Pierwsze nabożeństwa po tragedii miały szczególny charakter. Wierni przychodzili przede wszystkim po to, aby wspólnie się modlić i oddać hołd zmarłemu duchownemu. Kościół rektoralny pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa został otwarty o godz. 16.30. Następnie odbyło się czuwanie i adoracja.
O godz. 17.30 rozpoczęła się msza święta. Wieczorem zaplanowano również modlitwę różańcową za śp. ks. Stanisława Zbojnowicza.
Ranny duchowny stanął przy ołtarzu
Jednym z najbardziej poruszających momentów sobotniej liturgii była homilia wygłoszona przez ks. Adriana. Duchowny sam został poszkodowany podczas czwartkowego ataku. Przy ołtarzu pojawił się z opatrunkiem i widocznymi śladami odniesionych obrażeń.
Mówił o potrzebie przebaczenia sprawcy i prosił wiernych o modlitwę za wszystkie osoby dotknięte tragedią. Szczególne słowa skierował również do tych, którzy mogliby obarczać odpowiedzialnością za wydarzenia cały naród, z którego pochodzi podejrzany.
„Chciałbym też was prosić, abyście nie winili narodu, z którego jest oprawca” - powiedział podczas homilii.
Ks. Adrian poprosił wiernych o modlitwę za zmarłego ks. Stanisława oraz za ks. Marka Pieńkowskiego, który nadal przebywa w szpitalu. Sam również zwrócił się o modlitwę o powrót do zdrowia i możliwość ponownego podjęcia pracy w opactwie.
Duchowny mówił także o modlitwie za 31-letniego Ihora M., podejrzanego o przeprowadzenie ataku.
Jemu ta modlitwa jest najbardziej potrzebna. Zło, które się wydarzyło tutaj w naszym opactwie, musimy przezwyciężyć dobrem, miłością i przebaczeniem - mówił.
PEŁNY TEKST HOMILII:
"Drodzy bracia, drogie siostry. Nie będę ukrywał, że dla mnie to kazanie jest trudne. Nie będę ukrywał, że ten czas, który ostatnio przeżywamy w sposób szczególny dla mnie jest ciężki. Ale wiem jedno, że jestem uczniem Jezusa Chrystusa. Jestem uczniem mojego Mistrza, jestem uczniem mojego Pana. A Chrystus uczy mnie miłości. Miłości, która dała się ukrzyżować. Miłości, która oddała życie za swoich nieprzyjaciół. Taki jest mój Pan i Mistrz. A ja jestem Jego sługą. I dobrze wiecie, że w wielu sytuacjach zawsze my kapłani tutaj w opactwie staraliśmy się służyć ze wszystkich sił. Jak potrafiliśmy, aby tylko ci, którzy do nas przychodzą, mogli odejść stąd pocieszeni, mogli otrzymać pomoc, mogli otrzymać ludzką życzliwość, mogli otrzymać wsparcie.
I z tego miejsca jako uczeń Jezusa Chrystusa pragnę w swoim imieniu, w imieniu księdza Marka i w imieniu księdza Stanisława powiedzieć bardzo dobitnie, że wybaczamy! I prosimy o modlitwę za nas. Za modlitwę za księdza Stanisława, o spokój jego duszy, o zdrowie dla księdza Marka, który ciągle walczy o życie w szpitalu oraz za mnie, abym jak najszybciej wrócił do pełni swoich obowiązków i mógł tutaj dalej wam służyć.
Ale w sposób szczególny proszę was o modlitwę za naszego oprawcę i o łaskę nawrócenia dla niego. Te słowa, które wypowiadam, mówię z głębi swojego serca. Jemu ta modlitwa jest najbardziej potrzebna. Bo nieważne, co się wydarzyło. Zło, które się wydarzyło tutaj, w naszym opactwie, my musimy przezwyciężyć dobrem, miłością i przebaczeniem. Dlatego proszę was, abyście i wy przebaczyli, bo to również was wszystkich dotknęło. I z tego miejsca też chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca, bo zła dokonał konkretny człowiek, zła dokonała konkretna osoba, która ma swoje imię, swoje życie, która odpowiada za swoje czyny. Nie dokonali tego inni ludzie. To była jedna, jedyna osoba.
