Tradycja zakorzeniona w wierze i lokalnej kulturze
Na całym Podkarpaciu przygotowania do świąt zaczynają się już w Wielkim Poście, ale np. na Pogórzu Dynowskim dawniej mówiono, że „trza się postawić”, czyli wytrwać w wyrzeczeniach aż do końca. W wielu wsiach do dziś praktykuje się śpiewanie tradycyjnych pieśni pasyjnych w domach i przy kapliczkach.
W regionach łemkowskich (południowo-wschodnie Podkarpacie) zachowały się elementy obrządku wschodniego – np. święcenie pokarmów często odbywa się bardziej uroczyście, a pieśni wielkanocne mają charakter cerkiewny.
Palmy i „bazie” – lokalne różnice
W okolicach Rzeszowa i Przeworska palmy wielkanocne nazywa się czasem po prostu „bazie” lub „gaiki”. Są one mniej okazałe niż w Małopolsce, ale bogato zdobione lokalnymi roślinami.
Z kolei w niektórych wsiach w rejonie Leżajska dzieci chodziły z palmami od domu do domu, składając życzenia – trochę jak kolędnicy w Boże Narodzenie. W zamian dostawały drobne poczęstunki.
Pisanki – każdy region ma swój styl
Podkarpackie pisanki różnią się w zależności od miejsca. W okolicach Łańcuta popularne były tzw. „skrobanki”, czyli jajka zdobione przez wydrapywanie wzorów. Natomiast na południu, bliżej Bieszczadów, dominowała technika batikowa.
W gwarze można spotkać określenia takie jak „kraszanki” (barwione na jeden kolor) czy „pisoki”. Starsze pokolenie często mówi też, że jajka „się pisze”, a nie maluje.
„Święcone” i wspólnota
Święcenie pokarmów, czyli „święcone”, ma tu szczególny charakter. W mniejszych miejscowościach – np. w rejonie Sanok – do dziś zdarza się, że ksiądz przyjeżdża do kilku punktów we wsi, a mieszkańcy zbierają się przy kapliczkach. To bardziej wspólnotowa forma niż w dużych miastach.
Ciekawostką jest, że w niektórych domach wkłada się do koszyczka także regionalne wypieki, np. proziaki (placki na sodzie), co nie jest spotykane w innych częściach Polski.
Niedziela i „stukane” jajka
Po rezurekcji i uroczystym śniadaniu wielkanocnym w wielu rodzinach praktykuje się zabawę w „stukane” – polega ona na uderzaniu się jajkami. Wygrywa ten, którego skorupka nie pęknie. Choć zwyczaj znany jest w całej Polsce, na Podkarpaciu często towarzyszy mu lokalne powiedzenie: „czyje twardsze, tego lepsze”.
Śmigus-dyngus – czyli „oblewanka” po podkarpacku
Poniedziałek Wielkanocny, zwany też „oblewanką”, ma różne oblicza. W niektórych wsiach w okolicach Jarosławia dawniej kawalerowie chodzili grupami i polewali wodą panny – im bardziej mokra dziewczyna, tym większe miała powodzenie.
W rejonach górskich zdarzało się nawet wrzucanie do potoku (oczywiście w kontrolowany sposób). Dziś zwyczaj jest znacznie łagodniejszy, ale nadal żywy – szczególnie na wsiach.
Nowoczesność i powrót do korzeni
W miastach takich jak Krosno czy Rzeszów widać większy wpływ współczesności – gotowe dekoracje, zakupy w supermarketach czy życzenia wysyłane przez telefon. Jednocześnie rośnie moda na lokalność – warsztaty robienia pisanek, kiermasze rękodzieła i działania kół gospodyń wiejskich przyciągają młodych.
Coraz częściej młodsze pokolenia świadomie wracają do tradycji swoich „dziadków”, traktując je jako element tożsamości, a nie tylko obowiązek.
Wielkanoc na Podkarpaciu nie jest jednolita – to mozaika zwyczajów, gwarowych określeń i lokalnych obrzędów. Od „oblewanki”, przez „pisoki”, aż po święcenie przy kapliczkach – każdy zakątek regionu wnosi coś własnego. Dzięki temu święta są tu nie tylko religijnym przeżyciem, ale też żywą lekcją kultury i historii.


![Śniadanie wielkanocne dla potrzebujących – gest solidarności i nadziei [ZDJĘCIA] Śniadanie wielkanocne dla potrzebujących – gest solidarności i nadziei [ZDJĘCIA]](https://static2.rzeszow-info.pl/data/articles/sm-4x3-sniadanie-wielkanocne-dla-potrzebujacych-gest-solidarnosci-i-nadziei-zdjecia-1775308951.jpg)


Napisz komentarz
Komentarze