15 dolarów, ciemnia i upór. Jak powstała fotograficzna legenda Rzeszowa
Zdarzało się, że jednego dnia do niewielkiego zakładu fotograficznego w Rzeszowie potrafiło przyjść nawet tysiąc osób. Z reklamą nie było wtedy łatwo, internetu nie było wcale, a mimo to wieść niosła się sama. Klienci przynosili stare, zapomniane filmy – takie, których nikt inny nie chciał albo nie potrafił wywołać. A Franciszek Kasowski po prostu brał je do ręki i robił swoje. Dokładnie. Rzetelnie. Z szacunkiem do obrazu i do człowieka.
Dzisiaj, 10:03