Od manipulacji do gróźb śmierci
Wszystko zaczęło się od materiału wideo, który został nagrany przez Pawła Kuźmę a dotyczył „zablokowania Lubaczowskich Spotkań z Historią i Targów Książki Historycznej”. Autor nagrania opowiada o „usatysfakcjonowanych osobach odpowiedzialnych za zablokowanie tych wydarzeń”, w tym m.in. Marcina Piotrowskiego.
W swoim materiale Kuźma przedstawia negatywną opinię na temat braci Piotrowskich, związanych z Fundacją Folkowisko. Zarzuca im m.in. promowanie środowisk „proukraińskich” oraz organizowanie wydarzeń, które – jego zdaniem – mają „zakamuflowany” charakter kulturowy. Wspomina również o działalności publicznej jednego z nich jako radnego, wskazując na jego udział w manifestacjach społecznych oraz głosowaniach dotyczących kwestii światopoglądowych.
W nagraniu pojawiają się także odniesienia do trudnej historii relacji polsko-ukraińskich, w tym do wydarzeń na Wołyniu. Kuźma sugeruje, że działania opisywanych osób stoją w sprzeczności z polską racją stanu oraz interesem narodowym.
Lawina komentarzy w sieci
Jeszcze większe kontrowersje niż samo nagranie wzbudziły komentarze internautów. Wiele z nich ma bardzo ostry, a momentami agresywny charakter. Wśród komentarzy pojawiły się bezpośrednie nawoływania do przemocy. Jeden z internautów zapytał wprost: „Nie da się tych dwóch braci Piotrowskich po prostu za**ać?”. To właśnie ten moment, w którym „wolność słowa” przestaje być prawem, a staje się narzędziem zbrodni.
Część użytkowników podważa tożsamość narodową bohaterów nagrania:
- Bo ich przodkowie to Ukraińcy – i niech sobie będą. Ale niech mają przysłowiowe „jaja” i się do tego przyznają.
Inni idą dalej, formułując otwarte wezwania do wykluczenia:
- Zdrajcy Polski i polskości, won na Ukrainę.
- Gonić to dziadostwo.
Pojawiają się również obraźliwe określenia i dehumanizujące komentarze:
- Tragedia, że to matka Ziemia nosi.
- Kto wybiera takie mendy na radnego gminy...
Nie brakuje też wpisów sugerujących konieczność nagłaśniania sprawy:
- Nagłaśniać takie poglądy zanim będzie za późno.
Szerszy kontekst
Relacje polsko-ukraińskie oraz pamięć historyczna dotycząca II wojny światowej pozostają tematami wyjątkowo wrażliwymi społecznie. W połączeniu z bieżącymi sporami politycznymi i światopoglądowymi często stają się zarzewiem ostrych konfliktów – szczególnie w mediach społecznościowych, gdzie wypowiedzi rzadko podlegają moderacji na etapie publikacji.
Obecna sytuacja pokazuje, że dyskusja o historii i tożsamości wymaga nie tylko wiedzy, ale również odpowiedzialności za słowo – zwłaszcza w przestrzeni publicznej.
„Jestem z tego dumny” – odpowiedź na zarzuty
Marcin Piotrowski, zamiast wycofać się w cień, postanowił odpowiedzieć na ataki w sposób merytoryczny i odważny. W swoim oświadczeniu wymienił punkty, które autorzy nienawistnego materiału próbowali przedstawić jako obciążające, a które on sam uznaje za fundamenty swojej tożsamości. Jako jedyny radny powiatowy głosował przeciwko uchwale o „strefie wolnej od LGBT”. Solidaryzował się z postulatami Strajku Kobiet. Od lat angażuje się w dialog polsko-ukraiński, pomagając uchodźcom i ofiarom wojny. Stworzył Folkowisko – festiwal, który z małego Gorajca uczynił centrum europejskiego dialogu międzykulturowego.
- Można się ze mną nie zgadzać. Ale grożenie śmiercią nigdy nie będzie debatą. To przekroczenie granic człowieczeństwa – pisze Piotrowski.
Głos rodziny i społeczności
W obronie braci stanęła nie tylko rzesza sympatyków, ale i rodzina. Poruszający komentarz zamieściła matka Marcina i Macieja, Jolanta Piotrowska:
- Starałam się, aby byli ludźmi samodzielnymi, podążającymi niezależnymi drogami. Podziwiam Was Synowie za odwagę, za pracowitość, za mądrość!.
