Wśród uczestników pielgrzymki byli mieszkańcy Strzyżowa i okolic. Informację potwierdził Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie. Skala tragedii szczególnie mocno dotknęła niewielkie miejscowości, z których pochodziła część pasażerów.
„Na pewno cztery osoby z naszej miejscowości straciły życie”
O dramacie mieszkańców Siedlisk mówił na antenie Polsat News Wojciech Tatara, sołtys miejscowości i radny gminy Lubenia. Jak relacjonował, rozmawiał z jednym z poszkodowanych, który znajdował się w szpitalu na Węgrzech.
„Doszło do wypadku w nocy, większość spała wtedy w autokarze” - powiedział Tatara. Z relacji rannego wynikało, że wszystko wydarzyło się w ciągu zaledwie kilku sekund.
Najbardziej dramatyczną informację sołtys przekazał, gdy mówił o mieszkańcach Siedlisk.
„Na pewno cztery osoby z naszej miejscowości straciły życie” - powiedział, wyraźnie poruszony. Dodał, że prawdopodobnie piąta ofiara pochodziła z jednej z okolicznych miejscowości.
Według jego relacji poszkodowani otrzymali na miejscu pomoc medyczną i zostali objęci opieką służb. Kontakt z częścią rannych był jednak utrudniony. Nie wszyscy mogli skontaktować się z rodzinami, ponieważ część osób trafiła bezpośrednio do szpitali i nie miała przy sobie telefonów.
Pielgrzymi wracali z Medziugorie
Autokar przewoził osoby, które uczestniczyły w pielgrzymce do Medziugorie. Była to kolejna wyprawa mieszkańców regionu w to miejsce. Jak mówił sołtys Siedlisk, część mieszkańców uczestniczyła w pielgrzymce również rok wcześniej.
Tragedia bardzo szybko stała się wydarzeniem, które dotknęło niemal całą lokalną społeczność.
„Wszystkie te osoby znałem osobiście, udzielały się społecznie, otwarte zawsze były” - mówił Wojciech Tatara. Jak podkreślał, dla mieszkańców Siedlisk jest to ogromny wstrząs.
„Na pewno jest to duży szok i taki czarny dzień w historii Siedlisk” - dodał.
W miejscowym kościele odprawiono modlitwę za ofiary tragedii oraz różaniec w intencji rannych. Żałoba wpłynęła także na zaplanowane wydarzenia. Dzień wcześniej mieszkańcy uczestniczyli w dożynkach parafialnych. Z uwagi na tragedię odwołano natomiast dożynki gminne.
Wśród poszkodowanych były dzieci
W autokarze znajdowały się również dzieci. Według informacji przekazanych przez sołtysa nie doznały one poważnych obrażeń.
Tatara rozmawiał z ojcem jednej z rodzin, która podróżowała autobusem. Mężczyzna został w szpitalu, podczas gdy jego żona, jeśli pozwoli na to stan zdrowia, mogła zostać wypisana wcześniej.
„On akurat pojechał z żoną i z dziećmi. Z dziećmi się nic nie stało, małżonka z tego, co mi mówił, też jest raczej w porządku” - relacjonował.
Sam mężczyzna miał jednak obrażenia wymagające dalszego leczenia i prawdopodobnie musiał pozostać w szpitalu.
Polska wysyła pomoc na Węgry
Po tragedii polskie władze uruchomiły działania związane z pomocą poszkodowanym i ich rodzinom. Premier Donald Tusk poinformował o wysłaniu na Węgry polskiego samolotu specjalnego. Na jego pokładzie mieli znaleźć się przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz służb medycznych.
Sprawą wypadku zajmuje się również prokuratura. Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo mające wyjaśnić okoliczności tragedii.
Dla mieszkańców Strzyżowa, Siedlisk i okolic najważniejsze pozostają jednak informacje o stanie rannych oraz możliwość dotarcia do rodzin osób, które znalazły się w szpitalach. Tragedia dotknęła wiele rodzin i całe lokalne społeczności, które jeszcze dzień wcześniej spotykały się podczas wspólnych uroczystości.
Wypadek na Węgrzech stał się dla Podkarpacia jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń ostatnich dni. Szczególnie mocno wybrzmiewają słowa sołtysa Siedlisk o osobach, które znał osobiście i które jeszcze niedawno uczestniczyły w życiu swojej miejscowości.

Napisz komentarz
Komentarze