Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
RZESZÓW INFO
Reklama

Dwa lata drogi, jeden przyjaciel. Historia mężczyzny, który pieszo wrócił z Francji do Polski

Podziel się
Oceń

Nie miał domu, pieniędzy ani ważnych dokumentów. Miał za to psa – jedynego towarzysza i powód, dla którego wciąż szedł dalej. Przez dwa lata, krok po kroku, pieszo wracał z Francji do Polski, wierząc, że tutaj uda mu się zacząć od nowa.
Dwa lata drogi, jeden przyjaciel. Historia mężczyzny, który pieszo wrócił z Francji do Polski

Źródło: KMP Rzeszów

41-letni mężczyzna, którego w opuszczonym budynku w Futomie znaleźli policjanci z komisariatu w Dynowie podzielił się swoją historią. Przez kilkanaście lat mieszkał we Francji, jednak  zmagał się z kryzysem bezdomności. Gdy stracił ważność dokumentu tożsamości, stracił też dostęp do jakiejkolwiek pomocy. Wtedy podjął decyzję: wraca do kraju, by odzyskać dowód osobisty i szansę na normalne życie.

Nie miał biletu, samochodu ani planu. Miał tylko siebie i psa. Droga powrotna zajęła mu około dwóch lat. Spał tam, gdzie się dało, jadł to, co udało się zdobyć. Każdy dzień był walką o przetrwanie, ale też dowodem niezwykłej determinacji.

W Futomie zamieszkał w pustostanie. Ogrzewał się prowizorycznym piecykiem z cegieł, bez prądu, gazu i bieżącej wody. Warunki były bardzo trudne, ale on – jak podkreślali policjanci – pozostawał zaskakująco pogodny. Mówił, że radzi sobie sam. Największym problemem był brak jedzenia.

Gdzie mój pies - tam i ja

Gdy funkcjonariusze zaproponowali mu pobyt w schronisku, odmówił. Powód był jeden i niepodlegający negocjacjom: pies. Nie chciał zostawić swojego przyjaciela, który przez całą drogę z Francji był przy nim – wierny, cichy świadek każdego kilometra tej wędrówki.

Policjanci wiedzieli jednak, że tej historii nie można zostawić bez dalszego ciągu. Zabrali mężczyznę do komisariatu, gdzie dostał ciepły posiłek. Z własnych pieniędzy kupili mu żywność, a mieszkańcy Futomy przekazali ciepłą odzież. O sprawie poinformowano Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Błażowej, który zapewnił śpiwór i środki na wykonanie zdjęć do nowego dowodu osobistego. Mundurowi pomogli też wypełnić wniosek i złożyć go w urzędzie.

To nie jest historia o sensacyjnej interwencji. To historia o człowieku, który mimo lat bezdomności i dwóch lat tułaczki nie stracił nadziei. O policjantach, którzy zobaczyli w nim nie „problem”, ale człowieka. I o tym, że czasem najdłuższa droga prowadzi nie przez granice państw, lecz z powrotem do godności.

Policjanci i pracownicy socjalni zapowiadają, że będą monitorować i wspierać sytuację mężczyzny tak długo, jak będzie to potrzebne. 


Napisz komentarz

Komentarze