Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
RZESZÓW INFO
Reklama
WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA

Ostatnie cięcie gilotyny. Koniec pewnej epoki przy ul. Kopernika

Podziel się
Oceń

Rzeszów traci jeden ze swoich najcenniejszych rzemieślniczych punktów. Po ponad czterdziestu latach rodzinnej tradycji, Pan Bogusz – mistrz oprawy i konserwacji obrazów – zamyka zakład.
Ostatnie cięcie gilotyny. Koniec pewnej epoki przy ul. Kopernika

Źródło: Rzeszów - stolica innowacji/Facebook

Zapach drewna i rodzinne dziedzictwo

Wszystko zaczęło się w 1985 roku, kiedy pradziadek Pana Bogusza, Franciszek, otworzył pierwszy rodzinny warsztat w Rzeszowie. Dla dzisiejszego właściciela zakład nie był po prostu miejscem pracy – był placem zabaw i pierwszą szkołą życia. Jako zaledwie sześcioletni chłopiec, Bogusz podpatrywał starsze pokolenia, ucząc się szacunku do materiału i precyzji, której nie da się wyczytać z podręczników. Te wczesne wspomnienia, zapach świeżo ciętych listew i dźwięk maszyn, ukształtowały go na całe życie.

Zanim oficjalnie przejął pałeczkę, przeszedł pełną drogę rzemieślniczą – od ucznia, przez czeladnika, aż po stopień mistrzowski. To właśnie ta solidna edukacja pozwoliła mu przez dekady dbać o to, by najcenniejsze pamiątki rzeszowian zyskały godną oprawę.

Warsztat, w którym czas płynie wolniej

Wchodząc do zakładu przy ul. Kopernika, trafia się do królestwa detalu. Na ścianach i w regałach czeka blisko tysiąc wzorów listew, gotowych zamknąć w sobie historię każdego klienta. Warsztat jest sercem tej działalności – to tutaj Pan Bogusz, z dala od pośpiechu współczesnego świata, osobiście dogląda każdego etapu prac.

Technologia spotyka się tu z tradycją. Choć w użyciu są profesjonalne maszyny pneumatyczne do zbijania ram czy elektryczne gilotyny, to najważniejszym narzędziem pozostaje oko i ręka mistrza. Pan Bogusz udowodnił, że oprawić można niemal wszystko – od klasycznego płótna, przez monety i pamiątki komunijne, aż po sportowe koszulki czy dziecięce ubranka, które dla właścicieli mają wartość bezcenną.

Cierpliwość wpisana w rzemiosło

Największym wyzwaniem zawsze była jednak renowacja. Przy odnawianiu starych dzieł sztuki Pan Bogusz kieruje się złotą zasadą: w tej pracy nie ma miejsca na pośpiech. Każdy ubytek w ramie, każde pęknięcie na płótnie wymaga pokory i czasu. To właśnie ta bezkompromisowa dbałość o szczegóły sprawiła, że zakład przetrwał próbę czasu, służąc kolejnym pokoleniom mieszkańców naszego miasta.

Ostatnia szansa na oprawę wspomnień

To już ostatni dzwonek dla tych, którzy chcieliby powierzyć swoje obrazy w ręce mistrza. Zakład przy ul. Kopernika będzie otwarty tylko do czerwca. Potem gilotyny ucichną, a tysiące wzorów listew znikną z krajobrazu Rzeszowa, pozostawiając po sobie jedynie – lub aż – pięknie oprawione wspomnienia na ścianach rzeszowskich domów.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama