Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
RZESZÓW INFO
Reklama
WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA

Łańcuchy wciąż trzymają mocno. Mecenas Skorupska-Stanek o kryzysie ochrony zwierząt [ZDJĘCIA]

Podziel się
Oceń

W sobotnie przedpołudnie, 9 maja, rzeszowski rynek stał się głosem tych, którzy sami o pomoc poprosić nie potrafią. Obok miejskiej studni zgromadziły się dziesiątki mieszkańców, by w ramach ogólnopolskiej akcji zaprotestować przeciwko systemowej obojętności i okrucieństwu wobec zwierząt. Rzeszów był jednym z 15 miast wojewódzkich, w których wybrzmiało głośne: „Stop cierpieniu zwierząt w Polsce!”.
Łańcuchy wciąż trzymają mocno. Mecenas Skorupska-Stanek o kryzysie ochrony zwierząt [ZDJĘCIA]

Autor: Filip Łagowski/Rzeszów Info

Przeciwko „fikcji” i łańcuchom

Atmosfera na rynku była pełna determinacji. Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty z hasłami takimi jak: „STOP ŁAŃCUCHOWYM OPRAWCOM” oraz „BÓL NIE ROZRÓŻNIA GATUNKU”. Protestujący jasno wskazywali na główne problemy: brak obowiązkowego czipowania, niską świadomość społeczną oraz – co budziło największe emocje – kwestię psów trzymanych na uwięzi.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Wśród przemawiających znalazła się Anna Skorupska-Stanek z Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt. Jako prawniczka na co dzień walcząca o prawa zwierząt w salach sądowych, podzieliła się z zebranymi gorzką refleksją na temat polskiego wymiaru sprawiedliwości.

- Stoję tu przed Państwem jako prawnik i przyznaję, że czuję bezradność, gdy widzę okrutne akty oskarżenia, a później bardzo niskie wyroki sądów. Mamy do czynienia z głębokim kryzysem państwa w obszarze ochrony najsłabszych - mówiła Skorupska-Stanek.

Polityczny pat i prezydenckie veto

Głównym punktem krytyki stała się sytuacja legislacyjna. Mecenas nawiązała do zablokowania ustawy „przeciw łańcuchom” przez prezydenta Karola Nawrockiego. Według obrońców zwierząt, veto prezydenta zniweczyło nadzieje na realną zmianę, a alternatywne propozycje płynące z ośrodka prezydenckiego nazwano „fikcją”.

- Symbolem tego zastoju stało się veto pana prezydenta, który zablokował nam wszystko. Projekt posła Łukasza Litewki dawał nadzieję, że „mamy to”. Tymczasem sprawa została znowu zepchnięta na margines. W propozycji prezydenta nadal nie ma konkretnych wymogów co do kojców, a problem łańcuchów wciąż pozostaje nierozwiązany - podkreślała przedstawicielka stowarzyszenia.

Podkarpacie się budzi

Mimo trudnej sytuacji systemowej, organizatorzy dostrzegają pozytywną zmianę w mentalności mieszkańców regionu. Rośnie reakcja społeczna i ludzie coraz częściej zgłaszają przypadki znęcania się nad zwierzętami.

Postulaty rzeszowskiego (i pozostałych miast biorących udział w nim udział) protestu są jasne i konkretne. Aby realnie poprawić los zwierząt w Polsce, niezbędne są:

Obowiązkowe czipowanie i rejestracja – by żaden właściciel nie był anonimowy.

Powszechna, finansowana kastracja – jako jedyna droga do walki z bezdomnością.

Edukacja społeczeństwa – budowanie empatii od najmłodszych lat.

Surowe i adekwatne kary – koniec z pobłażliwością sądów dla oprawców.

- Dopóki wymiar sprawiedliwości nie będzie działał dobrze, a my nie zdejmiemy tym zwierzętom łańcuchów – to nie będzie dobrze - podsumowała Anna Skorupska-Stanek.

Dzisiejszy protest to jasny sygnał dla polityków: społeczeństwo nie zamierza dłużej milczeć. Rzeszowianie pokazali, że los „braci mniejszych” jest dla nich kwestią priorytetową, a walka o nową ustawę o ochronie zwierząt dopiero się zaostrza.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama