Całą noc walczyli z ukrytymi zarzewiami ognia
Pożar wybuchł w piątek rano. Ogień objął magazyn oraz sklep z częściami do ciągników rolniczych w Nisku. Mimo intensywnej akcji gaśniczej, także po opanowaniu głównego pożaru konieczne było dalsze zabezpieczanie obiektu i dogaszanie miejsc, w których ogień nadal się tlił.
Jak przekazał Ireneusz Szewczyk, zastępca komendanta powiatowego PSP w Nisku i oficer prasowy w rozmowie z RMF FM, w nocy strażacy zlokalizowali punktowe zarzewia ognia, między innymi w strukturze dachu.
Aby dotrzeć do źródeł ognia, częściowo rozebrano poszycie dachowe. Dzięki temu możliwe było bezpośrednie podawanie wody na miejsca, w których wciąż utrzymywała się wysoka temperatura i tliły się materiały. Działania prowadzono również z wykorzystaniem podnośnika.
Pożar został już ugaszony, jednak nie oznacza to zakończenia wszystkich prac na miejscu zdarzenia.
– Obecnie strażacy prowadzą czynności nadzorowe, zabezpieczają miejsce zdarzenia. Trwają też czynności rozbiórkowe – poinformował Ireneusz Szewczyk, cytowany przez RMF FM.
W działaniach prowadzonych obecnie na terenie pogorzeliska uczestniczy kilkunastu strażaków z Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. W szczytowym momencie akcji gaśniczej zaangażowanych było łącznie ponad 150 strażaków.
Dwóch strażaków zginęło podczas akcji
Najtragiczniejszym bilansem pożaru jest śmierć dwóch funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nisku. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb w piątek o godz. 8:24. Pierwsze zastępy dotarły na miejsce siedem minut później.
Podczas prowadzonych działań dwóch strażaków zostało odciętych przez szybko rozprzestrzeniający się ogień. Mężczyźni znaleźli się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i nie mogli samodzielnie wydostać się ze strefy pożaru.
Jak relacjonował podczas wczorajszego briefingu prasowego nadbryg. Tomasz Baran, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, przez cały czas utrzymywano łączność z ratownikami znajdującymi się wewnątrz obiektu. Strażacy przekazywali informacje o rozwijającej się sytuacji.
W pewnym momencie nadali jednak sygnał „Ratunek”. Informowali, że ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie, a ich droga ewakuacji została odcięta.
Pozostali ratownicy natychmiast podjęli próbę dotarcia do poszkodowanych kolegów. Warunki panujące w budynku były jednak skrajnie trudne. Podczas pierwszej udanej próby odnaleziono jednego ze strażaków, którego niezwłocznie wyniesiono na zewnątrz. Nie dawał już oznak życia. Rozpoczęto reanimację.
W tym samym czasie kolejni ratownicy próbowali odnaleźć drugiego funkcjonariusza. Ze względu na bardzo trudną sytuację pożarową dopiero trzecie podejście umożliwiło wydobycie go z budynku.
Niestety, życia obu strażaków nie udało się uratować.
Przyczyny pożaru nadal nie są znane
Na tym etapie nie ustalono jeszcze, jakie materiały jako pierwsze zajęły się ogniem ani co doprowadziło do tak gwałtownego rozwoju pożaru. Okoliczności tragedii będą wymagały szczegółowego wyjaśnienia.
Na miejscu nadal prowadzone są prace związane z zabezpieczeniem terenu, nadzorem nad pogorzeliskiem oraz rozbiórką elementów konstrukcji. Strażacy sprawdzają, czy w pozostałościach budynku nie ma kolejnych miejsc, w których ogień mógłby ponownie się pojawić.
Tragiczny pożar w Nisku to nie tylko poważne straty materialne, ale przede wszystkim śmierć dwóch strażaków, którzy zginęli podczas wykonywania służbowych obowiązków.
Napisz komentarz
Komentarze