Premier: „Nie ma problemu dostępu do porodówek”
Podczas programu #BezKitu premier przekonywał, że w Polsce nie występuje problem z dostępnością oddziałów położniczych. Jak podkreślił, kraj dysponuje „najgęstszą siecią porodówek w Europie”, a decyzje o ograniczaniu działalności niektórych oddziałów wynikają głównie z niskiej liczby porodów oraz względów ekonomicznych.
– Nie jestem politycznym samobójcą. Ostatnimi decyzjami byłyby takie, które naraziłyby przyszłe matki na jakiekolwiek ryzyko – mówił Donald Tusk.
Odnosząc się bezpośrednio do sytuacji w Lesku, premier zapewnił, że placówka nie została zamknięta, a rząd monitoruje sytuację na bieżąco.
Personel: „Porodówki nie ma”
Innego zdania są przedstawiciele szpitala. Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca lokalnych struktur Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, w rozmowie dla tvn24.pl stwierdziła jednoznacznie:
– Premier powiedział nieprawdę, porodówki nie ma.
Z przekazanych informacji wynika, że oddział ginekologiczno-położniczy został zawieszony 1 lipca 2025 roku, a od stycznia 2026 roku faktycznie nie funkcjonuje. Powodem miały być przede wszystkim problemy finansowe oraz nierentowność oddziału.
Podobne stanowisko przedstawiła ordynator oddziału, potwierdzając, że działalność porodówki została zakończona, a to jedyna porodówka, która działała na terenie Bieszczadów.
Trudna sytuacja finansowa szpitala
Szpital w Lesku od dłuższego czasu zmaga się z poważnym zadłużeniem, które – według relacji pracowników – przekroczyło już 140 mln zł. Po zamknięciu oddziału, Narodowy Fundusz Zdrowia miał dodatkowo obniżyć kontrakt placówki, co jeszcze pogłębiło problemy finansowe.
Jak relacjonuje Magdalena Dąbrowska, pracownicy otrzymują obecnie niepełne wynagrodzenia:
– W tym miesiącu dostaliśmy 75 procent pensji. W kolejnym może to być jeszcze mniej.
Z ramienia Ministerstwa Zdrowia, pojawił się pomysł, aby połączyć trzy szpitale: w Sanoku, Lesku i Ustrzykach Dolnych, w celu utrzymania leskiego oddziału, w ramach tej inicjatywy, leska porodówka miała zostać – do tego jednak nie doszło.
Co zamiast porodówki?
Władze powiatu zapowiadały uruchomienie tzw. ginekologii planowej, jednak do tej pory oddział nie rozpoczął działalności. Według związkowców proponowane przez NFZ finansowanie jest niewystarczające, by utrzymać taką formę opieki.
Obecnie w szpitalu funkcjonuje jedynie poradnia oraz zabezpieczenie na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Dyżurujące położne mają za zadanie przygotować pacjentki do transportu do innych placówek – najczęściej w Brzozowie, Krośnie lub Rzeszowie.
Stanowisko rządu
Do sprawy odniósł się również rzecznik rządu Adam Szłapka. W jego ocenie brak funkcjonowania oddziału wynika z prowadzonych prac:
– Porodówka w Lesku od pewnego czasu, ze względu na remont, nie funkcjonuje – przekazał, dodając, że bezpieczeństwo pacjentek jest zapewnione.
Mieszkańcy i pacjentki: rosnące obawy
Spór o leską porodówkę pokazuje szerszy problem dostępności opieki okołoporodowej w mniejszych miejscowościach, a w szczególności na Podkarpaciu. Niedawno, trakt porodowy został zamknięty także w Leżajsku. Mieszkańcy regionu wskazują na rosnące odległości do najbliższych oddziałów oraz poczucie pogarszającego się bezpieczeństwa zdrowotnego.
Z kolei pracownicy szpitala podkreślają, że bez realnego wsparcia finansowego trudno będzie odbudować lokalną opiekę ginekologiczno-położniczą.



![Kolorowe skarpetki i ważne przesłanie – Strzyżów świętował solidarność i akceptację [ZDJĘCIA] Kolorowe skarpetki i ważne przesłanie – Strzyżów świętował solidarność i akceptację [ZDJĘCIA]](https://static2.rzeszow-info.pl/data/articles/sm-4x3-kolorowe-skarpetki-i-wazne-przeslanie-strzyzow-swietowal-solidarnosc-i-akceptacje-zdjecia-1774097030.jpg)

Napisz komentarz
Komentarze