Wszystko zaczęło się od zgłoszenia telefonicznego (2 września) o występującym na łowisku PZW w Hłomczy padaniu ryb. Do weryfikacji sytuacji niezwłocznie skierowano patrol Społecznej Straży Rybackiej oraz Państwowej Straży Rybackiej (SLOP). Po przybyciu na miejsce strażnicy potwierdzili najgorszy scenariusz – na tafli zbiornika nr 5 dryfowały śnięte ryby.
O zdarzeniu natychmiast poinformowano prezesa Koła PZW nr 2 Stomil Sanok, a do akcji ratunkowej skierowano 8 druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Hłomczy.
– Gdy otrzymaliśmy informację o krytycznym stanie wody, wiedzieliśmy, że liczy się każda minuta. Bez natychmiastowego wsparcia mechanicznego żyjące w zbiorniku ryby nie miałyby żadnych szans na przeżycie – relacjonuje Ryszard Rygliszyn, Komendant Społecznej Straży Rybackiej w Sanoku.
Motopompy i śruby motorówek w walce o tlen
Głównym zadaniem strażaków było jak najszybsze natlenienie akwenu. Do działań wykorzystano wydajne motopompy, które bez przerwy tłoczyły i przerzucały świeżą wodę, podnosząc poziom rozpuszczonego tlenu.
Aby wzmocnić efekt, ratownicy użyli również łodzi motorowej OSP. Silne wzburzanie tafli wody za pomocą śruby napędowej pozwoliło sprawnie wtłaczać pęcherzyki powietrza w głębsze partie zbiornika.
Do tak drastycznego spadku poziomu tlenu przyczyniły się trwające od dłuższego czasu upały oraz wysokie parowanie wody. Sytuację biologiczną pogarszał zakwit glonów i rozkład materii organicznej zgromadzonej na dnie, co potęgowało powstawanie przyduchy.
Wyścig z czasem i czyszczenie zbiornika
Równolegle z działaniami napowietrzającymi prowadzono oczyszczanie tafli wody. Załoga łodzi strażackiej, przy wsparciu strażników SSR oraz członków zarządu Koła PZW nr 2 w Sanoku, sprawnie odławiała martwe ryby.
Działanie to miało kluczowe znaczenie dla ratowania reszty ekosystemu – pozostawione w wodzie śnięte sztuki ulegałyby szybkiemu rozkładowi, co drastycznie zużywałoby resztki tlenu i uwalniało toksyczne związki.
– Najważniejsze było odcięcie procesu gnicia, który błyskawicznie wykończyłby pozostałe przy życiu ryby. Szybka mobilizacja ratowników i sprawne usunięcie martwych sztuk pozwoliły zatrzymać ten proces. Dzięki tak zdecydowanej reakcji i doskonałej współpracy wszystkich służb udało się ustabilizować sytuację i uniknąć ogromnej katastrofy ekologicznej – podsumowuje komendant Ryszard Rygliszyn.
Oczyszczanie akwenu zapobiegło skażeniu
Równolegle z wtłaczaniem powietrza prowadzono oczyszczanie zbiornika. Strażacy na łodzi, wspólnie ze strażnikami SSR i członkami Koła PZW nr 2 Stomil Sanok, wyławiali padłe sztuki.
- Szybkie podbieranie i usuwanie martwych ryb było kluczowym elementem akcji. Gdyby zostały w wodzie, ich rozkład gwałtownie zużywałby pozostały tlen i uwalniał dodatkowe toksyny, co doprowadziłoby do całkowitego skażenia akwenu – zaznacza Ryszard Rygliszyn.
W akcji udział brali strażacy OSP Hłomcza, członkowie zarządu Koła PZW nr 2 w Sanoku oraz strażnicy SSR i SLOP w Sanoku. Sytuację na łowisku udało się opanować i ustabilizować.
- Dzięki szybkiej reakcji, sprawnej mobilizacji i świetnemu współdziałaniu wszystkich służb oraz wędkarzy udało się uniknąć jeszcze większej katastrofy ekologicznej i uratować resztę ryb żyjących w stawach – podsumowuje Komendant SSR w Sanoku.
Napisz komentarz
Komentarze