Policjanci ustalili już tożsamość pilota śmigłowca, którego wcześniej poszukiwano w związku ze zdarzeniem w Tarnobrzegu. Mężczyzna sam zgłosił się na policję w Tarnowie. Ma 56 lat i mieszka w powiecie tarnowskim.
Śmigłowiec uszkodził linię i odleciał
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 31 sierpnia, przed godz. 15 przy ul. Chemicznej w Tarnobrzegu, w rejonie Zakładów Chemicznych Siarkopol. Lekki cywilny śmigłowiec marki Robinson uszkodził jedną z linii energetycznych.
Jak ustaliła policja, w chwili zdarzenia przewody nie znajdowały się pod napięciem, dlatego nikomu nic się nie stało. Po uszkodzeniu linii pilot miał wylądować na pobliskiej działce i ocenić sytuację. Następnie ponownie wzbił się w powietrze i odleciał.
Maszyna z włoską rejestracją
Policjanci ustalili wcześniej, że śmigłowiec jest marki Robinson i został zarejestrowany we Włoszech. Funkcjonariusze prowadzili czynności mające na celu ustalenie zarówno pilota, jak i właściciela maszyny. W sprawę zaangażowano także służby oraz instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo i nadzór nad ruchem lotniczym.
We wtorek policja opublikowała zdjęcia śmigłowca i zaapelowała do świadków o pomoc w ustaleniu, kto znajdował się za sterami.
Pilot sam zgłosił się na policję
Przełom nastąpił dzisiaj rano (2 września). 56-letni pilot sam zgłosił się na policję w Tarnowie. Tym samym funkcjonariusze poznali osobę, która miała pilotować maszynę podczas zdarzenia w Tarnobrzegu.
Nie oznacza to jednak zakończenia postępowania. Policjanci nadal wyjaśniają dokładny przebieg zdarzenia oraz sprawdzają wszystkie jego okoliczności.
Możliwe poważne zarzuty
Postępowanie prowadzone jest m.in. w kierunku nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym oraz niedopełnienia przez pilota obowiązku zgłoszenia zdarzenia lotniczego. Policja zaznacza, że ostateczna kwalifikacja prawna będzie zależała od wyników postępowania.
W sprawę zaangażowana jest również Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady i wykonali dokumentację fotograficzną miejsca zdarzenia.
Tożsamość pilota jest już znana. Teraz śledczy będą musieli ustalić, dlaczego doszło do uszkodzenia linii, dlaczego śmigłowiec po zdarzeniu odleciał oraz czy pilot miał obowiązek zgłoszenia incydentu i czy z tego obowiązku się wywiązał.

Napisz komentarz
Komentarze