Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 30 lipca 2026 22:15
RZESZÓW INFO
Reklama

Rosyjska rakieta spadła blisko Podkarpacia. MON potwierdza - to pocisk manewrujący Ch-101

Podziel się
Oceń

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk oficjalnie potwierdził, że pocisk, który rozbił się w czwartek w miejscowości Tarnawa-Kolonia, należał do sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Zbadane szczątki wskazują jednoznacznie na groźną rakietę manewrującą Ch-101. W miejscu wybuchu powstał ogromny lej, a służby analizują, czy doszło do celowej prowokacji ze strony Moskwy.
Rosyjska rakieta spadła blisko Podkarpacia. MON potwierdza - to pocisk manewrujący Ch-101
Na miejscu wybuchu pojawili się przedstawiciele polskiego rządu, m.in. : Donald Tusk - premier, Władysław Kosiniak-Kamysz - minister obrony narodowej, Marcin Kierwiński - minister spraw wewnętrznych i administracji.
rodkowe zdjęcie przedstawia szczątki rakiety manewrującej Ch-101. Teren w obrębie nawet 500 metrów od krateru po wybuchu sprawdzają m.in. żółnierze Wojsk Obrony Terytorailnej.

Źródło: X/Prokuratura Okręgowa w Lublinie

Groźny pocisk eksplodował przy uderzeniu w ziemię

Informację o pochodzeniu rakiety wiceminister obrony narodowej przekazał po bezpośredniej konsultacji z Dowódcą Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych, generałem Maciejem Nowakiem. 

Z uzyskanych ustaleń wynika, że w pobliżu Tarnawy-Kolonii rozbił się rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który jest konstrukcyjnie przystosowany między innymi do przenoszenia głowic jądrowych. W tym przypadku obiekt eksplodował w momencie zetknięcia z podłożem, wywołując potężny wybuch. Śledztwo w tej sprawie natychmiast wszczęła Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która zaznaczyła, że na miejscu odnaleziono znaczne ilości materiału wybuchowego.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Nocny atak na Ukrainę i akcja polskich myśliwców

Do niebezpiecznego incydentu doszło w trakcie zmasowanego rosyjskiego ostrzału terytorium Ukrainy, którego celem był między innymi sąsiadujący z Polską Lwów. W pewnym momencie polskie systemy wykryły, że w kierunku naszej granicy zmierza grupa około 20 rakiet. 

W reakcji na bezpośrednie zagrożenie natychmiast poderwano polskie myśliwce F-16, które miały osłaniać przestrzeń powietrzną kraju. Mimo iż siła eksplozji na Lubelszczyźnie była ogromna i doprowadziła do powstania leju o głębokości pięciu metrów oraz szerokości dziesięciu metrów, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

Czy to była zaplanowana prowokacja ze strony Rosji

Przedstawiciele resortu obrony podkreślają, że na obecnym etapie wykluczyć nie można żadnego scenariusza, w tym również celowego działania ze strony rosyjskiej. Szczegółowa odpowiedź na pytanie o intencje agresora będzie możliwa po dokładnej analizie danych wywiadowczych w nadchodzących tygodniach.

Władze apelują o czujność i realistyczne podejście do sytuacji przy granicy, wskazując, że w obliczu trwającego konfliktu podobne incydenty oraz prowokacje mogą się powtarzać.

Źródło: TVN24, Radio ZET

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama