Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 24 maja 2026 10:52
RZESZÓW INFO
Reklama
WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA

Znikają po cichu. Najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, gdy wracają

Podziel się
Oceń

W ramach drugiej edycji kampanii społecznej #zaginioneNIEzapomniane Policja we współpracy z Fundacją ITAKA rozmawia z ekspertami o zaginięciach dzieci i nastolatków, ich przyczynach oraz o tym, jak wygląda życie rodzin po odnalezieniu dziecka. O emocjach, błędach i potrzebie wsparcia Izabela Pajdała rozmawia z Anetą Bańkowską - psycholożką i koordynatorką linii wsparcia Fundacji ITAKA.
Znikają po cichu. Najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, gdy wracają

Źródło: policja.pl

Ponad dwa tysiące dzieci i nastolatków znika każdego roku w Polsce. Większość odnajduje się szybko - statystyki mówią, że ponad 95 procent wraca do domu w ciągu pierwszego tygodnia. Ale za tymi liczbami kryją się dramaty rodzin, bezsenne noce i pytania, na które często nikt nie jest gotowy odpowiedzieć. Bo największym wyzwaniem nie zawsze okazują się same poszukiwania. Czasem najtrudniejsze zaczyna się dopiero wtedy, gdy dziecko wraca.

Szczególnie że zdecydowana większość przypadków dotyczy ucieczek z domu lub placówek opiekuńczych. Za nimi często stoją konflikty rodzinne, przemoc, problemy emocjonalne albo doświadczenia, o których młody człowiek nie potrafi powiedzieć wprost.

– Bardzo często ucieczki są spowodowane tym, że dziecko nie ma innych mechanizmów proszenia o pomoc dorosłych – mówi Aneta Bańkowska, psycholożka i koordynatorka linii wsparcia Fundacji ITAKA.

To jedno zdanie wybrzmiewa najmocniej. Bo ucieczka rzadko jest impulsem bez przyczyny. Częściej okazuje się desperacką próbą poradzenia sobie z emocjami, samotnością albo poczuciem, że nikt nie słucha.

„Bądź uważny” - ale co to właściwie znaczy?

W debacie publicznej często słyszymy apel: „bądź uważny na swoje dziecko”. Problem w tym, że dla wielu rodziców brzmi to jak slogan. Tymczasem psycholożka podkreśla, że uważność nie oznacza kontroli ani nieustannego nadzoru.

Chodzi raczej o budowanie relacji, w której dziecko ma pewność, że może powiedzieć prawdę - nawet trudną. Że nie zostanie wyśmiane, zlekceważone albo ukarane za swoje emocje.

Rodzice nie są dziś w stanie ochronić dzieci przed każdym zagrożeniem. Część problemów rodzi się poza domem - w szkole, grupach rówieśniczych, internecie. Jednak to właśnie dom powinien być miejscem, do którego młody człowiek wraca po pomoc.

– Jeżeli dziecko przez lata nauczy się, że nie ma po co mówić dorosłym o swoich trudnościach, to w kryzysie wybierze ucieczkę zamiast rozmowy – podkreśla Bańkowska.

To proces budowany latami. Jedna rozmowa nie naprawi relacji, ale jedna reakcja może zadecydować, czy dziecko następnym razem poprosi o wsparcie.

Rodzice między strachem a poczuciem winy

Kiedy dziecko znika, emocje rodziców są skrajne: panika, lęk, złość, bezradność. Wielu opiekunów długo zastanawia się, czy zgłaszać zaginięcie na Policję. Boją się konsekwencji, oceny otoczenia, ingerencji instytucji.

– Pojawia się lęk, że zgłoszenie zaginięcia będzie oznaczało problemy dla rodziny albo że ich reakcja okaże się nadmierna – tłumaczy psycholożka.

Eksperci podkreślają jednak jasno: zgłoszenie zaginięcia nie jest karą dla dziecka ani dowodem porażki rodzica. To reakcja człowieka, który martwi się o bezpieczeństwo swojego dziecka.

Co ważne, współczesne procedury poszukiwawcze działają znacznie szybciej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Sprawy zaginięć dzieci traktowane są priorytetowo, a większość z nich kończy się szczęśliwie.

Dziecko też cierpi podczas ucieczki

W społecznej wyobraźni czasem funkcjonuje obraz nastolatka, który „uciekł na złość rodzicom” i dobrze się bawi. Rzeczywistość wygląda inaczej.

Pierwsze godziny mogą dawać poczucie wolności, ale później pojawia się strach. Gdzie spędzić noc? Co zrobić bez pieniędzy? Jak wrócić? Jak zareagują rodzice?

– Im dłużej dziecka nie ma w domu, tym większe staje się napięcie i lęk. Ono też przeżywa bardzo trudne emocje – mówi Bańkowska.

To ważna perspektywa, ponieważ dziecko, które ucieka, często jednocześnie karze samego siebie. Ucieczka nie rozwiązuje problemu - jedynie odsuwa go na chwilę.

Najważniejsze dzieje się po powrocie

Eksperci są zgodni: pierwsze chwile po odnalezieniu dziecka mają ogromne znaczenie. I choć rodzice często chcą natychmiast zadawać pytania, rozliczać, szukać winnych, najważniejsze powinno być coś innego.

Ulga.

– Kiedy dziecko wróci do domu, przede wszystkim trzeba się ucieszyć, że jest całe i zdrowe – podkreśla psycholożka Fundacji ITAKA.

Dopiero później przychodzi czas na rozmowę. Nie od progu, nie w atmosferze przesłuchania. Najpierw podstawowe potrzeby: jedzenie, sen, poczucie bezpieczeństwa.

Rodzice często popełniają błąd, skupiając się na własnym cierpieniu: „Wiesz, co my przeżywaliśmy?”. Tymczasem dużo ważniejsze jest zakomunikowanie dziecku: „Baliśmy się o ciebie, bo cię kochamy”.

Ta różnica ma ogromne znaczenie.

Internet - miejsce poszukiwań i przemocy

Dzisiejsze zaginięcia rozgrywają się równolegle w świecie realnym i cyfrowym. Internet pomaga w poszukiwaniach, ale jednocześnie staje się przestrzenią brutalnych komentarzy, hejtu i publicznego oceniania rodzin.

Psycholożka zwraca uwagę, że coraz częściej to właśnie przemoc w sieci staje się jedną z przyczyn ucieczek. Cyberprzemoc jest bardziej wyrafinowana, trwa całą dobę i nie kończy się wraz z wyjściem ze szkoły.

Zdarza się też, że nastolatki traktują ucieczkę jako sposób na zdobycie uwagi lub budowanie pozycji w grupie rówieśniczej. Publikują wpisy w mediach społecznościowych, komentują własne poszukiwania, prowokują reakcje.

To pokazuje, jak bardzo zmienił się świat dorastania i, jak bardzo dorośli muszą nauczyć się go rozumieć.

Rodzic nie musi być idealny

W całej tej historii jest jeszcze jedna ważna myśl. Rodzice nie muszą znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie muszą być nieomylni.

Mogą powiedzieć: „Muszę to przemyśleć”. Mogą przeprosić. Mogą szukać pomocy.

Fundacja ITAKA przypomina, że działa bezpłatny Telefon w Sprawie Zaginionego Dziecka i Nastolatka 116 000, gdzie wsparcie otrzymują zarówno rodzice, jak i młodzi ludzie.

Bo zaginięcie dziecka bardzo rzadko jest problemem jednej osoby. Najczęściej jest sygnałem, że pomocy potrzebuje cała rodzina.

I właśnie o tym przypomina kampania #zaginioneNIEzapomniane, że za każdym komunikatem o zaginięciu stoi człowiek, emocje i historia, której nie wolno sprowadzać wyłącznie do policyjnych statystyk.

Źródło: policja.pl

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama