Wypowiedź polityczki KO jest w Bieszczadach komentowana bardzo szeroko i – delikatnie mówiąc – bez entuzjazmu. Niektórzy już zdążyli ją "nominować" do tytułu głupoty roku.
Zarzewie konfliktu: otwarte wrota w Wołkowyi
Wszystko zaczęło się od posta opublikowanego na Facebooku przez podkarpackiego posła Andrzeja Zapałowskiego (Konfederacja). Parlamentarzysta zamieścił nagranie z miejscowości Wołkowyja (gmina Solina), na którym widać trzy niedźwiedzie (prawdopodobnie samicę z młodymi), które bez trudu wbiegają na prywatną posesję przez otwartą, szeroką bramę wjazdową.
Poseł Zapałowski opatrzył film alarmującym komentarzem, sugerując, że bierność Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie regulacji populacji drapieżników może doprowadzić do kolejnej tragedii.
Wpis ten szybko doczekał się reakcji w mediach społecznościowych. Dziennikarka telewizyjna Agnieszka Gozdyra, gospodyni programu "Debata dnia" w Polsat News na portalu X (dawniej Twitter) skomentowała sprawę z ironią, wskazując na fakt, że zwierzęta po prostu skorzystały z okazji.
„Pan @A_Zapalowski zamieścił kolejny wpis o groźnych zwierzętach wraz z filmem z miejsca, gdzie naturalnie występują groźne zwierzęta i gdzie ktoś zostawił otwartą bramę. Szok i niedowierzanie, że dwa niedźwiadki skorzystały z tej okazji” – napisała dziennikarka.
„Bramę zamknij”. Rada na miarę eksperta?
To właśnie ten wpis dziennikarki repostowała europosłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz, dodając do niego własny, krótki, ale niezwykle nośny komentarz:
„Bramę zamknij. To nie wejdą. Nie trzeba zabijać”.

Ta prosta, wręcz naiwna recepta na rozwiązanie problemu konfliktów na linii człowiek-niedźwiedź natychmiast wywołała falę krytyki i kpin. Pierwszy zareagował sam poseł Zapałowski.
„Kolejny orzeł intelektu...” – napisał krótko, dodając żartobliwą emotikonkę. Następnie poseł opublikował kolejne nagranie, na którym widać, że niedźwiedzie bez najmniejszego problemu pokonują zamknięte bramy, płoty i inne ogrodzenia, wspinając się po nich lub forsując je siłowo. Wiedza o tym, że dla dorosłego niedźwiedzia zwykła siatka czy brama nie stanowi przeszkody nie do przebycia, nie jest wiedzą tajemną dla nikogo, kto choć pobieżnie interesuje się przyrodą lub mieszka na terenach występowania tych zwierząt.
„Sorry, taki mamy klimat!”
Sprawa błyskawicznie obiegła bieszczadzkie grupy w mediach społecznościowych, w tym popularną "Made in Bieszczady". Mieszkańcy regionu, którzy na co dzień borykają się z obecnością drapieżników w pobliżu swoich gospodarstw, nie kryli oburzenia i sarkazmu.
W jednym z postów na grupie ironizowano: „Przełom w sprawie ochrony przed niedźwiedziami!!! Cała Polska głowi się od kilku tygodni, jak pogodzić koegzystencję człowieka i niedźwiedzia, a tu Pani posłanka wychodzi z pomysłem ostatecznego rozwiązania tego problemu – szach i mat! Brawo Ty!”.
Dalej autor posta w gorzkich słowach punktował brak zrozumienia realiów przez polityków z dużych miast: „Musiało minąć 12 lat od czasu 'Sorry, taki mamy klimat' (...), abyśmy w końcu doczekali się godnego następstwa. Pani z miasta najlepiej rozumie problemy ludzi mieszkających pod lasem”.
Mieszkańcy zadawali retoryczne pytania: kiedy taką bramę można otworzyć i czy w ogóle można wyjść poza teren swojej posesji, skoro – idąc tokiem myślenia europosłanki – jedyną obroną jest zamknięcie się wewnątrz ogrodzenia.
Nowe dinozaury?
Wpis Kamili Gasiuk-Pihowicz został przez niektórych komentatorów porównany do słynnego wystąpienia Ewy Kopacz z 2019 roku. Była premier i europosłanka, próbując opisać starożytne metody walki, powiedziała wówczas: „Przypomnę strasznie dawne czasy. To jest wtedy, kiedy jeszcze dinozaury były, a ludzie nie mieli żadnych strzelb (...). Wie pani co robili? Rzucali kamieniami!”.
Porównanie to ma na celu podkreślenie skrajnego oderwania polityków od elementarnej wiedzy, w tym przypadku przyrodniczej i praktycznej. Czy rada o zamykaniu bram przejdzie do historii tak samo, jak rzucanie kamieniami w dinozaury? Wiele na to wskazuje.





Napisz komentarz
Komentarze