Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 16 lutego 2026 13:43
RZESZÓW INFO
Reklama

Wilki na Podkarpaciu – między ochroną gatunku a bezpieczeństwem mieszkańców

Podziel się
Oceń

Obecność wilków w południowo-wschodniej Polsce od lat budzi emocje, jednak w ostatnim czasie dyskusja wyraźnie przybrała na sile. Doniesienia o zbliżaniu się drapieżników do domostw, atakach na zwierzęta hodowlane czy incydentach z udziałem ludzi sprawiają, że temat stał się również przedmiotem debaty parlamentarnej. Wystąpienie posła Adam Dziedzic w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej oraz komentarze prof. Andrzeja Zapałowskiego z Uniwersytet Rzeszowski i były poseł pokazują, jak bardzo podzielone są opinie w tej sprawie.
Wilki na Podkarpaciu – między ochroną gatunku a bezpieczeństwem mieszkańców

Źródło: pixabay (zdjęcie ilustracyjne)

Rosnąca populacja wilków w Polsce

Wilk (Canis lupus) jest w Polsce gatunkiem ściśle chronionym od 1998 roku. Ochrona przyniosła wyraźny efekt – według szacunków liczebność populacji wzrosła z około 2800 osobników w 2018 r. do blisko 5000 obecnie. Szczególnie liczne są one w Karpatach i na Podkarpaciu, gdzie warunki siedliskowe sprzyjają ich bytowaniu.

Jednocześnie wzrost liczebności oznacza częstsze kontakty z człowiekiem. Rozbudowa infrastruktury, fragmentacja lasów i rosnąca liczba gospodarstw na terenach dawniej dzikich powodują, że granica między środowiskiem naturalnym a obszarami zamieszkanymi staje się coraz mniej wyraźna.

Wystąpienie sejmowe: ironia i apel o działania

W trakcie lutowego posiedzenia Sejmu poseł Adam Dziedzic (PSL Rzeszów) zwrócił uwagę na napięcia między ochroną przyrody a bezpieczeństwem mieszkańców. Podkreślił, że nie postuluje zniesienia ochrony gatunkowej, ale domaga się realnych działań.

- Wilk jest gatunkiem ściśle chronionym i nie jest moją intencją, aby cokolwiek w tej kwestii zmieniać. Jednocześnie należy jasno podkreślić, że egzystencja wilka nie może stać się ważniejsza od bezpieczeństwa ludzi i od ochrony gospodarstw.

Poseł przytoczył również dane o wzroście populacji oraz doniesienia o atakach na zwierzęta gospodarskie i incydentach z udziałem ludzi. Najbardziej zapamiętany fragment jego wystąpienia miał jednak charakter ironiczny:

 - Jeżeli Ministerstwo Klimatu i Środowiska nadal będzie prowadzić politykę wyłącznie prowilkową – proponuję, aby minister spotkał się z wilkami… i merytorycznie wytłumaczył im, żeby nie zagrażały ludziom i gospodarstwom.

Na zakończenie podkreślił, że jeśli takie „edukacyjne spotkanie” nie przyniosłoby efektów, konieczne jest wysłuchanie mieszkańców regionu i wdrożenie konkretnych środków ochronnych.

Wilki blisko domów – przypadek okolic Dynowa

Szczególne emocje wywołało nagranie z miejscowości Szklary w pobliżu Dynów, na którym widać cztery wilki spacerujące po polu niedaleko zabudowań. Film opublikował w mediach społecznościowych prof. Andrzej Zapałowski, komentując:

- Normalne, watahy, w biały dzień, między domami.

Nagranie podzieliło internautów. Jedni uznali sytuację za naturalne zachowanie drapieżników polujących na sarny, inni widzieli w niej dowód rosnącego zagrożenia.

Doniesienia o incydentach i stratach

W regionie odnotowano kilka zdarzeń, które podsycają obawy mieszkańców:

  • rzekomy atak wilka na mężczyznę spacerującego w lesie w okolicach Niewistki (sprawę bada policja),
  • zagryzienie psów w maju w Harcie koło Dynowa w 2025 r.,
  • częste obserwacje wilków w pobliżu gospodarstw, szczególnie zimą.

Władze lokalne wnioskowały o zgodę na odstrzał problemowych osobników, jednak nie została ona wydana. Zgodnie z prawem możliwe są jedynie odstępstwa od ochrony gatunkowej w wyjątkowych sytuacjach.

Spór o przyszłość wilków na Podkarpaciu

Sytuacja na Podkarpaciu pokazuje klasyczny konflikt między ochroną przyrody a interesami społeczności lokalnych. Z jednej strony wilk jest symbolem odradzającej się dzikiej przyrody i pełni ważną rolę w ekosystemie. Z drugiej – realne straty w gospodarstwach i poczucie zagrożenia trudno ignorować.

Wystąpienie posła Adama Dziedzica oraz komentarze Andrzeja Zapałowskiego wpisują się w rosnącą presję na wypracowanie rozwiązań, które pogodzą obie strony. Kluczowe wydaje się odejście od skrajności — zarówno całkowitej liberalizacji odstrzału, jak i ignorowania problemów mieszkańców.

Wilki na Podkarpaciu nie są zjawiskiem nowym, lecz ich większa liczebność sprawia, że konflikty z ludźmi stają się częstsze i bardziej widoczne. Potrzebna jest polityka oparta na danych naukowych, wsparciu dla rolników oraz edukacji społecznej — a nie wyłącznie na emocjach czy ironicznych sporach politycznych.

Jak pokazała sejmowa debata, temat ten będzie powracał, dopóki mieszkańcy regionu nie poczują, że ich bezpieczeństwo jest traktowane równie poważnie jak ochrona cennego, ale wymagającego sąsiedztwa gatunku.


Napisz komentarz

Komentarze