Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 5 kwietnia 2026 15:22
RZESZÓW INFO
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA

Niedziela i „stukane” jajka. Podkarpacka Wielkanoc

Podziel się
Oceń

Podkarpacie to region, w którym Wielkanoc ma wyjątkowy charakter – łączy głęboko zakorzenione tradycje ludowe z coraz bardziej widocznymi elementami nowoczesności. Co ciekawe, w obrębie samego województwa zwyczaje różnią się w zależności od subregionu – inne na terenach Pogórza Dynowskiego, inne w Bieszczadach czy dawnej Łemkowszczyzny.
Niedziela i „stukane” jajka. Podkarpacka Wielkanoc

Źródło: pixabay

Tradycja zakorzeniona w wierze i lokalnej kulturze

Na całym Podkarpaciu przygotowania do świąt zaczynają się już w Wielkim Poście, ale np. na Pogórzu Dynowskim dawniej mówiono, że „trza się postawić”, czyli wytrwać w wyrzeczeniach aż do końca. W wielu wsiach do dziś praktykuje się śpiewanie tradycyjnych pieśni pasyjnych w domach i przy kapliczkach.

W regionach łemkowskich (południowo-wschodnie Podkarpacie) zachowały się elementy obrządku wschodniego – np. święcenie pokarmów często odbywa się bardziej uroczyście, a pieśni wielkanocne mają charakter cerkiewny.

Palmy i „bazie” – lokalne różnice

W okolicach Rzeszowa i Przeworska palmy wielkanocne nazywa się czasem po prostu „bazie” lub „gaiki”. Są one mniej okazałe niż w Małopolsce, ale bogato zdobione lokalnymi roślinami.

Z kolei w niektórych wsiach w rejonie Leżajska dzieci chodziły z palmami od domu do domu, składając życzenia – trochę jak kolędnicy w Boże Narodzenie. W zamian dostawały drobne poczęstunki.

Pisanki – każdy region ma swój styl

Podkarpackie pisanki różnią się w zależności od miejsca. W okolicach Łańcuta popularne były tzw. „skrobanki”, czyli jajka zdobione przez wydrapywanie wzorów. Natomiast na południu, bliżej Bieszczadów, dominowała technika batikowa.

W gwarze można spotkać określenia takie jak „kraszanki” (barwione na jeden kolor) czy „pisoki”. Starsze pokolenie często mówi też, że jajka „się pisze”, a nie maluje.

„Święcone” i wspólnota

Święcenie pokarmów, czyli „święcone”, ma tu szczególny charakter. W mniejszych miejscowościach – np. w rejonie Sanok – do dziś zdarza się, że ksiądz przyjeżdża do kilku punktów we wsi, a mieszkańcy zbierają się przy kapliczkach. To bardziej wspólnotowa forma niż w dużych miastach.

Ciekawostką jest, że w niektórych domach wkłada się do koszyczka także regionalne wypieki, np. proziaki (placki na sodzie), co nie jest spotykane w innych częściach Polski.

Niedziela i „stukane” jajka

Po rezurekcji i uroczystym śniadaniu wielkanocnym w wielu rodzinach praktykuje się zabawę w „stukane” – polega ona na uderzaniu się jajkami. Wygrywa ten, którego skorupka nie pęknie. Choć zwyczaj znany jest w całej Polsce, na Podkarpaciu często towarzyszy mu lokalne powiedzenie: „czyje twardsze, tego lepsze”.

Śmigus-dyngus – czyli „oblewanka” po podkarpacku

Poniedziałek Wielkanocny, zwany też „oblewanką”, ma różne oblicza. W niektórych wsiach w okolicach Jarosławia dawniej kawalerowie chodzili grupami i polewali wodą panny – im bardziej mokra dziewczyna, tym większe miała powodzenie.

W rejonach górskich zdarzało się nawet wrzucanie do potoku (oczywiście w kontrolowany sposób). Dziś zwyczaj jest znacznie łagodniejszy, ale nadal żywy – szczególnie na wsiach.

Nowoczesność i powrót do korzeni

W miastach takich jak Krosno czy Rzeszów widać większy wpływ współczesności – gotowe dekoracje, zakupy w supermarketach czy życzenia wysyłane przez telefon. Jednocześnie rośnie moda na lokalność – warsztaty robienia pisanek, kiermasze rękodzieła i działania kół gospodyń wiejskich przyciągają młodych.

Coraz częściej młodsze pokolenia świadomie wracają do tradycji swoich „dziadków”, traktując je jako element tożsamości, a nie tylko obowiązek.

Wielkanoc na Podkarpaciu nie jest jednolita – to mozaika zwyczajów, gwarowych określeń i lokalnych obrzędów. Od „oblewanki”, przez „pisoki”, aż po święcenie przy kapliczkach – każdy zakątek regionu wnosi coś własnego. Dzięki temu święta są tu nie tylko religijnym przeżyciem, ale też żywą lekcją kultury i historii.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama