Od metra do światowych scen
Historia Too Many Zooz brzmi jak scenariusz filmu. Zaczynali jako uliczni muzycy w nowojorskim metrze, gdzie ich energetyczne występy przyciągały tłumy pasażerów. Internet zrobił resztę – viralowe nagrania, miliony odsłon i błyskawiczny awans na międzynarodowe sceny.
Dziś ich styl, określany jako „brass house”, to wybuchowa mieszanka jazzu, elektroniki i punkowej energii. Za tym brzmieniem stoją:
- Leo „Leo P” Pellegrino – saksofon barytonowy
- Matt „Doe” Muirhead – trąbka
- David „King of Sludge” Parks – perkusja
Ich albumy, od „Subway Gawdz” (2016) po „Retail Therapy” (2024), pokazują jedno: to zespół, który nie uznaje kompromisów.

Line-up, który nie bierze jeńców
Choć ogłoszenie Too Many Zooz zamyka skład, lista artystów robi ogromne wrażenie. Na scenach ZEW-u pojawią się m.in.:
- KSU
- T.Love
- Pidżama Porno
- Fisz Emade Tworzywo
- Vavamuffin
- Closterkeller
- Strachy na Lachy
Nie zabraknie też zagranicznych akcentów, jak Booze & Glory czy Slobodná Európa.
Bieszczady jako scena – magia, której nie da się podrobić
Od 2018 roku ZEW się budzi konsekwentnie buduje swoją pozycję jako największe wydarzenie muzyczne regionu. Ale jego siła to nie tylko line-up.
To także klimat: góry, przestrzeń i publiczność, która przyjeżdża tu nie tylko na koncerty, ale po doświadczenie. Gdy do tego dodamy energię nowojorskiego tria, efekt może być… nieprzewidywalny.
Tegoroczna edycja odbywa się pod patronatem Programu Trzeciego Polskiego Radia. 26 czerwca Główną Scenę poprowadzi Piotr Metz – postać, której fanom dobrej muzyki przedstawiać nie trzeba.
To będzie moment, o którym będzie się mówić
Cisna widziała już wiele, ale czegoś takiego jeszcze nie było. Połączenie dzikiej energii Too Many Zooz z bieszczadzką przestrzenią może stworzyć jeden z najbardziej pamiętnych koncertów tej dekady w regionie.
Niekiedy wystarczy saksofon, trąbka i perkusja, żeby poruszyć całe góry.





Napisz komentarz
Komentarze