Dlatego proszę Was, abyście nie odpowiadali złem za zło, ale miłością, wsparciem, zrozumieniem i troską. Proszę Was o szacunek dla ludzi, którzy żyją w naszym opactwie, w naszym mieście, w naszym województwie i w naszym kraju. Proszę was, abyście się wzajemnie szanowali i wspierali jako dwa bratnie narody.
Kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, to wy dobrze pamiętacie, co w naszym opactwie się działo. Że byliśmy otwarci na ludzi, którzy tutaj przychodzili. Ludzi, którzy potrzebowali pomocy, wsparcia, troski, miłości, czasami po prostu ludzkiej, zwykłej życzliwości. I dobrze wiecie, że tutaj nikt nie pozostał bez pomocy. Pracowaliśmy ze wszystkich sił, często nawet nocami, nie śpiąc po wiele godzin. Dlatego proszę was, aby ta nasza praca nasz wysiłek i nasz trud nie poszedł na marne. Bo myślę, że tego Was uczymy tutaj, aby być uczniem Jezusa Chrystusa. Uczniem, który kocha, który wspiera, który troszczy się o innych.
Więc bracia, drogie siostry i wszyscy Wy, którzy to słyszycie, bądźmy uczniami Chrystusa, uczniami, którzy miłością, troską, szacunkiem, pomocą, życzliwością, pomagają innym. Nie ważne kim są, z jakiego narodu pochodzą, jakiej są religii, koloru skóry, ale są ludźmi. Mają swoją godność i my nie pozbawiajmy nikogo godności. Dlatego proszę Was, módlmy się za siebie nawzajem. Troszczmy się o siebie i kochajmy wszystkich tych, których spotkamy na drodze naszego życia. A kiedy będziemy widzieli nieprawość, kiedy będziemy widzieli, że ktoś kogoś prześladuje, nie pozostańmy cicho, ale upomnijmy, bo każdy ma się u nas czuć jak w domu. Nie tylko w naszym opactwie, ale w całym naszym narodzie. Amen".
Wierni przyszli do świątyni
Sobotnia msza zgromadziła wielu wiernych. W kościele panowała atmosfera skupienia i żałoby. Modlono się za zmarłego duchownego, rannych oraz wszystkich, których dotknęły wydarzenia z 24 września.
Jeszcze przed rozpoczęciem nabożeństwa w miejscach, gdzie doszło do ataku, modlili się abp Adam Szal oraz inni kapłani.
Wspólnota Jarosławskiego Opactwa zachęcała mieszkańców do wspólnej modlitwy i przekazywała informacje dotyczące dalszego funkcjonowania świątyni.
W niedzielę zaplanowano kolejne msze święte o godz. 7.30, 10, 11.30 oraz 17. Nabożeństwa mają być również transmitowane.
Co wydarzyło się w Jarosławiu?
Tragedia rozegrała się 24 września. Według ustaleń śledczych 31-letni obywatel Ukrainy znalazł się w Jarosławiu po tym, jak jego samochód został zatrzymany na przejściu granicznym w Korczowej i następnie odholowany do miasta.
Mężczyzna miał później pojawić się na terenie Jarosławskiego Opactwa. W znajdującej się tam kawiarni doszło do awantury. Następnie miał zaatakować nożem osoby przebywające w pobliżu.
W wyniku ataku rannych zostało pięć osób. Wśród nich byli duchowni oraz osoby świeckie. Ks. Stanisław Zbojnowicz, który został ciężko ranny, zmarł później w szpitalu.
Pozostałe osoby trafiły pod opiekę lekarzy. Według przekazywanych informacji ich stan był stabilny.
Ihor M. został zatrzymany przez policję. Ze względu na jego stan psychiczny nie został dotąd przesłuchany. Biegli psychiatrzy wskazali na występowanie u niego objawów choroby psychicznej.
Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Podejrzany ma przebywać w szpitalu psychiatrycznym, na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu.
Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo ks. Stanisława Zbojnowicza, usiłowanie zabójstwa pozostałych poszkodowanych oraz spowodowanie u nich ciężkich obrażeń. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.
Jarosławskie Opactwo, w którym doszło do tragedii, ponownie otworzyło swoje drzwi. Dla wiernych sobotnia modlitwa była pierwszą okazją, by wrócić do tego miejsca po dramatycznych wydarzeniach i wspólnie przeżyć żałobę.

Napisz komentarz
Komentarze