Masa wezwań
Bilans minionych dni pokazuje, jak szeroki był wachlarz zadań, z którymi musieli zmierzyć się ratownicy. Jak informuje starszy brygadier Marcin Betleja, Rzecznik Prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, od czwartku odnotowano blisko 180 interwencji.
W 40 przypadkach strażacy byli wzywani do gaszenia ognia, który pojawiał się głównie jako pożary traw na nieużytkach, polach oraz łąkach. Płonące połacie ziemi wciąż stanowią ogromne wyzwanie i zagrożenie w sezonie letnim. Pozostała, przeważająca część zgłoszeń dotyczyła tak zwanych miejscowych zagrożeń, czyli działań niezwiązanych z ogniem – w tym usuwania skutków wypadków drogowych czy innych nagłych zdarzeń.
Pomoc rannym i ogromna skala mobilizacji
Strażacy nie tylko zabezpieczali miejsca zdarzeń, ale również bezpośrednio ratowali ludzkie życie. Podczas wszystkich weekendowych akcji, do których zostali wezwani, udzielili kwalifikowanej pomocy przedmedycznej blisko 30 poszkodowanym osobom.
Tak intensywny czas wymagał rzucenia na front ogromnych sił, a skala mobilizacji w regionie robi wrażenie.
W działania zaangażowanych było blisko 400 zastępów straży pożarnych, w tym zarówno funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, jak i druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych. Łącznie w akcjach na terenie całego województwa wzięło udział ponad 1600 strażaków - poinformował st. bryg. Betleja.
Dzięki szybkiej i sprawnie skoordynowanej reakcji podkarpackich służb, udało się opanować sytuację i sprawnie pomóc wszystkim potrzebującym, choć dla samych ratowników ten czerwcowy weekend był daleki od wypoczynku.

Napisz komentarz
Komentarze