Do zdarzenia doszło w minioną środę. Policjanci z wydziału prewencji rzeszowskiej komendy miejskiej, działający jako wywiadowcy, otrzymali cynk o grupie osób, które mogą posiadać przy sobie środki odurzające. Funkcjonariusze natychmiast udali się w rejon ul. Batorego, by zweryfikować te doniesienia.
Trzy osoby, trzy porcje narkotyków
Na miejscu policjanci zastali trzech mężczyzn. Przeczucie ich nie myliło – każdy z legitymowanych miał przy sobie „pamiątkę”, której posiadanie jest surowo zabronione przez polskie prawo.
U 42-latka i 46-latka funkcjonariusze znaleźli susz roślinny. Wstępne badanie testerem potwierdziło, że jest to marihuana. Natomiast 61-letni mieszkaniec Rzeszowa posiadał przy sobie białą, krystaliczną substancję. Test wykazał, że to najprawdopodobniej mefedron.
Pechowy recydywista? Zdradził go policyjny system
Prawdziwe kłopoty najstarszego z mężczyzn zaczęły się jednak w momencie sprawdzania danych w systemie informatycznym. Okazało się, że 61-latek jest doskonale znany organom ścigania, a co więcej – jest poszukiwany listem gończym wydanym przez Sąd Rejonowy w Tychach.
Mężczyzna miał do odbycia karę pięciu miesięcy pozbawienia wolności. Zamiast więc wrócić do domu, prosto z komendy pojechał do zakładu karnego.
Konsekwencje prawne
Cała trójka usłyszała już zarzuty posiadania środków odurzających lub substancji psychotropowych. Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii oraz Kodeksem karnym, za to przestępstwo grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
- Posiadanie nawet niewielkiej ilości środków odurzających jest w Polsce przestępstwem – przypominają funkcjonariusze.
Podczas gdy dwaj młodsi mężczyźni po zakończeniu czynności procesowych zostali zwolnieni do domów, 61-latek rozpoczął już odbywanie zasądzonej wcześniej kary. O jego dalszym losie w związku z nowym zarzutem ponownie zdecyduje sąd.





Napisz komentarz
Komentarze