Rachunek, który się nie zgadza
Głównym wątkiem śledztwa była analiza wydatków na samochód służbowy, z którego Krzysztof H. korzystał w okresie od listopada 2023 do października 2024 roku. Z dokumentacji wynikało, że były prezes uzyskał w tym czasie zwrot kosztów tankowania w imponującej kwocie 10 710,76 zł. Problem pojawił się w momencie, gdy śledczy zestawili tę sumę z faktycznym przebiegiem pojazdu.
W ciągu niemal roku służbowe auto przejechało zaledwie 3 101 kilometrów. Aby zweryfikować zasadność wypłat, prokuratura powołała biegłego z zakresu techniki samochodowej. Specjalista przyjął nawet dość wysokie średnie zużycie paliwa (13,75 l/100 km) oraz ówczesne ceny rynkowe. Wynik ekspertyzy był jednoznaczny: rzeczywisty koszt przejechania tego dystansu nie powinien przekroczyć 2 746 zł. Oznacza to, że niemal 8 tysięcy złotych zostało pobranych nienależnie, co prokuratura zakwalifikowała jako działanie na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Nawet 10 lat więzienia
Według ustaleń śledczych, oskarżony miał świadomie wprowadzać w błąd głównego księgowego SKO w Rzeszowie. Przedkładając rachunki i uzasadniając wypłaty, Krzysztof H. doprowadził instytucję do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Prokurator Krzysztof Ciechanowski wskazał w akcie oskarżenia na zbieg kilku przepisów Kodeksu karnego, w tym przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz oszustwo.
Łączna kwota szkody, oszacowana na 7 965 zł, może wydawać się niewielka w skali budżetu państwa, jednak paragrafy, pod które podpada to zachowanie, są niezwykle surowe. Za przestępstwo oskarżonemu grozi kara od 1 roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Krzysztof H., przesłuchany w charakterze podejrzanego, zaprezentował jasne stanowisko: nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Były prezes złożył obszerne wyjaśnienia, w których starał się uzasadnić sposób rozliczania paliwa, jednak ich treść nie przekonała śledczych na tyle, by odstąpili od skierowania sprawy na drogę sądową.
Teraz to Sąd Rejonowy w Rzeszowie będzie musiał rozstrzygnąć, czy „nadprogramowe” litry paliwa były wynikiem błędu, specyficznych warunków użytkowania pojazdu, czy też – jak twierdzi prokuratura – zaplanowanym działaniem mającym na celu podreperowanie prywatnego portfela kosztem podatników.





Napisz komentarz
Komentarze