Na pograniczu Rzeszowa i Trzebowniska, po drugiej stronie rzeki Wisłok, w bezpośrednim sąsiedztwie punktu selektywnej zbiórki odpadów (PSZOK), powstało nielegalne wysypisko śmieci. Miejsce to, zlokalizowane niedaleko osiedla Staromieście, w rejonie ulic Kolorowej i Zabłocie, budzi szczególne kontrowersje – paradoksalnie znajduje się bowiem tuż obok infrastruktury przeznaczonej do legalnej i bezpiecznej utylizacji odpadów. Mimo tego odpady są porzucane w sposób niekontrolowany, co stanowi zagrożenie dla środowiska i lokalnych mieszkańców oraz pokazuje skalę problemu z egzekwowaniem przepisów dotyczących gospodarki odpadami.
Aktywiści alarmują
Na sprawę zwracają uwagę aktywiści ze Stacji Rzeszów Dziki, którzy nagłośnili problem w swoich mediach społecznościowych. Opublikowali materiał wideo oraz opis sytuacji, pokazując skalę zanieczyszczenia i realny stan tego obszaru. Jak podkreślają, to tylko fragment większego problemu, który rozciąga się na znacznie większym terenie niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Powody takiego stanu rzeczy mogą być różne. Dla jednych przeszkodą jest konieczność stania w kolejce do punktu selektywnej zbiórki odpadów, inni tłumaczą się brakiem odpowiednich uprawnień czy formalności. Pojawia się także podejrzenie, że winowajcami mogą być mieszkańcy miejscowości Trzebownisko. Choć mieszkańcy gminy Trzebownisko mają formalnie dostęp do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, w praktyce jego funkcjonowanie może stanowić istotne utrudnienie.

PSZOK obsługujący gminę znajduje się w Rzeszowie przy ul. Ciepłowniczej i jest dostępny jedynie raz w tygodniu – w środy, w określonych godzinach. Skorzystać z niego mogą wyłącznie osoby objęte systemem opłat za gospodarowanie odpadami, które samodzielnie dostarczą odpowiednio posegregowane śmieci i mieszczą się w obowiązujących limitach.
Choć gmina organizuje również okresowe zbiórki mobilne, ograniczona dostępność punktu oraz konieczność dojazdu poza teren gminy sprawiają, że dla części mieszkańców legalne pozbycie się odpadów bywa kłopotliwe, co może sprzyjać powstawaniu nielegalnych wysypisk.
Jednak żadne z tych wyjaśnień nie usprawiedliwia świadomego zaśmiecania terenów, które powinny pełnić funkcję przyrodniczą i rekreacyjną.
Zmarnowany potencjał przyrodniczy
Obszar ten, stanowiący naturalną otulinę Rzeszowa, ma ogromny potencjał. Bliskość rzek, dzikiej roślinności i stosunkowo niewielka ingerencja człowieka mogłyby uczynić z niego atrakcyjne miejsce spacerów i obserwacji przyrody. Zamiast tego mamy do czynienia z degradacją środowiska, która z każdym miesiącem przybiera na sile.
- Materiały publikowane w mediach społecznościowych pokazują skalę zjawiska, ale na żywo wygląda to jeszcze gorzej. Mam wrażenie, że temat jest kompletnie niewidoczny, a przecież za chwilę mamy Dzień Ziemi - zwraca uwagę nasza rozmówczyni.
Co gorsza, skala zanieczyszczenia jest już na tyle duża, że nawet oddolne inicjatywy społeczne mogą okazać się niewystarczające. Sprzątanie pojedynczych odcinków nie rozwiąże problemu, jeśli proceder podrzucania odpadów będzie trwał nadal.
Głos mieszkańców
Na problem zwracają uwagę także mieszkańcy, którzy mają z nim styczność na co dzień:
- Przejeżdżam tamtędy codziennie do pracy. Ten widok jest po prostu koszmarny. To, co widać z drogi, to tylko część problemu - wystarczy wejść kawałek w pola i okazuje się, że tych śmieci jest znacznie więcej - mówi jedna z czytelniczek, prosząca o anonimowość.
Kobieta przywołuje również konkretną sytuację sprzed pewnego czasu: „Kiedyś worki z butelkami i innymi odpadami spadły z samochodu służb komunalnych. Zadzwoniłam, zgłosiłam sprawę - i do dziś nic z tym nie zrobiono”.

Jak relacjonuje, konsekwencje były natychmiastowe: „W nocy dziki rozdarły te worki. Rano była już totalna masakra - śmieci były wszędzie. I to wciąż tam leży”.
Potrzebne są zdecydowane działania - zarówno ze strony służb miejskich, jak i samych mieszkańców. Konieczne może być zwiększenie kontroli, monitoring miejsc szczególnie narażonych na nielegalne składowanie odpadów, a także edukacja ekologiczna. Równie ważne jest ułatwienie dostępu do legalnych form utylizacji śmieci, tak aby nikt nie mógł tłumaczyć się brakiem alternatywy.
Załęże i jego okolice zasługują na coś więcej niż miano nieformalnego wysypiska. To przestrzeń, którą wciąż można uratować - pod warunkiem, że problem zostanie potraktowany poważnie, a odpowiedzialność za wspólne dobro stanie się realnym, a nie tylko deklarowanym obowiązkiem.

![Wsparcie dla sportu na Podkarpaciu! 18 klubów-ambasadorów i miliony na lokalne inicjatywy [ZDJĘCIA] Wsparcie dla sportu na Podkarpaciu! 18 klubów-ambasadorów i miliony na lokalne inicjatywy [ZDJĘCIA]](https://static2.rzeszow-info.pl/data/articles/sm-4x3-wsparcie-dla-sportu-na-podkarpaciu-18-klubow-ambasadorow-i-miliony-na-lokalne-inicjatywy-zdjecia-1776340208.jpg)



Napisz komentarz
Komentarze