Dramatyczna akcja na Solinie. Skok z zapory i wielogodzinne poszukiwania
We wtorek wieczorem na Zaporze Solińskiej doszło do mrożącego krew w żyłach zdarzenia. Służby ratunkowe przez wiele godzin prowadziły intensywne poszukiwania osoby, która skoczyła z korony zapory do wody i już nie wypłynęła na powierzchnię. Mimo zaangażowania specjalistycznego sprzętu i kilkudziesięciu ratowników, dotychczas nie udało się odnaleźć poszkodowanego.
Natychmiastowy alarm i mobilizacja służb
Zgłoszenie o dramatycznym incydencie wpłynęło do stanowiska kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Lesku we wtorek, 2 czerwca, tuż po godzinie 19:00. Wynikało z niego, że z popularnej zapory do wody skoczył człowiek, który natychmiast zniknął pod lustrem wody.
Reakcja służb była błyskawiczna. W pierwszej fazie działania podjęły zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Lesku oraz strażacy z OSP Polańczyk. Ratownicy zabezpieczyli teren wokół miejsca zdarzenia i przy użyciu łodzi rozpoczęli natychmiastowe przeszukiwanie powierzchni akwenu.
Specjaliści i sonary w akcji
Z uwagi na specyfikę zbiornika oraz głębokość wody w rejonie zapory, do działań szybko włączono wyspecjalizowane jednostki z całego regionu. Równolegle na miejsce zadysponowano Specjalistyczne Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego PSP z Przemyśla oraz Jasła, a także grupę sonarową z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Dubiecku.
Do zadań strażaków-nurków oraz operatorów sonarów należało szczegółowe zmapowanie i przeszukanie dna zbiornika w rejonie zdarzenia. W szeroko zakrojonej akcji ratowniczej brało udział łącznie sześć zastępów Państwowej Straży Pożarnej, w tym dwunastu nurków, a także strażacy z ochotniczych straży pożarnych, Policja oraz ratownicy Bieszczadzkiego WOPR.
Faza poszukiwawcza zakończona. Sprawę przejęła policja
Mimo użycia zaawansowanego technicznie sprzętu sonarowego i ogromnego zaangażowania wszystkich służb, intensywne przeszukiwanie akwenu nie przyniosło rezultatu. Osoby poszkodowanej nie udało się zlokalizować.
- Mimo intensywnego przeszukania akwenu z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu sonarowego, osoby poszkodowanej nie udało się zlokalizować. Działania strażaków w tej fazie zostały zakończone. Dalsze czynności w celu ustalenia okoliczności zdarzenia prowadzi policja - informuje st. bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie.

Napisz komentarz
Komentarze