Skarga na głośnych sąsiadów odsłoniła drugie dno
Wszystko zaczęło się w niedzielny wieczór w jednym z bloków przy ulicy Mazurskiej w Rzeszowie. Dyżurny tamtejszego komisariatu na Nowym Mieście odebrał zgłoszenie od zdesperowanej mieszkanki. Z jej relacji wynikało, że w lokalu nad nią trwa uciążliwa, głośna impreza, która całkowicie uniemożliwia odpoczynek.
Sytuacja stała się jeszcze poważniejsza, gdy kobieta zauważyła, że z sufitu zaczyna sączyć się woda. Rozbawieni sąsiedzi po prostu zalewali jej mieszkanie. Lokatorka próbowała interweniować na własną rękę i pukała do drzwi hałaśliwego lokalu, jednak imprezowicze zignorowali jej obecność i nie chcieli otworzyć drzwi. Wobec braku jakiejkolwiek reakcji, kobieta postanowiła szukać pomocy u mundurowych.
Zamiast upomnienia – zatrzymanie i wyrok
Gdy policyjny patrol dotarł pod wskazany adres, funkcjonariusze natychmiast przystąpili do działania. Szybko potwierdzili, że zgłoszenie było w pełni uzasadnione. Impreza trwała w najlepsze, a zaproszeni goście nic sobie nie robili z faktu, że zakłócają spokój oraz niszczą cudze mienie.
Prawdziwy przełom nastąpił jednak podczas rutynowej legitymowania uczestników spotkania. Wśród bawiących się osób mundurowi zidentyfikowali 31-latka, którego personalia widniały w policyjnych systemach jako poszukiwane. Okazało się, że mężczyzna od dłuższego czasu skutecznie unikał wymiaru sprawiedliwości.
Powrót do przeszłości. Rok i cztery miesiące w celi
Dla 31-letniego rzeszowianina niedzielny wieczór zakończył się błyskawicznym powrotem do rzeczywistości i przeszłych przewinień. Sąd Rejonowy w Rzeszowie wydał bowiem wcześniej postanowienie o zatrzymaniu mężczyzny w związku z dokonanymi przez niego w przeszłości kradzieżami.
Zamiast dalszego świętowania, zatrzymany imprezowicz został przewieziony prosto do zakładu karnego. Zgodnie z wcześniejszym wyrokiem sądu, najbliższy rok i cztery miesiące spędzi on w odosobnieniu, odbywając zasądzoną karę pozbawienia wolności. Dzięki czujności i determinacji sąsiadki, kolejna osoba uchylająca się od odpowiedzialności karnej trafiła tam, gdzie jej miejsce.

Napisz komentarz
Komentarze