Do zdarzenia doszło w sobotę. Mężczyzna poinformował dyżurnego, że chce upewnić się, czy może bezpiecznie usiąść za kierownicą. Jego zachowanie wzbudziło jednak podejrzenia funkcjonariusza. 41-latek był wyraźnie zdenerwowany, unikał kontaktu wzrokowego, wykonywał nerwowe ruchy i rozglądał się po pomieszczeniu.
Czujny dyżurny skierował na miejsce patrol. Podczas sprawdzania danych mężczyzny w policyjnych systemach wyszło na jaw, że mieszkaniec powiatu lubaczowskiego jest osobą poszukiwaną przez wymiar sprawiedliwości. Powodem było naruszenie obowiązków i warunków przewozu drogowego.
Zgodnie z obowiązującymi procedurami mężczyzna został zatrzymany. Ostatecznie nie trafił jednak do zakładu karnego. Skorzystał z możliwości przewidzianej w nakazie i uregulował zaległą grzywnę. Po przedstawieniu potwierdzenia wpłaty oraz zakończeniu niezbędnych czynności został zwolniony.
Ta historia pokazuje, że czasem zwykła wizyta na komendzie może przynieść zupełnie nieoczekiwane rezultaty. Mężczyzna chciał sprawdzić, czy jest trzeźwy, a przy okazji dowiedział się, że figuruje w policyjnych bazach jako osoba poszukiwana.

Napisz komentarz
Komentarze