Całonocna bitwa z ogniem w Zaklikowie. Straty idą w miliony [ZDJĘCIA]
To była noc, w której nie było miejsca na najmniejszy błąd. Ponad 10 milionów złotych strat, ekstremalne temperatury i walka o uratowanie sąsiednich budynków – strażacy z OSP Zaklików oraz okolicznych jednostek mają za sobą jedną z najtrudniejszych akcji ostatnich lat.
Wszystko zaczęło się od dramatycznego zgłoszenia o pożarze hali magazynującej pelet. Ogień rozwijał się błyskawicznie, podsycany łatwopalnym materiałem. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy z OSP Zaklików (w tym ciężki samochód gaśniczy GCBA MAN oraz niezawodny w trudnym terenie Star 266), sytuacja była już krytyczna. Potężne promieniowanie cieplne nie pozwalało podejść blisko, a gęsty, gryzący dym ograniczał widoczność niemal do zera. Dodatkowym wrogiem ratowników była wysoka temperatura powietrza, która potęgowała zmęczenie i wycieńczenie organizmu.
Kluczowa misja: Obronić drugą halę
Najważniejszym zadaniem, przed jakim stanęli druhowie z Zaklikowa, Lipy, Zdziechowic, Studzieńca oraz zawodowcy z PSP (Stalowa Wola, Tarnobrzeg, Łańcut), była obrona sąsiedniej hali. Gdyby ogień przeskoczył na kolejny obiekt, doszłoby do katastrofy o niewyobrażalnej skali.
Działając pod ogromną presją czasu i ryzyka zawalenia się konstrukcji, strażacy minuty zamieniali w godziny ciężkiej, precyzyjnej pracy. Każda decyzja dowódców decydowała o powodzeniu akcji.
Cel osiągnięty, ale straty są ogromne
Po wielu godzinach heroicznego wysiłku nad ranem udało się opanować żywioł. Choć straty materialne szacuje się na gigantyczną kwotę blisko 10 milionów złotych, determinacja i profesjonalizm strażaków pozwoliły uratować sąsiednie obiekty i zapobiec jeszcze większej tragedii.
Fot. OSP Zaklików
Napisz komentarz
Komentarze