Dramatyczne zgłoszenie i szybka akcja służb ratunkowych
W minioną środę około godziny 18.30 dyżurny komisariatu przy ulicy Rejtana w Rzeszowie odebrał pilny komunikat z Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Zgłoszenie brzmiało niezwykle groźnie – w jednym z mieszkań miało dojść do ulatniania się gazu. Wzywająca pomoc kobieta twierdziła, że bardzo źle się czuje, ma za sobą chwilową utratę przytomności i brakuje jej sił, aby samodzielnie opuścić niebezpieczną strefę.
W takich sytuacjach liczy się każda sekunda. Ryzyko wybuchu lub masowego zatrucia wymagało natychmiastowej reakcji. Pod wskazany adres błyskawicznie skierowano patrole policji, kilka zastępów straży pożarnej oraz zespół ratownictwa medycznego. Na miejscu wdrożono procedury kryzysowe, a ratownicy przygotowywali się na najczarniejszy scenariusz.
Gazowa fikcja i ponad dwa promile w organizmie
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, niż wynikało to z dramatycznego opisu. Strażacy wyposażeni w specjalistyczne detektory i urządzenia pomiarowe dokładnie sprawdzili całe mieszkanie oraz sąsiadujące pomieszczenia. Liczniki nie wykazały obecności gazu ani żadnych innych toksycznych substancji lotnych. Równolegle medycy zbadali 45-latkę – jej parametry życiowe były w normie, a rzekome omdlenie okazało się fikcją.
Prawdziwą przyczynę zgłoszenia policjanci poznali dopiero po przeprowadzeniu badania alkomatem. Okazało się, że lokatorka była skrajnie nietrzeźwa. Urządzenie wykazało w jej organizmie blisko 2,2 promila alkoholu. Zamiast do szpitala, kobieta z uwagi na swój stan i brak możliwości samodzielnego funkcjonowania trafiła prosto do izby wytrzeźwień.
Drogi rachunek za bezmyślność na numerze 112
Za wywołanie nieuzasadnionego, pełnego alarmu służb ratunkowych 45-latka została ukarana mandatem karnym w wysokości 500 złotych. Kwota ta nie oddaje jednak realnych kosztów, jakie generuje jednoczesny wyjazd kilku wozów strażackich, karetki i radiowozów, nie mówiąc o stratach społecznych.
Policjanci przypominają, że każdy telefon na numer 112 jest traktowany z absolutną powagą. W momencie, gdy ratownicy i mundurowi zabezpieczali zmyślone ulatnianie się gazu, ktoś w innej części miasta mógł naprawdę walczyć o życie. Bezpodstawne blokowanie linii alarmowych oraz angażowanie służb to nie tylko wykroczenie, ale przede wszystkim skrajny brak odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Napisz komentarz
Komentarze