Pilotowany przez Kamila Kozdronia Rzeźnik pokonał bardziej doświadczonych rywali, wyprzedzając Łukasza Byśkiniewicza i Łukasza Jastrzębskiego o 4,2 sekundy. Podium uzupełnili bracia Jarek i Marcin Szejowie.
Historyczny sukces młodego kierowcy z Rzeszowa
Dla Adriana Rzeźnika był to weekend pełen emocji, które trudno było opanować nawet po przekroczeniu linii mety.
– Mnóstwo emocji w głowie. Jak skończyłem ostatni oes, to nie mogłem w to uwierzyć. Nadal nie mieści mi się to w głowie. W tym rajdzie było sporo szerokich, szybkich i zabrudzonych zakrętów, w których nie czułem się zbyt pewnie. Wiem, że właśnie w takich partiach uciekały nam ułamki sekund, więc spodziewałem się, że zajmiemy jednak drugie miejsce.
Młody kierowca nie zapomniał również o osobach, które pomogły mu osiągnąć ten sukces:
– Chciałem bardzo podziękować całemu zespołowi. Mojemu tacie, który w każdy mój rajd wkłada mnóstwo serca. Filipowi Nivette, który zawsze jest obok i bardzo mnie wspiera, bardzo pomaga. Dziękuję też Grzegorzowi Grzybowi, bo przed rajdem dał mi sporo cennych, przydatnych rad. Mieliśmy świetnie przygotowany samochód. Czułem, że wszystko w nim gra.

Kluczową rolę odegrała także współpraca z pilotem:
– Wielkie dzięki też dla Kamila, mojego pilota. Dyktował bezbłędnie i tak szybko, że nie miałem wyjścia – musiałem jechać żwawo. No i na koniec dziękuję kibicom. Widziałem Was przy trasie i mam nadzieję, że zobaczymy się na kolejnym rajdzie.
Walka do ostatnich metrów
Choć Rzeźnik wygrał rajd, rywalizacja o zwycięstwo była niezwykle zacięta. Łukasz Byśkiniewicz, który wygrał aż cztery z siedmiu odcinków specjalnych, do samego końca naciskał lidera.
– Wszystko, wszystko! Naprawdę wykorzystałem wszystko, na co pozwalały opony, samochód i moje umiejętności. Ten ostatni odcinek to był naprawdę gruby przejazd. Na ostatnich kilometrach mieliśmy już zużyte opony, więc lecieliśmy czterokołowymi poślizgami. Nie było innej możliwości, bo próbowaliśmy wygrać.
Na trzecim miejscu finiszowali bracia Szejowie, którzy – mimo problemów – uznali start za udany początek sezonu:
- To jest dobry początek sezonu, jak lądujesz na podium i wiesz, że jesteś w najlepszej trójce. Mieliśmy w tym rajdzie swoje problemy i różne przygody, ale teraz już czuję ulgę, czuję, że zeszło ze mnie ciśnienie.

Przełomowy moment sezonu
Rajd Świdnicki, rozgrywany na 111,7 km asfaltowych odcinków specjalnych, po raz kolejny otworzył sezon mistrzostw Polski. Tegoroczna edycja przyniosła jednak coś więcej niż tylko sportowe emocje – pokazała narodziny nowej gwiazdy.
Rzeźnik nie tylko wygrał rajd, ale również objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski. Jego sukces jest tym bardziej imponujący, że osiągnięty został w debiucie za kierownicą auta Rally2 i w stawce pełnej doświadczonych zawodników.
Kolejna runda – Rajd Nadwiślański w Lublinie (29–30 maja) – pokaże, czy młody kierowca z Rzeszowa utrzyma tempo i potwierdzi, że jego zwycięstwo nie było jednorazową sensacją, lecz zapowiedzią nowej ery w polskich rajdach.





Napisz komentarz
Komentarze