Interwencja sąsiedzka przerwała wieloletni dramat
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 9 lipca 2026 roku na terenie gminy Dynów. To głośne krzyki i wołanie o pomoc usłyszane przez czujną sąsiadkę skłoniły ją do natychmiastowego wezwania policji. Mundurowi na miejscu zastali przerażoną, zmasakrowaną emocjonalnie kobietę oraz jej agresywnego męża. Mężczyzna został zatrzymany na miejscu zdarzenia.
Mimo że w chwili zatrzymania był trzeźwy, śledczy wskazują, że jego skrajnie agresywne zachowania mogły być potęgowane wcześniejszym zażywaniem środków odurzających. Pokrzywdzona kobieta przez lata milczała ze strachu – mąż regularnie groził jej śmiercią, skutecznie paraliżując jakąkolwiek próbę szukania pomocy.
Dekada przemocy na partnerce oraz bicia i zastraszania dzieci
Ustalenia śledczych z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie rysują przerażający obraz sytuacji domowej, która trwała niezmiennie od maja 2016 roku. Wojciech P. bezustannie wywoływał awantury, podczas których dopuszczał się bicia, kopania w miejsca intymne, szarpania oraz wulgarnego wyzywania partnerki. Agresja 35-latka nie omijała również jego dwóch małoletnich synów.
Dzieci były bite, szarpane oraz zastraszane. Podczas przesłuchania podejrzany przyznał się do winy jedynie częściowo – potwierdził agresję z nocy zatrzymania oraz wysyłanie gróźb poprzez wiadomości SMS, wykręcał się jednak od odpowiedzialności za lata wcześniejszych tortur psychicznych i fizycznych.
Recydywista za kratami. Sąd nie miał wątpliwości
Sąd w pełni podzielił stanowisko prokuratora, uznając wolnościowe środki zapobiegawcze za całkowicie niewystarczające. Za środkiem izolacyjnym przemawiała nie tylko realna obawa spełnienia gróźb pozbawienia życia, ale także wysokie ryzyko matactwa i próby wywierania nacisku na zastraszoną żonę i dzieci. Materiał dowodowy – obejmujący m.in. dokumentację medyczną, zeznania świadków oraz zabezpieczoną korespondencję SMS – jednoznacznie obciąża podejrzanego. Jak się okazuje, Wojciech P. był już w przeszłości wielokrotnie karany, w tym za przestępstwo rozboju. W areszcie pozostanie co najmniej do 7 października 2026 roku, a śledztwo w tej sprawie wciąż trwa.

Napisz komentarz
Komentarze