W spotkaniu uczestniczyli kupcy z targowiska przy placu Balcerowicza, radni miejscy oraz urzędnicy. Stawka jest wysoka: w grze są trzy miejskie działki, jeden prywatny inwestor i przyszłość kilkudziesięciu handlowców, dla których „Balcerek” od lat jest miejscem pracy i źródłem utrzymania.
Trzy etapy zmian
Jak relacjonuje Rzeszów News, miasto przedstawiło szczegółowy, trzyetapowy plan oparty na zamianie gruntów i umowach warunkowych. W pierwszym kroku Rzeszów ma przekazać inwestorowi działki przy ulicach Krakowskiej i Litewskiej w zamian za większość terenu dewelopera przy ul. Wyspiańskiego.
W ramach tej transakcji prywatna firma zobowiąże się do budowy tymczasowego targowiska przy ul. Pułaskiego, na terenie obecnego parkingu przy basenach ROSiR - ustaliła nasza redakcja.
Drugi etap dotyczy już bezpośrednio obecnej lokalizacji „Balcerka” przy ul. Moniuszki. Finalizacja tej umowy ma nastąpić dopiero po uzyskaniu przez inwestora pozwolenia na budowę. Trzeci krok, tzw. offset, zakłada przejęcie przez miasto około 1000 m² powierzchni handlowej na parterze nowego budynku.
– To wszystko zostało skonstruowane tak, aby miasto nie musiało dopłacać ani złotówki z budżetu – podkreślał dyrektor Wydziału Gospodarki Mieniem Grzegorz Tarnowski, cytowany przez Rzeszów News.
Nowoczesność zamiast straganów?
W miejscu obecnych budek handlowych ma powstać nowoczesny budynek o wysokości do 25 metrów, łączący funkcje mieszkaniowe i handlowe. Za projekt odpowiada pracownia Kuryłowicz & Associates. Architekt Marek Kuryłowicz przekonywał, że targowisko nie musi być zaprzeczeniem nowoczesnej architektury.

– Da się połączyć klasyczną funkcję targu z nową jakością przestrzeni – argumentował, prezentując przykłady podobnych realizacji z zachodnioeuropejskich miast.
Obawy kupców
Najwięcej emocji, co nie dziwi, wzbudził los kupców. Miasto zapewnia, że nikt nie zostanie bez miejsca do handlu. Zanim ruszy budowa przy Moniuszki, handlowcy mają zostać przeniesieni na tymczasowe targowisko przy ul. Pułaskiego.
Kupcy pytają jednak nie tylko o lokalizację, ale przede wszystkim o przyszłe koszty.
– Czy będzie nas stać na czynsze w nowym, „luksusowym” budynku? – dopytywali podczas spotkania.
Wiceprezydent, Marcin Deręgowski uspokajał, że miasto – jako właściciel parteru nowego obiektu – zachowa wpływ na politykę czynszową. Jak podkreślał, chodzi o to, aby miejsce „żyło”, a nie świeciło pustkami.
Plan wzbudził również mieszane reakcje wśród radnych. Witold Walawender z klubu Rozwój Rzeszowa gratulował pomysłu, wskazując, że obecny stan targowiska nie przystaje do reprezentacyjnej roli tej części miasta. Z kolei radny Jacek Strojny apelował o ostrożność, podkreślając, że przy tak dużej operacji gruntami potrzeba więcej analiz i informacji.
A co z konkursem architektonicznym?
Warto przypomnieć, że to nie pierwsza odsłona sporu o „plac Balcerowicza”. Jak pisze Rzeszów News, już w 2023 roku miasto zapowiadało gruntowną rewitalizację „Balcerka” i organizację konkursu architektonicznego na zagospodarowanie tego terenu. Wówczas prezentowane były m.in. koncepcje studentów Politechniki Rzeszowskiej, zakładające modernizację targowiska z poszanowaniem jego tradycyjnej funkcji.
Konkurs jednak nigdy nie doszedł do skutku, a zapowiadane konsultacje społeczne nie przyniosły konkretnych decyzji. Dzisiejszy konflikt jest więc powrotem do nierozwiązanych problemów sprzed dwóch lat. Konkurs jednak nigdy nie został ogłoszony. Zamiast tego pojawił się nowy pomysł, oparty na współpracy z deweloperem.
Dziś „Balcerek” nadal przyciąga kupców i mieszkańców – ale, jak pokazuje obecna dyskusja, także inwestorów. Ostateczne decyzje zapadną po kolejnych spotkaniach konsultacyjnych i głosowaniu Rady Miasta. Jedno jest pewne: przyszłość tego miejsca ciągle budzi wiele emocji zarówno wśród mieszkańców, jak i urzędników czy inwestorów.





Napisz komentarz
Komentarze