Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 22 kwietnia 2026 13:26
RZESZÓW INFO
Reklama
WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA

Ostatnie cięcie gilotyny. Koniec pewnej epoki przy ul. Kopernika

Podziel się
Oceń

Rzeszów traci jeden ze swoich najcenniejszych rzemieślniczych punktów. Po ponad stu trzydziestu latach rodzinnej tradycji, Pan Bogusz – mistrz oprawy i konserwacji obrazów – zamyka zakład.
Ostatnie cięcie gilotyny. Koniec pewnej epoki przy ul. Kopernika

Źródło: Rzeszów - stolica innowacji/Facebook

Zapach drewna i rodzinne dziedzictwo

Wszystko zaczęło się w 1895 roku, kiedy pradziadek Pana Bogusza, Franciszek, otworzył pierwszy rodzinny warsztat w Rzeszowie. Dla dzisiejszego właściciela zakład nie był po prostu miejscem pracy – był placem zabaw i pierwszą szkołą życia. Jako zaledwie sześcioletni chłopiec, Bogusz podpatrywał starsze pokolenia, ucząc się szacunku do materiału i precyzji, której nie da się wyczytać z podręczników. Te wczesne wspomnienia, zapach świeżo ciętych listew i dźwięk maszyn, ukształtowały go na całe życie.

Zanim oficjalnie przejął pałeczkę, przeszedł pełną drogę rzemieślniczą – od ucznia, przez czeladnika, aż po stopień mistrzowski. To właśnie ta solidna edukacja pozwoliła mu przez dekady dbać o to, by najcenniejsze pamiątki rzeszowian zyskały godną oprawę.

Pan Bogusz opowiada, jak wyglądała jego edukacja i droga:

- Posiadam wykształcenie techniczne, ale aby pracować w tej firmie, musiałem zdobyć dodatkowe wykształcenie poparte dyplomami państwowymi, tj.: czeladniczy i mistrzowski. Mam również wykształcenie pedagogiczne, by móc szkolić uczniów. W sumie 11 lat nauki. 

"Komu taka droga, w tej chwili, odpowiadałaby przyszłemu rzemieślnikowi?" - pyta pan Bogusz. Inna rzecz, że obecnie tych możliwości kształcenia jest znacznie mniej. Młodzi ludzie, niestety, nie wykazują szczególnego zainteresowania tak ciężką pracą.

Warsztat, w którym czas płynie wolniej

Wchodząc do zakładu przy ul. Kopernika, trafia się do królestwa detalu. Na ścianach i w regałach czeka blisko tysiąc wzorów listew, gotowych zamknąć w sobie historię każdego klienta. Warsztat jest sercem tej działalności – to tutaj Pan Bogusz, z dala od pośpiechu współczesnego świata, osobiście dogląda każdego etapu prac.

Technologia spotyka się tu z tradycją. Choć w użyciu są profesjonalne maszyny pneumatyczne do zbijania ram czy elektryczne gilotyny, to najważniejszym narzędziem pozostaje oko i ręka mistrza. Pan Bogusz udowodnił, że oprawić można niemal wszystko – od klasycznego płótna, przez monety i pamiątki komunijne, aż po sportowe koszulki czy dziecięce ubranka, które dla właścicieli mają wartość bezcenną.

- Od wielu lat w Rzeszowie brakuje, np. zakładów introligatorskich. Ostatnie zniknęły przed pandemią, mieściły się w okolicach Placu Śreniawitów - mówi Bogusz Deręg.

Cierpliwość wpisana w rzemiosło

Największym wyzwaniem zawsze była jednak renowacja. Przy odnawianiu starych dzieł sztuki Pan Bogusz kieruje się złotą zasadą: w tej pracy nie ma miejsca na pośpiech. Każdy ubytek w ramie, każde pęknięcie na płótnie wymaga pokory i czasu. To właśnie ta bezkompromisowa dbałość o szczegóły sprawiła, że zakład przetrwał próbę czasu, służąc kolejnym pokoleniom mieszkańców naszego miasta. Cierpliwości również wymaga ścieżka edukacji. Dziś mało, kto porywa się na bycie rzemieślnikiem. 

 

Ostatnia szansa na oprawę wspomnień

- Chciałem, od wielu lat, by w Rzeszowie powstało wiele zakładów rzemieślniczych, takich jak mój. Myślałem też, że ktoś będzie chciał przejąć moją firmę i poprowadzić ją dalej - opowiada pan Bogusz.

To już ostatni dzwonek dla tych, którzy chcieliby powierzyć swoje obrazy w ręce mistrza. Zakład przy ul. Kopernika będzie otwarty tylko do czerwca. Potem gilotyny ucichną, a tysiące wzorów listew znikną z krajobrazu Rzeszowa, pozostawiając po sobie jedynie – lub aż – pięknie oprawione wspomnienia na ścianach rzeszowskich domów.

- Decyzja o zamknięciu zakładu, notabene, nie była podyktowana brakiem klientów. Ot, życie: brak urlopu od 20 lat i względy zdrowotne - przyznaje Bogusz Deręg.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama