna, a akcja ratunkowo-poszukiwawcza nadal trwa. Wstępnie wiadomo, że policja ustaliła tożsamość poszukiwanego mężczyzny - to 45-letni mieszkaniec powiatu mieleckiego.

Kolejna tragedia

Przypomnijmy. 2 czerwca, na zaporze w Solinie doszło do tragicznego zdarzenia. Młody mężczyzna skoczył z korony zapory do Jeziora Solińskiego. Na miejscu natychmiast rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja ratunkowo-poszukiwawcza z udziałem strażaków, nurków, policji oraz ratowników WOPR. Według świadków mężczyzna przed zdarzeniem sprawiał wrażenie bardzo zdenerwowanego i przygnębionego. Chwilę później skoczył do wody i zniknął pod jej powierzchnią. Jego ciało znaleziono na dużej głębokości po kilkudziesięciu godzinach.

Więcej pisaliśmy o tym w artykule:


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama