Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 12 lipca 2026 11:59
RZESZÓW INFO
Reklama

Tam, gdzie milczą mury. Powstaje niezwykły portret Rzeszowa autorstwa Mikołaja Birka

Podziel się
Oceń

Nie będzie rynku skąpanego w słońcu ani błyszczących wieżowców. Będą opuszczone wille, zarośnięte ścieżki i miejsca, które pamiętają więcej, niż są gotowe opowiedzieć. Tak wygląda Rzeszów w oczach dr. Mikołaja Birka – artysty, który chce pokazać miasto takim, jakiego jeszcze nie widzieliśmy.
Tam, gdzie milczą mury. Powstaje niezwykły portret Rzeszowa autorstwa Mikołaja Birka
Dr Mikołaj Birek, laureat "Stypendium Twórczego Miasta Rzeszowa", autor projektu "Drogi i dróżki"

Źródło: Biuro Prasowe WSiZ

Każde miasto ma dwa oblicza. Jedno zna każdy – to reprezentacyjne place, odnowione kamienice, miejsca, którymi chwalimy się turystom. Drugie pozostaje ukryte. Kryje się za bluszczem oplatającym stare mury, w pustych budynkach, na zapomnianych ścieżkach i tam, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej.

To właśnie do tego drugiego Rzeszowa zaprasza dr Mikołaj Birek z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania.

Jego projekt „Drogi i dróżki (Backroads and Byways)” zdobył Stypendium Twórcze Miasta Rzeszowa. Otrzymane 24 tysiące złotych pozwolą stworzyć transmedialne dzieło łączące film animowany z cyklem obrazów – artystyczną opowieść o mieście widzianym przez pryzmat pamięci, symboli i wyobraźni.

Miasto, obok którego codziennie przechodzimy

To nie będzie przewodnik po najpopularniejszych atrakcjach Rzeszowa.

– Mnie interesują miejsca stare, miejsca z przeszłością, które już nie funkcjonują jak kiedyś, ale cały czas istnieją. Są takie miejsca nawet w centrum miasta – zarośnięte, trochę zaniedbane, trochę zapomniane – mówi artysta.

Nie interesuje go najwyższy mieszkalny wieżowiec ani kolejne symbole nowoczesności.

materiały prasowe 

Znacznie bardziej fascynują go miejsca z charakterem – takie, które przez lata wrosły w tkankę miasta i noszą ślady ludzi, którzy dawno już odeszli. Bo dla dr. Birka opuszczony dom bywa ciekawszy od nowego biurowca.

Willa, która wciąż opowiada historię

Jednym z miejsc, które szczególnie przyciąga jego uwagę, jest Willa Kotowicza ukryta za Pałacem Lubomirskich.

Choć znajduje się w samym sercu miasta, sprawia wrażenie, jakby istniała obok współczesnego Rzeszowa.

– To przykład miejsca opuszczonego, zapomnianego, a jednocześnie znajdującego się w bardzo prominentnym miejscu. Dla mnie takie miejsca są potrzebne. Ważny jest duch tego miejsca.

Nie jest to przypadkowa fascynacja. Artysta od lat maluje opuszczone domy, tworząc cykle poświęcone przestrzeniom pozostawionym przez ludzi.

– Szukam tego starego, zarośniętego bluszczem, może zabitego deskami. One są pozostałością po ludziach, którzy wyjechali, umarli, ale zostawili po sobie ślad.

Przewodnik, który niczego nie tłumaczy

Po tej niezwykłej podróży widza poprowadzi tajemniczy Wędrowiec. To postać znana z wcześniejszych obrazów i filmów Mikołaja Birka. Nie jest klasycznym narratorem ani przewodnikiem. Jest obserwatorem, alter ego autora.

Kimś, kto przemierza przestrzeń, patrzy i pozwala mówić samym miejscom.

– Ja widzę siebie jako kogoś, kto wędruje i obserwuje, ale nie ingeruje. To oczami Wędrowca będziemy oglądać ten świat.

Trespasser - ktoś, kto przekracza granice/materiały prasowe

Sam twórca czasami określa go jeszcze jednym słowem: Trespasser – czyli kogoś, kto przekracza granice, wkraczając tam, gdzie inni już dawno przestali zaglądać.

Bez sztucznej inteligencji. Za to z ludzką ręką

Paradoksalnie projekt wykorzysta jedne z najnowocześniejszych technologii – skanowanie 3D, animację i eksperymentalne techniki cyfrowe. Jednego narzędzia jednak świadomie zabraknie: generatywnej sztucznej inteligencji.

To decyzja przemyślana.

– Im więcej dowiaduję się o AI, tym mniejszą mam ochotę korzystać z niej w swojej twórczości. Mam poczucie, że oddaję sprawczość jakiemuś systemowi.

Nie oznacza to rezygnacji z nowych technologii, wręcz przeciwnie, Mikołaj Birek chce wykorzystać je w sposób dokumentalny – by wiernie przechwycić przestrzeń, a następnie twórczo ją przekształcić.

Najważniejszy w tym pozostaje człowiek: jego spojrzenie, ręka, wyobraźnia.

Rzeszów jak sen

„Drogi i dróżki” nie będą dokumentem ani historycznym przewodnikiem. To raczej oniryczna wizja miasta.

Świata, w którym rzeczywistość miesza się z pamięcią, a zwykła ścieżka może prowadzić do miejsca istniejącego bardziej w emocjach niż na mapie.

Przy tworzeniu projektu Mikołaj Birek zamierza konsultować się z historykiem Jakubem Pawłowskim, by odnaleźć miejsca mniej znane nawet mieszkańcom.

Nie po to jednak, by wiernie je odtworzyć, ale by wydobyć ich ducha.

Dolny Śląsk nauczył go patrzeć

Choć dziś tworzy w Rzeszowie, źródła jego wrażliwości znajdują się setki kilometrów stąd, na Dolnym Śląsku, gdzie spędzał dzieciństwo.

– Rozległe pola, tajemnicze góry były zupełnie niesamowitą krainą. Okazuje się, że takich krain jest więcej.

To właśnie tam narodziła się fascynacja opuszczonymi budynkami, tunelami kolejowymi, miejscami bez ludzi.

– Przebywanie w takich miejscach jest dla mnie przygodą jak film albo książka. Kojarzy mi się postapokaliptycznie i zwraca uwagę na naszą kruchość.

Drugie podejście zakończone sukcesem

Stypendium Twórcze Miasta Rzeszowa nie przyszło od razu. Za pierwszym razem projekt znalazł się na liście rezerwowej. Dziś jest jednym z laureatów programu.

– Nie jest to dla mnie presja, tylko przydatny deadline. Muszę zrobić ten projekt w określonym czasie. To mnie motywuje.

Jak podkreśla, ogromną rolę odegrała także Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania.

To właśnie doświadczenia zdobyte podczas realizacji projektów uczelnianych i wsparcie instytucji pozwoliły mu uwierzyć, że ambitne przedsięwzięcia są w zasięgu ręki.

Film, po którym spojrzymy inaczej

Premiera „Dróg i dróżek” planowana jest na grudzień 2026 roku. Marzeniem autora jest pokaz filmu w kinie. Natomiast najważniejsze wydarzy się już po seansie, kiedy widz wyjdzie na ulicę.

Biuro Prasowe WSiZ - materiały prasowe

– Może zatrzyma się na chwilę i spojrzy na magię miejsca, w którym jest. W codziennym pędzie nie zauważamy wielu rzeczy. Jeśli po tym filmie ktoś inaczej spojrzy na swoją okolicę, będę bardzo szczęśliwy.

Być może największą wartością tego projektu nie będzie sam film ani obrazy, lecz to, że następnego dnia mijając starą willę, zarośnięty ogród czy zapomnianą ścieżkę, przestaniemy widzieć tylko opuszczone miejsce?

Może właśnie dostrzeżemy miasto, którego dotąd po prostu nie dostrzegaliśmy.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama