Inspiracja wydarzeniami w innych miastach
W swoich rozważaniach Jacek Strojny odnosi się także do sytuacji w Krakowie, gdzie inicjatorzy referendum odwoławczego wobec prezydenta Aleksandra Miszalskiego w krótkim czasie zebrali ponad 73 tysiące podpisów przy wymaganym progu 58 tysięcy.
Zdaniem rzeszowskiego radnego dynamika tej akcji pokazuje, że społeczne niezadowolenie może szybko przełożyć się na realne działania polityczne. W jego ocenie w Krakowie widać nerwową reakcję obozu rządzącego miastem, a zmiana komunikacyjnej strategii władz – od wycofywania się z części decyzji po publikowanie zestawień finansowych – ma świadczyć o próbie ratowania wizerunku.
Wcześniej Strojny z entuzjazmem podchodził do odwołania prezydent Zabrza Agnieszki Rupniewskiej. Jej miejsce po referendum i ponownych wyborach zastąpił Kamil Żbikowski, założyciel i lider ruchu społecznego Lepsze Zabrze, lokalny aktywista zaangażowany m.in. w inicjatywy związane z ochroną zabytków, czystym powietrzem i ruchem rowerowym. Jak sam dekolarował, nie należy do żadnej partii politycznej.
Strojny przenosi te obserwacje na grunt Rzeszowa, wskazując, że również tu narasta krytyka wobec prezydenta Konrada Fijołka. Podkreśla istnienie podziałów w lokalnej koalicji oraz niepewność po stronie opozycji, która – jak sugeruje – obawia się politycznych konsekwencji ewentualnego referendum. Według niego przedłużanie obecnej sytuacji może pogłębiać problemy finansowe i przestrzenne miasta, a ewentualne głosowanie stałoby się nie tylko oceną działań władz, lecz także testem układu sił przed kolejnymi kampaniami wyborczymi.
Impulsem do publicznych rozważań Strojnemu stały się zarówno ogólnopolskie dyskusje o mechanizmach obywatelskiej kontroli władzy, jak i lokalne referenda w innych miastach. W jego ocenie przypadki Zabrza i Krakowa pokazuję, że referendum może być realnym narzędziem politycznej zmiany, jeśli część społeczności uzna, że dotychczasowe kierownictwo nie spełnia oczekiwań.
Rzeszowski radny zestawia tę sytuację z debatą o kondycji samorządów w kraju, wskazując, że prawo do odwołania włodarza w trakcie kadencji jest jednym z fundamentów lokalnej demokracji.
Krytyka stylu zarządzania
Strojny regularnie formułuje wobec prezydenta szereg zarzutów dotyczących sposobu funkcjonowania magistratu. W jego ocenie w ratuszu doszło do rozrostu administracji i zwiększenia kosztów funkcjonowania najwyższych stanowisk. Podnosi również kwestie związane z wydatkami reprezentacyjnymi oraz polityką kadrową, sugerując brak przejrzystości i nadmierne obciążanie budżetu miasta.
Jednym z głównych wątków krytyki – jak twierdzi radny – jest brak decyzyjności i spowolnienie procesów inwestycyjnych. Według niego Rzeszów traci dynamikę rozwoju, która przez lata była jednym z jego atutów. W tym kontekście wskazuje na rosnącą konkurencję ze strony Lublina, argumentując, że stolica województwa podkarpackiego przestaje wykorzystywać swoje przewagi.
Spór o wizję rozwoju
Szczególnym punktem sporu jest też kierunek strategiczny miasta. Strojny przekonuje, że dotychczasowa narracja rozwojowa oparta m.in. na stabilnej obecności wojsk amerykańskich w regionie nie przyniosła zakładanych efektów. W jego opinii część planowanych inwestycji była uzasadniana optymistycznymi prognozami, które dziś wymagają weryfikacji.
Radny alarmuje również w sprawie finansów miasta oraz ładu przestrzennego. Jego zdaniem odkładanie decyzji o ewentualnej zmianie władz może pogłębiać problemy organizacyjne i budżetowe, utrudniając ich naprawę w przyszłości.
Polityczna kalkulacja czy realna inicjatywa?
Choć formalne kroki w kierunku ogłoszenia referendum nie zostały jeszcze podjęte, wypowiedzi Strojnego coraz częściej przybierają formę politycznego sondowania nastrojów. Samorządowiec analizuje potencjalne scenariusze powyborcze oraz wskazuje osoby, które – jego zdaniem – mogłyby przejąć odpowiedzialność za miasto w razie zmiany na stanowisku prezydenta.
W tle pojawia się również szerszy kontekst polityczny: podziały w lokalnej koalicji, kalkulacje ugrupowań opozycyjnych oraz perspektywa kolejnych kampanii wyborczych. Referendum, jeśli doszłoby do skutku, stałoby się nie tylko oceną działalności Konrada Fijołka, ale też testem mobilizacji dla wszystkich środowisk politycznych w Rzeszowie.
Strojny: PiS boi się referendum
- Obecny prezydent, Konrad Fijołek już w ostatnich wyborach miał elektorat negatywny ok. 65 procent (suma wyników pozostałych kandydatów). W trakcie półtora roku zrobił sporo aby ten odsetek zwiększyć - twierdzi Jacek Strojny, zauważając, że: "Koalicja jest podzielona na dwie frakcje - Kowala (Pawła Kowala - posła KO) - przyp. redakcja), który wyraźnie, choć powierzchownie wspiera Fijołka oraz frakcję Frydrych/Deręgowskiego (Joanny Frydrych - posłanki KO i Marcina Deręgowskiego - I zastępcę prezydenta Rzeszowa - przyp. redakcja) też wspiera ale chyba się mniej z tego cieszy".
- PiS panicznie boi się referendum - zauważa Strojny. - Nie ma silnego kandydata na prezydenta (chyba w Rzeszowie nigdy nie miało zresztą), a rosnąca siła Konfederacji i Brauna przetrzebi szeregi PiS w Radzie Miasta - twierdzi.
Uwagę radnego przykuwa także twarda prawica:
- Brauniści, a przede wszystkim Konfederacja, mogą najwięcej zyskać politycznie na referendum. Zwłaszcza, że po wakacjach zacznie się prekampania parlamentarna.
Na razie inicjatywa ma charakter zapowiedzi i publicznej debaty. Jednak coraz ostrzejszy ton wypowiedzi Wiceprzewodniczącego Rady Miasta pokazuje, że temat może w najbliższych miesiącach stać się jednym z kluczowych w lokalnej polityce.





Napisz komentarz
Komentarze