Radni nie chcieli wprowadzać punktu do porządku obrad
Podczas wtorkowej sesji Rady Miasta Rzeszowa, radny Waldemar Kotula (PiS) zawnioskował o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego zawieszenia współpracy partnerskiej Rzeszowa ze Lwowem. Wniosek nie uzyskał wymaganej większości.
Z przedstawionego na transmisji sesji wyniku głosowania wynika, że za wprowadzeniem punktu opowiedziało się 11 radnych, przeciw było 14. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Głosowało 25 radnych.
Oznacza to, że rada nie zajęła się tego dnia merytorycznie postulatem zawieszenia współpracy w ramach proponowanego punktu. Sam wynik głosowania nie jest równoznaczny z podjęciem uchwały o utrzymaniu partnerstwa, ale wniosek o rozszerzenie porządku obrad został odrzucony.
Dec: każde słowo ma znaczenie
Do sprawy odniósł się radny Andrzej Dec, który zwracał uwagę na konieczność starannego podejścia do tematu.
– W takich kwestiach każde słowo ma znaczenie. Należy o tym dyskutować dłużej i z należytą starannością – argumentował. Jednocześnie zaznaczył, że nie widzi powodu, dla którego Rzeszów miałby zawieszać współpracę ze Lwowem. Nie możemy takich decyzji podejmować na korytarzu przy rozmowach - dodał.
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek również nie poparł takiego rozwiązania.
– Jestem zaskoczony. Nie mamy relacji z tym samorządem. Nie powinniśmy zawieszać tej współpracy – powiedział.
Stanowisko prezydenta wskazuje, że władze Rzeszowa nie traktują partnerstwa ze Lwowem jako relacji, którą należałoby obecnie zamrozić w odpowiedzi na decyzję ukraińskich samorządowców.
Spór o Lwów po decyzji ukraińskich samorządowców
Dyskusja o przyszłości partnerstwa Rzeszowa ze Lwowem jest następstwem decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej z 20 października 2026 roku. Ukraińscy radni zdecydowali o ustanowieniu 2027 roku rokiem Romana Szuchewycza oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). W kontekście tej decyzji pojawia się również postać Ołeha Olżycza, związanego z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym.
Roman Szuchewycz był jednym z przywódców UPA, formacji odpowiedzialnej za masowe mordy na polskiej ludności cywilnej. Zbrodnie te, szczególnie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, pozostają jedną z najtragiczniejszych kart wspólnej historii Polski i Ukrainy.
Decyzja lwowskich samorządowców wywołała sprzeciw części polskich polityków i przedstawicieli samorządów. Krytycy uznają upamiętnianie Szuchewycza i UPA za gloryfikowanie osób oraz organizacji związanych ze zbrodniami na Polakach. Sprawa stała się kolejnym punktem zapalnym w relacjach polsko-ukraińskich, a także przedmiotem dyskusji o granicach współpracy samorządowej.
Konfederacja chce zerwania partnerstwa Rzeszowa ze Lwowem
Jeszcze przed wtorkową sesją Rady Miasta Rzeszowa rzeszowskie struktury Nowej Nadziei, partii współtworzącej Konfederację, skierowały do rady petycję w sprawie relacji ze Lwowem. Dokument datowany jest na 23 października 2026 roku. Trafił do Rady Miasta Rzeszowa, a do wiadomości otrzymał go prezydent Konrad Fijołek.
Autorzy petycji domagają się zerwania umowy partnerskiej zawartej między Rzeszowem a Lwowem 4 kwietnia 1992 roku. Chcą również natychmiastowego zawieszenia współpracy instytucjonalnej do czasu formalnego zakończenia porozumienia.
To jednak nie wszystkie postulaty. Nowa Nadzieja chce, aby rok 2027 został ustanowiony w Rzeszowie Rokiem Pamięci Ofiar Zbrodni OUN-UPA. W petycji znalazł się także wniosek o wstrzymanie pomocy finansowej, rzeczowej i organizacyjnej z budżetu miasta oraz środków podległych mu spółek komunalnych na rzecz samorządów z obwodu lwowskiego.
Według autorów petycji ograniczenia miałyby obowiązywać do czasu uchylenia przez Lwowską Radę Obwodową uchwały dotyczącej upamiętnienia Romana Szuchewycza i UPA.
„To trzeba definitywnie przeciąć”
Podczas konferencji poświęconej tej sprawie przedstawiciele Nowej Nadziei ostro krytykowali decyzję lwowskich samorządowców. W spotkaniu uczestniczyli między innymi Jakub Czarnota, szef okręgowych struktur partii, oraz Adam Berkowicz, radny sejmiku województwa podkarpackiego.
– Dzisiejszy Lwów to wylęgarnia wołyńskich negacjonistów, nacjonalistów oraz banderowców – mówił Jakub Czarnota, krytykując upamiętnienia związane z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym oraz formacjami walczącymi u boku III Rzeszy.
Polityk przekonywał, że Polska nie powinna utrzymywać dotychczasowych relacji samorządowych bez jednoznacznej reakcji władz Lwowa na decyzję dotyczącą 2027 roku.
Czarnota odniósł się także do postulatu wstrzymania pomocy dla samorządów z obwodu lwowskiego. Jego zdaniem odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje takiej decyzji spoczywałaby na ukraińskich władzach, które podjęły uchwałę.
Adam Berkowicz zapowiedział z kolei, że Konfederacja będzie domagać się działań również na szczeblu wojewódzkim.
Podkarpacki sejmik i Przemyśl również reagują
Spór nie ogranicza się do Rzeszowa. Wcześniej radni województwa podkarpackiego przyjęli przez aklamację stanowisko sprzeciwiające się decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej. W dokumencie postuluje się zawieszenie oficjalnej współpracy władz województwa z władzami obwodu lwowskiego do czasu wycofania się strony ukraińskiej z uchwały.
W trakcie debaty radny województwa Marcin Fijołek podkreślał, że wobec decyzji dotyczącej UPA i Romana Szuchewycza polscy samorządowcy nie powinni pozostawać bierni. W przyjętym stanowisku zaakcentowano znaczenie prawdy historycznej oraz pamięci o polskich ofiarach.
Własne działania podjął także prezydent Przemyśla Wojciech Bakun. Skierował do mera Lwowa Andrija Sadowego pismo z żądaniem jasnego stanowiska wobec inicjatyw upamiętniających Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. Zwrócił się również do przewodniczącego Rady Miejskiej Przemyśla o wprowadzenie pod obrady kwestii dalszej współpracy z ukraińskim miastem.
Wśród rozważanych w Przemyślu rozwiązań znalazły się zawieszenie partnerstwa, jego całkowite zakończenie w przypadku braku reakcji władz Lwowa albo przyjęcie odrębnego stanowiska określającego warunki dalszych relacji.
Jednocześnie Wojciech Bakun przypomniał o pomocy udzielanej przez Przemyśl Ukrainie i uchodźcom od początku rosyjskiej pełnoskalowej inwazji w 2022 roku. Spór o politykę historyczną nie oznacza więc automatycznie rezygnacji z pomocy humanitarnej.
Co dalej z partnerstwem Rzeszowa i Lwowa?
Na razie Rzeszów nie podążył drogą postulowaną przez Nową Nadzieję. Wtorkowe głosowanie pokazało, że większość radnych nie chciała nawet wprowadzać do porządku obrad punktu dotyczącego zawieszenia współpracy. Nie oznacza to jednak, że rada rozstrzygnęła już wszystkie kwestie związane z petycją Konfederacji.
Kluczowe pozostaje również stanowisko prezydenta Konrada Fijołka, który nie widzi powodu, by zawieszać partnerstwo. Z kolei Andrzej Dec podkreśla, że sprawa wymaga dokładnej analizy, a każde słowo w dyskusji o relacjach polsko-ukraińskich ma znaczenie.
Rzeszów i Lwów współpracują partnersko od 1992 roku. W przyszłym roku przypadnie 35. rocznica zawarcia porozumienia. Dla zwolenników zerwania relacji obecna sytuacja jest argumentem za zdecydowaną reakcją na politykę historyczną ukraińskich samorządowców. Przeciwnicy zawieszenia współpracy wskazują natomiast, że decyzje dotyczące relacji między miastami powinny być podejmowane z rozwagą.
Na tym etapie wiadomo jedno: wniosek radnego PiS o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego zawieszenia współpracy ze Lwowem nie uzyskał większości. Nie przesądza to jeszcze o dalszych losach petycji Nowej Nadziei ani o tym, czy temat powróci na kolejnych sesjach rady miasta.

Napisz komentarz
Komentarze