Nocne wybuchy pod Zodiakiem. Mieszkańcy mówią o zastraszaniu
Do naszej redakcji zgłosił się zaniepokojony Czytelnik, który postanowił przerwać milczenie wokół weekendowych wydarzeń z 22 sierpnia. Jak relacjonuje, tuż po godzinie 20:00 w okolicach sklepu "Zodiak" doszło do odpalenia potężnych materiałów pirotechnicznych.
Według relacji Rzeszowianina, przypominały one wręcz "bombardowanie rakietami" a "sześć lub siedem mocnych wystrzałów oświetliło okolicę w promieniu ponad stu metrów, zamieniając noc w dzień".
Z informacji przekazanych przez zgłaszającego wynika, że pod sklep podjechała kilkunastoosobowa grupa, która po szybkim odpaleniu ładunków błyskawicznie odjechała.
Zdarzenie to wywołało ogromny niepokój i dezorientację lokalnej społeczności. Wielu mieszkańców, w tym osoby starsze, poczuło się zastraszonych. Część lokatorów w panice wychodziła z domów lub wyjeżdżała na rowerach, próbując zlokalizować źródło gigantycznego huku.
Z jego emocjonującej relacji wynika również, że po kilku telefonach od przerażonych sąsiadów, na miejsce zadysponowano wręcz gigantyczne siły – mieszkaniec szacował liczbę interweniujących funkcjonariuszy na blisko stu policjantów. Rzeszowianin stanowczo podkreślił, że takich incydentów zakłócających spokój nie można po prostu ignorować, dlatego postanowił nagłośnić sprawę u nas.
Stanowisko rzeszowskich mundurowych
Aby zweryfikować dramatyczne doniesienia czytelnika, zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienia do Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Funkcjonariusze potwierdzają sam fakt incydentu, jednak oficjalna wersja wydarzeń studzi nieco emocje i weryfikuje skalę policyjnej akcji.
Jak przekazała mł. asp. Gabriela Ślońska-Płonka z zespołu prasowego KMP w Rzeszowie, 22 sierpnia faktycznie otrzymali oni zgłoszenie dotyczące grupy kilkunastu osób, które na jednym z rzeszowskich osiedli miały odpalać materiały pirotechniczne.
- Z relacji zgłaszającej wynikało, że grupa kilkunastu osób odpalała materiały pirotechniczne. Na widok nadjeżdżających policjantów osoby te miały się rozejść. Policjanci po przybyciu na miejsce nie zastali nikogo - stwierdziła policjantka.
Sprawa na ten moment zakończyła się bez zatrzymań, jednak policja zapewnia, że reaguje na każdy sygnał od mieszkańców i dba o bezpieczeństwo w tej części miasta.

Napisz komentarz
Komentarze