Świadkowie mówią o ogromnym smutku i zdenerwowaniu
Z relacji osób, które tego wieczoru spacerowały po solińskiej zaporze, wyłania się obraz człowieka przeżywającego głęboki kryzys. Młody mężczyzna, który poruszał się po obiekcie, od początku zwracał na siebie uwagę otoczenia. Według świadków sprawiał wrażenie osoby skrajnie przygnębionej, a w jego zachowaniu dało się zauważyć silne zdenerwowanie.
Niestety, nikt nie zdążył zareagować. W pewnym momencie, na oczach zszokowanych przechodniów, mężczyzna wykonał gwałtowny krok i skoczył z potężnej konstrukcji wprost do głębokiej wody Jeziora Solińskiego.
Mobilizacja sił i walka z czasem na bieszczadzkim akwenie
Biorąc pod uwagę ogromną wysokość zapory w Solinie, od pierwszej sekundy było jasne, że życie poszkodowanego jest w skrajnym niebezpieczeństwie. Służby ratunkowe zareagowały błyskawicznie. Choć od zgłoszenia minęło niewiele czasu, mężczyzna do tej pory nie został odnaleziony i wciąż znajduje się pod powierzchnią wody.
Na miejscu trwa intensywna, skoordynowana operacja poszukiwawczo-ratownicza. Do akcji zadysponowano elitę bieszczadzkich i podkarpackich służb ratunkowych. W działania zaangażowano ratowników Bieszczadzkiego WOPR, którzy przeczesują taflę wody, a także strażaków z OSP Polańczyk oraz JRG Lesko. Na miejsce zmierza również Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego z JRG Jasło. Na brzegu w pełnej gotowości czekają ratownicy medyczni Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego, a cały teren zabezpieczają policjanci z KPP Lesko.
Co było przyczyną tragedii? Sprawę zbada policja
W tym momencie wszystkie wysiłki skoncentrowane są na jednym celu: zlokalizowaniu i wyciągnięciu mężczyzny z wody. Każda minuta zwłoki zmniejsza szanse na szczęśliwy finał, dlatego ratownicy pracują pod ogromną presją czasu.
Równolegle do działań w wodzie, swoje czynności rozpoczęli już policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Lesku. To oni będą szczegółowo odtwarzać ostatnie minuty przed skokiem, badać tożsamość mężczyzny oraz ustalać dokładne przyczyny, które doprowadziły do tego dramatu.
Wtorkowy wieczór w Solinie pokazał, jak cienka jest granica między spokojem a tragedią. Rozwój sytuacji oraz dalsze fakty będą zależeć od postępów pracy nurków oraz ustaleń śledczych pracujących na miejscu zdarzenia.

Napisz komentarz
Komentarze