Nie tylko mandaty. Straż Miejska, czyli ci od spraw, których nikt inny nie chce
– „A czym wy się właściwie zajmujecie poza mandatami?” – to jedno z najczęściej zadawanych pytań. Odpowiedź? Listę obowiązków Straży Miejskiej można by spokojnie zaparzyć razem z piątkową kawą.
Strażnicy reagują na nieprawidłowe parkowanie – to fakt. Ale równie często interweniują w sprawach rannych lub martwych dzikich zwierząt, które pojawiają się na terenie miasta. Kontrolują przypadki spalania odpadów w piecach i na wolnym powietrzu, reagują na podrzucanie śmieci w lasach i na osiedlach, przyjmują zgłoszenia dotyczące porzuconych, nieużytkowanych pojazdów – tzw. wraków.
To również Straż Miejska bywa pierwsza na miejscu, gdy mieszkańcy zgłaszają uszkodzoną infrastrukturę: zapadnięty chodnik, zniszczony znak drogowy czy uszkodzoną jezdnię. Strażnicy zabezpieczają imprezy miejskie, uroczystości kościelne i państwowe, reprezentując nie tylko swoją formację, ale całe miasto.
Dziki, wraki i bezdomność – codzienność Straży Miejskiej w Rzeszowie
Wbrew stereotypom, Straż Miejska to także pomoc „tu i teraz”. Rozładowany akumulator? Zdarza się. Znakowanie rowerów, by odstraszyć złodziei? Jak najbardziej. Działania edukacyjne w przedszkolach, szkołach i klubach seniora? To jedna z przyjemniejszych części służby.
Nie brakuje też spraw trudnych. Interwencje wobec osób w kryzysie bezdomności, kontrola koczowisk, współpraca z MOPS-em – to codzienność, o której rzadko się mówi, bo nie mieści się w prostym obrazie „strażnika z mandatem”.
Straż Miejska współpracuje na co dzień z policją, strażą pożarną, pogotowiem ratunkowym oraz innymi miejskimi jednostkami: Zarządem Zieleni Miejskiej, Zarządem Dróg Miejskich, MZBM, ZTM czy MOPS-em. Bezpieczeństwo i porządek w mieście to gra zespołowa.
Właśnie oni bardzo często są pierwsi na miejscu – wtedy, gdy zgłoszenie jest „zbyt drobne” dla innych służb albo zanim sytuacja stanie się na tyle poważna, że zagrozi życiu. To przede wszystkim miejski pierwszoliniowiec od spraw, które trzeba załatwić – zanim zrobi się naprawdę poważnie.
Mandaty są więc tylko fragmentem tej pracy. Znacznie częściej chodzi o reagowanie, pomoc i bycie tam, gdzie ktoś musi przyjechać pierwszy. Nawet jeśli nie zawsze spotyka się to z wdzięcznością.





Napisz komentarz
Komentarze