Dramat na pasach: 15-latek pod kołami Mercedesa
To był moment, który zmienił spokojne popołudnie w walkę o zdrowie. Po godzinie 17:00 na al. Sikorskiego doszło do mrożącego krew w żyłach zdarzenia. 15-letni chłopiec, poruszający się hulajnogą elektryczną, wjechał na oznakowane przejście dla pieszych. W tym samym czasie prawym pasem w kierunku al. Rejtana poruszał się 27-letni kierowca Mercedesa.
Doszło do zderzenia, w wyniku którego nastolatek z impetem uderzył o asfalt. Bilans? Kolejna młoda osoba przewieziona do szpitala. Choć policja wciąż bada dokładne okoliczności wypadku, jedno jest pewne – chłopiec nie miał na głowie kasku. Przy zderzeniu z masą samochodu osobowego, głowa użytkownika hulajnogi jest wystawiona na bezpośrednie, śmiertelne niebezpieczeństwo.
Czarna seria w Rzeszowie: Wyspiańskiego i Powstańców Warszawy
Wczorajsza służba rzeszowskiej drogówki przypominała raport z frontu. Zanim doszło do wypadku na Sikorskiego, służby interweniowały dwukrotnie:
Na ul. Wyspiańskiego (przed 11:00): 18-latka jadąca hulajnogą po chodniku straciła panowanie nad pojazdem. Upadek był na tyle niefortunny, że z poważnymi urazami głowy trafiła pod opiekę lekarzy. Ok. 13:30 do kolejnej interwencji doszło na al. Powstańców Warszawy: 37-letni rowerzysta na ścieżce rowerowej również "przeszarżował". On także wylądował w szpitalu.
Łączy ich jedno – wszyscy zlekceważyli ochronę głowy, uznając, że "przecież to tylko krótka przejażdżka".
Mandat to nic, stawką jest życie
Zgodnie z polskim prawem, kask jest obowiązkowy jedynie dla kierujących motocyklami, czterokołowcami czy motorowerami. Za jego brak grozi 100 zł mandatu i 5 punktów karnych. Rowerzyści i użytkownicy e-hulajnóg są zwolnieni z tego przepisu.
- Troska o własne życie i zdrowie powinna być priorytetem, niezależnie od tego, czy kask jest ustawowym obowiązkiem, czy dobrowolnym wyborem – apelują mundurowi z KWP w Rzeszowie.
Dlaczego warto założyć kask?
Nawet najprostszy kask potrafi zamortyzować uderzenie, które bez ochrony mogłoby doprowadzić do pęknięcia czaszki lub trwałego uszkodzenia mózgu. Statystyki są nieubłagane: większość tragicznych wypadków z udziałem jednośladów kończy się śmiercią właśnie z powodu urazów głowy.
Kupno hulajnogi dziecku bez kasku to jak dawanie mu kluczyków do auta bez hamulców. Edukujmy i chrońmy młodych użytkowników dróg, zanim kolejna policyjna notatka będzie miała tragiczny finał.





Napisz komentarz
Komentarze