Gdy funkcjonariusze zatrzymali radiowóz i podeszli do źródła światła, zobaczyli leżącego w głębokim śniegu nastolatka. Chłopiec był w stanie krytycznym – skrajnie wychłodzony, z silnymi drgawkami, nie był w stanie samodzielnie utrzymać się na nogach. Sytuacja była o tyle groźna, że temperatura powietrza spadła tej nocy do siedmiu stopni poniżej zera, a kontakt z poszkodowanym był niemal całkowicie urwany.
Policjanci natychmiast przystąpili do akcji ratunkowej. Aby powstrzymać postępującą hipotermię, przenieśli nastolatka do nagrzanego radiowozu i zabezpieczyli go folią termiczną, która ma za zadanie zatrzymać resztki ciepła przy ciele. Podczas oczekiwania na przyjazd zespołu ratownictwa medycznego funkcjonariusze próbowali rozmawiać z chłopcem, jednak jego wypowiedzi były nieskładne i bełkotliwe. Szybko wyszła na jaw dodatkowa przyczyna stanu, w jakim się znalazł – od 15-latka wyraźnie czuć było alkohol. Badanie wykazało, że w organizmie młodego mieszkańca powiatu bieszczadzkiego krążyły blisko dwa promile alkoholu.
Młody człowiek został przetransportowany do szpitala, a o całym zajściu niezwłocznie poinformowano jego rodziców. Choć dzięki czujności mundurowych udało się uniknąć najgorszego scenariusza, sprawa na tym się nie kończy. Dokumentacja z interwencji trafi do sądu rodzinnego, który zbada okoliczności, w jakich nieletni wszedł w posiadanie alkoholu i dlaczego znalazł się bez opieki w warunkach zagrażających jego życiu.
To dramatyczne zdarzenie stało się dla Policji podstawą do ponownego, głośnego apelu o społeczną czujność. Funkcjonariusze podkreślają, że w okresie zimowym jeden telefon pod numer alarmowy 112 może zdziałać cuda. Reagować należy nie tylko w przypadku zauważenia osób nietrzeźwych śpiących na mrozie, ale w każdej sytuacji, gdy widzimy kogoś zagrożonego wychłodzeniem lub wiemy o osobach nieletnich sięgających po używki. Poza Policją wsparcie w takich przypadkach oferują również Ośrodki Pomocy Społecznej oraz Straż Miejska.





Napisz komentarz
Komentarze