Społeczność lokalna i internetowa również nie pozostała obojętna. Znajomi, artyści i inni działacze podkreślają, że atak na Piotrowskich to atak na wartości, które reprezentują: empatię, bezinteresowną pomoc i pamięć o trudnej historii pogranicza, opowiedzianą bez politycznego zacietrzewienia.
Jedna z komentujących podkreśliła, że Marcin Piotrowski zasługuje na najwyższe uznanie za dbanie o pamięć i kulturę swojej małej ojczyzny, budując więzi międzyludzkie bez jakichkolwiek podziałów. Inny zauważył, że budowanie mostów między ludźmi i pielęgnowanie tradycji pogranicza zasługuje na nagrody, a nie hejt ze strony „wielbicieli brunatnej tradycji”.
Państwo musi zareagować
Marcin Piotrowski oficjalnie złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. To ważny sygnał dla wszystkich, którzy czują się w sieci bezkarni. Sprawa braci Piotrowskich staje się papierkiem lakmusowym dla polskiego wymiaru sprawiedliwości – czy organy ścigania potrafią skutecznie chronić obywateli przed „szczuciem”, które z ekranu komputera może przenieść się na ulice?
Piotrowski zapowiada, że nie da się zastraszyć. Dalej będzie robił swoje pod flagą Folkowiska, udowadniając, że przyszłość należy do tych, którzy potrafią łączyć, a nie do tych, którzy żyją z nienawiści.
CAŁOŚĆ TREŚCI NAGRANIA PAWŁA KUŹMY:
- Oglądnijcie, proszę, do końca i zobaczcie, jacy ludzie mają dziką wręcz satysfakcję z tego, że zablokowane zostały w Lubaczowie Patriotyczne Targi Książki Historycznej. Oto jeden z tych usatysfakcjonowanych, niejaki Marcin Piotrowski, o którym kilka zdań później. O Marcinie Piotrowskim i jego bracie Macieju powiedzieć, że to ukrofile, to nic nie powiedzieć. Obydwaj prowadzą Fundację Folkowisko, która co roku organizuje imprezę, o której miejscowi mówią, że to festiwal zakamuflowanej ukraińskości. Tak się składa, że festiwal odbywa się w Gorajcu k. Lubaczowa – tam, gdzie swoją siedzibę miała kiedyś banderowska Sopnia UPA, która wymordowała setki Polaków. Ale to nie wszystko: impreza zawsze przypada na dzień 11 lipca, a więc rocznicę Krwawej Niedzieli – apogeum ukraińskiego, banderowskiego ludobójstwa na Polakach. Idźmy dalej! Maciej Piotrowski publikował na łamach ukraińskiego portalu Nasze Słowo, gdzie wybielał ukraińskie ludobójstwo na Polakach, a tamten czas nazywał „konfliktem polsko-ukraińskim”. Ale to nie wszystko – występował publicznie na prelekcjach wspólnie z Pawłem Kowalem. Tak, właśnie tym Pawłem Kowalem, którego serce i wątroba przepełnione są miłością do Ukrainy. Czy do Polski i do Polaków? Niekoniecznie. Z kolei Marcin Piotrowski, jako radny gminy czynnie wspierał środowiska LGBT i środowiska proaborcyjne, biorąc udział w manifestacji Strajku Kobiet. Jako jedyny gminny radny głosował przeciwko strefom wolnym od LGBT. Po wspomnianej manifestacji, Marcin Piotrowski twierdził, że wszystkim należy się wolność słowa. Jak się okazuje wolność słowa według niego kończy się tam, gdzie zaczyna się jego interes. A tacy ludzie, jak dr Lucyna Kulińska, Wojtek Sumliński, którzy mają dorobek historyczny, naukowy, badawczy powinni być wycięci z przestrzeni publicznej. Jakieś to takie ukraińskie, banderowskie – nie wiem. Moi drodzy, na tym przykładzie widać, niczym w soczewce, jakim lewarem, wsparciem ze strony władz lokalnych, bądź centralnych obdarzane są środowiska proukraińskie. Po to, aby eliminować, usuwać z przestrzeni publicznej polskich patriotów, historyków, dokumentalistów, którzy mówią prawdę, w oparciu o dokumentację. Tak niestety wygląda polska rzeczywistość. I jeszcze jedna ważna rzecz. W 2016 roku, w Przemyślu miała miejsce ukraińska manifestacja, na której Ukraińcy krzyczeli: „Jeszcze Polska nie zginęła...ale zginąć musi”. Mam pytanie do Panów Piotrowskich: czy byliście na tej manifestacji i krzyczeliście razem z Ukraińcami?





Napisz komentarz
Komentarze