Lata psychicznego i fizycznego terroru
Rodzinny dramat trwał od dłuższego czasu. Prokuratorskie zarzuty obejmują okres od 1 lutego 2022 roku aż do połowy lutego 2026 roku. Z ustaleń śledztwa wynika, że Aleksander K., będąc pod wpływem alkoholu, regularnie wszczynał domowe awantury. Jego żona, Małgorzata K., stawała się ofiarą wulgarnych wyzwisk, poniżania, bezpodstawnych oskarżeń o zdradę, a nawet plucia i rzucania w nią jedzeniem. Podejrzany miał również celowo zakłócać jej spoczynek nocny.
Niestety, agresja słowna wielokrotnie przeradzała się w brutalną przemoc fizyczną. Śledczy udokumentowali między innymi zdarzenie z 25 października 2025 roku, kiedy to kobieta doznała potłuczeń ramion i nóg w wyniku szarpania oraz uderzania twardym przedmiotem.
Kolejny dramatyczny incydent miał miejsce 13 lutego 2026 roku. Wówczas sprawca miał spowodować u pokrzywdzonej liczne obrażenia twarzy, pleców i kończyn, wielokrotnie ją uderzając, ściskając i próbując wykręcać palce.
Aktów przemocy doświadczał również syn pary, Kacper. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że ojciec wyzywał go, chwytał za ubranie, przyciskał do ściany i bił pięściami po twarzy oraz klatce piersiowej.
Przełamanie zmowy milczenia
Mężczyzna został zatrzymany 15 lutego 2026 roku po tym, jak zdesperowana żona wezwała policję, zgłaszając powrót męża do zachowań przemocowych. Co niezwykle istotne, 45-latek był już w przeszłości karany za podobne przestępstwa.
W 2021 roku usłyszał wyrok dwóch lat ograniczenia wolności za znęcanie się nad rodziną, połączony z nakazem wykonywania prac społecznych oraz obowiązkiem poddania się terapii leczenia uzależnienia od alkoholu.
W październiku ubiegłego roku łańcucka prokuratura badała również zgłoszenie od Zespołu Interdyscyplinarnego Gminy Łańcut, jednak postępowanie umorzono, ponieważ pokrzywdzona skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań. Obecnie tamto postępowanie zostało podjęte na nowo i połączone z najnowszym śledztwem.
Widmo surowej kary
Podczas przesłuchania Aleksander K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, całkowicie zaprzeczając stosowaniu jakiejkolwiek przemocy wobec bliskich. Prokuratura oraz sąd nie miały jednak w tej kwestii złudzeń.
17 lutego Sąd Rejonowy w Łańcucie w pełni przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec podejrzanego najsurowszy środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu. W uzasadnieniu podkreślono wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa oraz realną obawę, że przebywając na wolności, mężczyzna mógłby ponownie zagrozić życiu i zdrowiu swojej rodziny.
Za zarzucane czyny grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Niewykluczone jednak, że kwalifikacja prawna ulegnie zmianie na surowszą, jeśli w toku dalszych ustaleń biegli uznają, że obrażenia ofiar doprowadziły do rozstroju zdrowia trwającego dłużej niż 7 dni.





Napisz komentarz
Komentarze