Poranny dreszczowiec i wielki awans Polek
Niedzielne decydujące starcia rozpoczęły się od niezwykle intensywnych emocji, które idealnie rozbudziły zgromadzonych kibiców. Jako pierwsze na boisku zameldowały się panie, walczące o przepustki do strefy medalowej. Duet Julia Kielak i Zuzanna Kudlik stworzył w półfinale niesamowite widowisko w starciu z parą holenderską Spaansen/Veerbeek.
Choć pierwsze partie zwiastowały wyrównaną walkę, prawdziwy horror rozegrał się w tie-breaku. Rywalki z Niderlandów narzuciły twarde warunki gry, dominując w polu zagrywki i budując bezpieczną przewagę 12:8. W tym krytycznym momencie ciężar gry wzięła na siebie Julia Kielak. Jej precyzyjna i mocna zagrywka całkowicie zdemolowała system przyjmowania przeciwniczek. Polki, niesione ogłuszającym dopingiem z trybun, odwróciły losy seta, meldując się w upragnionym finale.
Dominacja faworytów i walka o brązowe medale
W turnieju mężczyzn polscy kibice od początku pokładali ogromne nadzieje w duecie Jakub Krzemiński i Aleksander Czachorowski. Rozstawieni z numerem jeden reprezentanci Polski przeszli przez półfinał jak burza. Szwedzka para Appelgren/Ramén nie potrafiła znaleźć recepty na dynamiczne ataki i szczelny blok Biało-Czerwonych. Polacy kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i z dużą łatwością meldowali się w strefie medalowej. W drugim półfinale równie przekonująco zaprezentowali się Ukraińcy Datsiuk i Bublyk, którzy odprawili Słoweńców, zapowiadając wielki rewanż za turniej w Krakowie.
Zanim jednak doszło do walki o złoto, kibice obejrzeli zacięte mecze o najniższy stopień podium. W rywalizacji kobiet po dramatycznym tie-breaku brązowe medale wywalczyły Finki Parkkinen i Prihti, pokonując swoje rywalki z Holandii. Wśród mężczyzn losy trzeciego miejsca rozstrzygnęły się szybciej – Słoweńcy w drugim secie całkowicie zdominowali plac gry i zapewnili sobie miejsce na podium.
Srebrny finisz i zacięty opór holenderskich partnerek
Finał kobiet przyniósł ze sobą ogromne nadzieje, ale i niezwykle wymagające wyzwanie. Julia Kielak i Zuzanna Kudlik stanęły naprzeciw znakomicie dysponowanych Holenderek – Nigelli Negenman i Floor Hogenhout. Rywalki od pierwszej minuty narzuciły niezwykle wysokie tempo, imponując zarówno efektowną grą w obronie, jak i atomowymi atakami.
Polki dwoiły się i troiły, walcząc o każdy centymetr piaszczystego boiska. Choć sety były niezwykle wyrównane i stały na bardzo wysokim poziomie, w kluczowych momentach to przeciwniczki zachowywały więcej zimnej krwi. Reprezentantki Polski musiały uznać wyższość rywalek, jednak wywalczone przez nie srebro to gigantyczny sukces na arenie międzynarodowej.
Złoty rewanż i Mazurek Dąbrowskiego w Rzeszowie
Największa dawka adrenaliny czekała na rzeszowską publiczność podczas finału mężczyzn. Spotkanie Jakuba Krzemińskiego i Aleksandra Czachorowskiego z ukraińskim duetem Datsiuk/Bublyk miało podtekst historyczny. Była to bezpośrednia powtórka z czerwcowego finału w Krakowie, gdzie nasi sąsiedzi wygrali w dwóch setach. Polacy wybiegli na piasek z jasnym celem – zrewanżować się za tamtą porażkę.
Pierwsza partia padła łupem Biało-Czerwonych po niezwykle zaciętej końcówce. W drugim secie do głosu doszli jednak Ukraińcy, którzy mocnymi uderzeniami dyktowali warunki gry i doprowadzili do wyrównania stanu meczu. Decydujący tie-break zmierzał początkowo po myśli duetu Datsiuk/Bublyk, którzy pewnie kroczyli po końcowy triumf.
Wtedy nastąpił moment zwrotny, który przejdzie do historii rzeszowskiego turnieju. W pole serwisowe wszedł Aleksander Czachorowski i potężnymi zagrywkami kompletnie rozbił defensywę rywali. Polacy odrobili straty, a niesieni dopingiem wypełnionych po brzegi trybun, nie oddali już prowadzenia do samego końca. Wygrana w Rzeszowie i dźwięki polskiego hymnu narodowego były idealnym podsumowaniem tego historycznego święta siatkówki plażowej.
Napisz komentarz
Komentarze