Głównym punktem sporu stał się projekt uchwały podnoszący stawki podatku od nieruchomości. Władze miasta przekonywały, że bez dodatkowych pieniędzy trudno będzie utrzymać dotychczasowy poziom usług. Opozycja odpowiadała krótko: oszczędności trzeba zacząć od siebie, a nie z kieszeni rzeszowian.
Opozycja punktuje Ratusz: „Za dużo zastępców, za dużo etatów”
Jako pierwszy ostro przeciwko podwyżkom wystąpił Jacek Strojny z klubu Razem dla Rzeszowa. Przekonywał, że z podatkami nie należy się spieszyć, a wzorem dla Rzeszowa powinien być Kraków, który zaczął od odchudzania administracji.
– Bądźmy fair wobec mieszkańców, pokażmy tak jak Kraków, że zaczynamy oszczędzanie od siebie. Tam liczba zastępców jest niższa, to 3 osoby – w Rzeszowie 5 – wyliczał radny Strojny.
W podobnym tonie wypowiadał się Michał Wróbel (Razem dla Rzeszowa), wytykając władzom miasta gwałtowny rozrost biurokracji w ostatnich latach:
– Trudno podejmować decyzję o podwyższenie stawek podatku, kiedy nie mamy informacji, gdzie miasto chce szukać oszczędności. Żadna filozofia podnieść podatki. Mądry włodarz robi tak, by jak najmniej obciążać swoich mieszkańców. Kiedy zaczynał Pan kadencję, Ratusz miał 600 pracowników, dzisiaj jest ich 1000.
Z kolei radny Rafał Kulig (Razem dla Rzeszowa) dopytywał, co stoi na przeszkodzie, aby w Rzeszowie wdrożyć ostrzejszą metodologię oszczędnościową „n minus 1”.
Fijołek odpowiada bez ogródek: „Rozrośliśmy się 2,5-krotnie, to kosztuje!”
Prezydent Konrad Fijołek nie pozostawał dłużny i twardo bronił proponowanych stawek. Tłumaczył, że dynamiczny rozwój miasta i dołączanie nowych terenów wymuszają większe nakłady finansowe, których nie da się pokryć z powietrza.
– Rzeszów różni od innych miast fakt, że bardzo je powiększyliśmy – 2,5-krotnie. Mamy 600 przystanków, wiele tras komunikacyjnych w miejsca mniej zurbanizowane – nie mamy jak inaczej czerpać środków, aby finansować i zasilać budżet, jak od podatników. Oszczędzamy dużo w tych sektorach, o których nie pamiętają Państwo. To są realne oszczędności, a nie populistyczne – argumentował prezydent Fijołek.
Odnosząc się do zarzutów o pęczniejącą listę płac w urzędzie, Fijołek odpowiedział bardzo bezpośrednio:
– Pozyskujemy środki po to, by utrzymać te rzeczy, które stale rozwijamy: sport, edukacja, RBO, transport publiczny, pomoc socjalna. Nie zatrudniam 400 swoich kumpli. Mógłby Pan przygotować analizę, gdzie wzrosły zadania, a gdzie się zmniejszyły. Wtedy można podejmować dyskusję.
Odpierając pytanie o wybraną metodologię finansową, dodał również, że byłby gotów po nią sięgnąć, gdyby Ministerstwo Finansów podjęło z samorządami realną debatę nad nową ustawą o dochodach gmin.
Co oznacza dzisiejsze głosowanie? Czy uchwała przeszła?
Emocje przeniosły się bezpośrednio na tablicę do głosowania. Najpierw radni odrzucili wniosek o odesłanie projektu uchwały do dalszych prac w komisjach (9 głosów „za”, 14 „przeciw”). Gdy przyszło jednak do decydującego starcia nad samą uchwałą, na sali zapanował remis:
Wniosek formalny o przeniesienie punktu 5 do komisji Budżetu i Finansów został odrzucony (9 głosów „za”, 14 głosów „przeciw”).
Głosowanie nad samą uchwałą wyniósł 11 głosów „za” i 11 głosów „przeciw” (przy 2 wstrzymujących się i 1 niegłosującym).

Co to oznacza w praktyce? Ponieważ przy braku bezwzględnej większości głosów „za” uchwała nie została podjęta (odrzucono ją lub nie uzyskała wymaganego poparcia w tym brzmieniu), stawki podatku od nieruchomości na ten moment nie ulegają zmianie w proponowanym przez Ratusz kształcie.
Kwestia ta będzie jednak budzić dalsze emocje polityczne – sprawa najprawdopodobniej powróci na kolejnych posiedzeniach rady w ramach dalszego procedowania i poszukiwania kompromisu budżetowego.

Napisz komentarz
Komentarze