Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w regionie nie próżnują. Jak poinformowała szefowa resortu klimatu, w Bieszczadach odłowiono i wyposażono w obroże telemetryczne już 11 niedźwiedzi. Pozwala to na bieżąco monitorować ich ruchy i reagować, gdy zbliżają się do ludzkich osad. Do działania w pełni gotowa jest także specjalna grupa interwencyjna, powołana z myślą o zwiększeniu bezpieczeństwa mieszkańców Podkarpacia.
Wszystko rozbija się jednak o procedury i prawo.
Paintball to za mało. Resort czeka na decyzję prezydenta
Minister Paulina Hennig-Kloska publicznie zwróciła się do głowy państwa z prośbą o natychmiastową reakcję. Chodzi o wejście w życie przepisów, które zalegalizują użycie broni gładkolufowej (na amunicję gumową) w celach odstraszania zwierząt.
– Teraz potrzebujemy podpisu prezydenta pod ustawą umożliwiającą użycie broni gładkolufowej. Tylko tak skutecznie możemy płoszyć niedźwiedzie, by przepędzać je z terenów zamieszkiwanych przez człowieka. Bez tego w procesie płoszenia możemy tylko używać paintball’a – tłumaczy minister Hennig-Kloska.
– Panie prezydencie, Kancelario Prezydenta RP, prośba o podpis. Potrzebujemy go, by mieszkańcy Podkarpacia byli bezpieczni – apeluje.
Służby ratunkowe i leśne od dawna zwracają uwagę, że kulki z farbą wystrzeliwane z markerów paintballowych mogą być niewystarczającym bodźcem dla kilkusetkilogramowego drapieżnika, który przyzwyczaił się do łatwego zdobywania pokarmu w pobliżu ludzkich domów. Strzał z broni gładkolufowej amunicją niepenetrującą (gumową) powoduje silny ból, nie raniąc trwale zwierzęcia, co skutecznie uczy je, że zbliżanie się do człowieka niesie za sobą realne zagrożenie.
W tle głośna decyzja RDOŚ o odłowie
Obecne działania grupy interwencyjnej oraz intensywne obrożowanie to bezpośrednia konsekwencja głośnej decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Rzeszowie. Przypomnijmy, że ze względu na powtarzające się incydenty, m.in. niszczenie pasiek, podchodzenie pod okna domów i brak lęku przed ludźmi, RDOŚ wydał oficjalną zgodę na odłowienie najbardziej problematycznych osobników.
Decyzja ta miała na celu nie tylko doraźne usunięcie zagrożenia, ale przede wszystkim zebranie danych. Założone niedźwiedziom obroże GPS pozwalają precyzyjnie określić, które osobniki są tzw. „niedźwiedziami problematycznymi”, a które poruszają się po swoich naturalnych, dzikich rewirach.
Służby apelują do mieszkańców Podkarpacia oraz turystów o bezwzględne zabezpieczanie kompostowników, śmietników i resztek jedzenia – to właśnie zapachy pochodzące od człowieka najsilniej przyciągają drapieżniki w doliny. Na ten moment bieszczadzka grupa interwencyjna czeka w pełnej gotowości na ruch ze strony Warszawy.

Napisz komentarz
Komentarze