Decyzja wykonawcy została ogłoszona 2 kwietnia i – jak podkreśla firma – jest konsekwencją „nieprzewidzianych warunków gruntowych” oraz zmian projektowych wynikających z decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W praktyce oznaczało to konieczność przeprojektowania części obiektów inżynieryjnych i ich wydłużenia łącznie o ponad 700 metrów.
Spór o pieniądze i decyzje środowiskowe
Przedstawiciele Mostostalu wskazują również na kwestie finansowe. Według spółki inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie, nie uregulował części należności. Dodatkowo – jak twierdzą – odmówiono im możliwości zaskarżenia decyzji środowiskowej, co w ich ocenie doprowadziło do znaczącego wzrostu kosztów inwestycji, szacowanego nawet na około 550 mln zł.
Firma zapowiada dochodzenie swoich roszczeń, co może oznaczać długotrwały spór sądowy.
GDDKiA odpowiada: brak podstaw do zerwania umowy
Zupełnie inaczej sytuację przedstawia rzeszowski oddział GDDKiA. Inwestor utrzymuje, że wykonawca nie miał podstaw do jednostronnego zerwania kontraktu i sugeruje, że Mostostal nie był zainteresowany dalszą realizacją projektu.
W oficjalnym stanowisku podkreślono również, że postawa spółki może wpłynąć na jej przyszłe relacje z instytucją, co można odczytywać jako ostrzeżenie wobec wykonawców realizujących państwowe inwestycje.
Jedno jest pewne – inwestycja nie zostanie ukończona w pierwotnym terminie. Odcinek Domaradz–Krosno, o długości 12 kilometrów, miał być gotowy już w czerwcu tego roku. Tymczasem obecne zaawansowanie prac wynosi zaledwie około 5 procent.
To oznacza, że kierowcy na efekty budowy poczekają znacznie dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Kluczowa trasa dla regionu
Droga ekspresowa S19 to część międzynarodowego szlaku Via Carpatia, który ma kluczowe znaczenie dla rozwoju komunikacyjnego wschodniej Polski, w tym Podkarpacia.
Opóźnienia na tym odcinku oznaczają nie tylko wydłużenie czasu realizacji całej trasy, ale także utrzymanie problemów komunikacyjnych w regionie, szczególnie dla mieszkańców południowej części województwa.
Spór między Mostostalem a GDDKiA wykracza poza samo zerwanie kontraktu i grozi wieloletnim procesem sądowym o setki milionów złotych, obejmującym roszczenia finansowe, kary umowne oraz kwestie płynności spółki. Jednocześnie inwestor zapowiada szybkie działania w celu kontynuacji budowy odcinka S19 Domaradz – Iskrzynia, choć przy zaledwie 5-procentowym zaawansowaniu prac i opóźnionym uzyskaniu decyzji ZRID pierwotny termin zakończenia w czerwcu 2026 roku jest już nierealny. Sytuacja wpisuje się w szersze problemy realizacyjne trasy S19, czego przykładem jest także inny spór z udziałem Mostostalu dotyczący odcinka Rzeszów Południe – Babica, wynikający z rosnących kosztów materiałów, energii i pracy, co zwiększa ryzyko dalszych opóźnień mimo deklaracji utrzymania terminu zakończenia w 2028 roku.
Co dalej z inwestycją?
GDDKiA zapewnia, że podejmie „niezwłoczne kroki” w celu dokończenia inwestycji. Na razie jednak nie wiadomo, czy oznacza to wybór nowego wykonawcy, czy próbę rozwiązania sporu z dotychczasowym.
Dla mieszkańców Rzeszowszczyzny i całego Podkarpacia sytuacja ta oznacza jedno – na nową ekspresówkę trzeba będzie jeszcze poczekać. A spór o miliardową inwestycję może potrwać znacznie dłużej niż sama budowa drogi.





Napisz komentarz
Komentarze